amputacja nogi
fot. https://unsplash.com/ Nathan McDine
Autor Natalia Niewczas - 10 Sierpnia 2020

Pomyliła raka ze zwykłym skurczem. Lekarze musieli podjąć dramatyczną decyzję

Amputacja w niektórych przypadkach decyduje o życiu lub śmierci pacjenta. To trudna decyzja, którą postawieni pod ścianą lekarze czasem muszą jednak podjąć. Tak właśnie było w przypadku młodej pielęgniarki z Wielkiej Brytanii. Diagnoza została postawiona za późno i zabieg okazał się konieczny.

Amputacja na zawsze odmieni życie 26-letniej pielęgniarki. Sette Buenaventura pracowała w pocie czoła w Salford Royal Hospital w Manchesterze, gdzie udzielała niezbędnej pomocy zakażonym koronawirusem pacjentom. Któregoś dnia poczuła silny ból w nodze. Sette rzuciła się w wir pracy, podejrzewając, że dolegliwość jest spowodowana intensywnym, 12-godzinnym dyżurem. Ból nie chciał jednak ustąpić. W ciągu kilku dni znacznie się nasilił, przez co Sette nie mogła chodzić.

Amputacja była konieczna

Od skurczu do amputacji - to właśnie o zwykłym skurczu pomyślała najpierw zapracowana Sette, gdy noga zaczęła dawać o sobie znać. Dolegliwość była na tyle dokuczliwa, że młoda pielęgniarka postanowiła skonsultować się ze współpracownikami ze szpitala. Nie mieli dla niej dobrych wiadomości. Przyczyną bólu okazał się rak.

Jak podaje portal popularne.pl, zlecone przez lekarzy badania potwierdziły najczarniejsze scenariusze. Ból nogi, który Sette wzięła za skurcz, w istocie powodował rozwijający się w ciele kobiety mięsak. Pielęgniarka trafiła na stół operacyjny. Tylko interwencja chirurga mogła uratować jej życie.

Na wiadomość o operacji Sette, jako osoba przyzwyczajona do obecności lekarzy i medycznych interwencji, zachowała zimną krew. Załamały ją dopiero późniejsze komplikacje. Dalsze badania wykazały bowiem, że samo wycięcie mięsaka nie wystarczy - rak zdążył rozprzestrzenić się w ciele kobiety i konieczna była amputacja. Od postawienia diagnozy do amputacji minął zaledwie miesiąc.

Jak przyznaje pielęgniarka, wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyła nawet pomyśleć o długofalowych konsekwencjach zabiegu i po prostu robiła to, co zalecali specjaliści. Teraz Sette apeluje do wszystkich tych, którzy ignorują wysyłane przez ciało sygnały alarmowe.

Dzisiaj grzeje: 1. Zaskakujące obostrzenia dotyczące wesel. Słowa Szumowskiego porażają
2. Ustawą zdelegalizują zakupy bez maseczki. Prace nad nowym prawem możliwe jeszcze w tym tygodniu

- Gdybym wcześniej podjęła decyzje o poddaniu się badaniom, pewnie byłabym teraz w znacznie lepszej sytuacji. Chociaż nie pozwolę na to, by amputacja zburzyła moje plany życiowe, to myślę, że moim obowiązkiem jest przynajmniej spróbować przekonać ludzi, by się badali - wyjaśnia Sette.

Historia Sette potwierdza to, co lekarze od lat powtarzają jak mantrę. W przypadku chorób onkologicznych (a także wielu innych schorzeń) kluczowe znaczenie odgrywa czas. Wcześnie postawiona diagnoza daje największe szanse na wyleczenie pacjenta i jak najmniejsze związane z problemem zdrowotnym powikłania.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. W warszawskim szpitalu rodzą się "dzieci na zamówienie"? Porażające ustalenia "Newsweeka"
  2. Zbigniew Ziobro upokarzająco o niebinarnej aktywistce, odbierając jej godność. "Bełkot. Mężczyzna, który dorabia ideologię"
  3. Gigantyczna pomyłka Ministerstwa Zdrowia. Raport, który zwala z nóg
  4. Chciała tylko wyciągnąć zabawki swojej córki z wody. Tragiczna śmierć 39-latki
  5. Tragiczne wiadomości obiegły media. Nie żyje 230 osób, z każdym dniem ofiar przybywa
  6. 16 lat temu Angelina Jolie adoptowała chłopca z Kambodży. Jak wygląda dzisiaj?

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Następny artykuł