Tuż przed śmiercią Kotulanka wykonała telefon. Prawda na temat treści rozmowy zasmuca, wiadomo co powiedziała

Agnieszka Kotulanka przed śmiercią zadzwoniła do bliskich
Facebook.com/Agnieszka Kotulanka
Autor Barbara Bujar27.07.2020

Agnieszka Kotulanka za życia zmagała się z wieloma problemami. Kiedy zmarła, wiele osób myślało, że przegrała z chorobą alkoholową. To jednak nieprawda. Treść rozmowy, którą tuż przed śmiercią odbyła ze swoją rodziną, rzuca na sprawę zupełnie inne światło. Okazuje się, że kobieta skarżyła się na zupełnie inne dolegliwości zdrowotne.

Agnieszka Kotulanka była popularną aktorką, która nie miała łatwego życia. Ogromny zawód miłosny, a później choroba alkoholowa sprawiły, że kobieta mocno podupadła na zdrowiu. Kiedy 20 lutego 2018 roku media poinformowały o jej śmierci, wszyscy od razu pomyśleli o marskości wątroby, którą miał spowodować nałóg.

Podejrzenia fanów szybko okazały się absurdem. Lekarze zapewnili, że przyczyna zgonu aktorki była zupełnie inna. Tę teorię może potwierdzić także treść jej ostatniej rozmowy z rodziną. To, co powiedziała bliskim, okazało się objawem poważnej dolegliwości.

Nieoczywiste objawy raka skóry. Bardzo łatwo je pomylićNieoczywiste objawy raka skóry. Bardzo łatwo je pomylićCzytaj dalej

Przed śmiercią Agnieszka Kotulanka zadzwoniła do rodziny. Już wtedy dokuczały jej poważne objawy

O uzależnieniu Kotulanki od alkoholu wiedzieli niemal wszyscy. Aktorka przyznała się do swojej słabości i dzielnie podejmowała walkę. Niestety, zmarła zanim udało jej się wyjść z nałogu. To właśnie doprowadziło do komentarzy o marskości wątroby. Anonimowy informator, który rozmawiał z Faktem, stanowczo powiedział, że było zupełnie inaczej.

- Marskość wątroby, którą sugerowali niektórzy, to bzdura. Śmierć sobie zadrwiła z Agnieszki i zabrała ją w momencie, gdy wracała do formy i wierzyła, że będzie dobrze – jego słowa czytamy na portalu Plotek

Osoba z bliskiego otoczenia Kotulanki poinformowała także, że kobieta już od dłuższego czasu skarżyła się na problemy zdrowotne. Krótko przed śmiercią zadzwoniła do swojej rodziny i przyznała, że bardzo boli ją głowa. Po jakimś czasie pod jej blokiem miała pojawić się karetka pogotowia. Dolegliwości, które odczuwała aktorka, były pierwszymi i bardzo poważnymi objawami wylewu mózgu.

- Rozmawiała z rodziną przez telefon, ale mówiła, że pewnie czuje się źle przez ciśnienie i pogodę. Zbagatelizowała ból głowy, bo myślała, że jej szybko przejdzie. W przeszłości miała już takie sytuacje, bo była meteopatką – kontunuował informator Faktu.

Dzisiaj grzeje: 1. Zaskakujące obostrzenia dotyczące wesel. Słowa Szumowskiego porażają
2. Ustawą zdelegalizują zakupy bez maseczki. Prace nad nowym prawem możliwe jeszcze w tym tygodniu

Wylew mózgu został uznany jako faktyczna przyczyna śmierci aktorki. Kobieta, która zmarła ponad dwa lata temu, została pochowana 27 lutego 2018 roku na cmentarzu w Legionowie. W jej pogrzebie oprócz rodziny i przyjaciół uczystniczyło także wiele osób z branży. Jak informuje plotek, na uroczystości obecni byli między innymi Izabela Trojanowska, Agnieszka Dygant oraz Małgorzata Ostrowska-Królikowska z mężem Pawłem Królikowskim.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. W warszawskim szpitalu rodzą się "dzieci na zamówienie"? Porażające ustalenia "Newsweeka"
  2. Zbigniew Ziobro upokarzająco o niebinarnej aktywistce, odbierając jej godność. "Bełkot. Mężczyzna, który dorabia ideologię"
  3. Gigantyczna pomyłka Ministerstwa Zdrowia. Raport, który zwala z nóg
  4. Chciała tylko wyciągnąć zabawki swojej córki z wody. Tragiczna śmierć 39-latki
  5. Tragiczne wiadomości obiegły media. Nie żyje 230 osób, z każdym dniem ofiar przybywa
  6. 16 lat temu Angelina Jolie adoptowała chłopca z Kambodży. Jak wygląda dzisiaj?

Następny artykuł