Anna Puślecka o rakotwórczej kranówce
fot. instagram.com
Autor Karol Zaborowski - 21 Listopada 2019

Anna Puślecka ostrzega przed rakotwórczą kranówką. Specjaliści komentują szokujący wpis dziennikarki

Anna Puślecka stara się poszerzać świadomość Polek na temat raka piersi oraz problemów, na jakie pacjenci onkologiczni natrafiają podczas samego leczenia. Ostatnio dziennikarka na swoim profilu instagramowym zamieściła szokujący wpis, który wywołał prawdziwą panikę. Teraz jej słowa skomentowali specjaliści.

Anna Puślecka przekonała się na własnej skórze, przez co muszą przechodzić pacjenci onkologiczni w naszym kraju. Dziennikarka poprzez media społecznościowe nagłaśnia problemy, z którymi sama musi się borykać. Nie boi się mówić wprost o przestarzałych metodach leczenia, czy braku refundacji na nowoczesne leki.

To sprawia, że bardzo szybko zyskuje kolejnych fanów, którzy podobnie, jak ona nie chcą się godzić na takie traktowanie osób chorych na nowotwory w Polsce. Jednak jej ostatni wpis, który pojawił się na profilu instagramowym dziennikarki wywołał niemałą panikę. Wszystko przez doniesienia o rakotwórczym działaniu wody z kranu.

Przez ponad 10 lat brała tabletki antykoncepcyjne. Nawet nie zauważyła, jakie zmiany zaszły w jej mózguPrzez ponad 10 lat brała tabletki antykoncepcyjne. Nawet nie zauważyła, jakie zmiany zaszły w jej mózguCzytaj dalej

Anna Puślecka ostrzega Polki

Nie da się ukryć, że wokół nas można znaleźć wiele czynników sprzyjających rozwojowi nowotworów. Są nimi, chociażby zanieczyszczenia obecne w powietrzu, czy też niektóre składniki naszej diety. Jak podkreśla Anna Puślecka, śmiertelność z powodu raka piersi w naszym kraju cały czas rośnie i niestety ma co do tego rację.

- Śmiertelność z powodu raka piersi we wszystkich krajach UE maleje, w Polsce rośnie! Dlaczego? Powodów jest wiele: brak odpowiedniej profilaktyki, zła diagnostyka, przestarzały sprzęt, stare metody leczenia, brak dostępności (refundacji) do nowoczesnych leków. Wymieniać można bez końca - czytamy.

Szczególne zainteresowanie internautów zwrócił fragment wpisu, w którym dziennikarka podaje najczęstsze przyczyny raka piersi. Wśród nich wymieniła picie wody z kranu. Za rakotwórczość kranówki ma odpowiadać zawarty w niej fluor, chlor oraz estrogeny, czyli żeńskie hormony płciowe.

- Picie wody z kranu - tak, tak, niestety... Ostatnio tak promowane wpływa na zachorowanie na raka piersi. Dlaczego? Zawiera rakotwórczy fluor i chlor oraz estrogeny (!!!), które wraz z moczem wnikają do wód gruntowych i żadne filtry (ani te miejskie, ani te domowe) nie są w stanie ich wyeliminować - dodaje.

Wpis dziennikarki wywołał niemałą panikę szczególnie wśród pań, które podobnie jak dziennikarka zmagają się z rakiem piersi. Jak podaje portal abczdrowie.pl, kobiety obawiają się, jak dalej będzie wyglądać ich leczenie.

Dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii, w swoim gabinecie przyjęła już pierwsze pacjentki, które przyszły do niej właśnie w sprawie szokującego wpisu. Po tym, jak na własne oczy zobaczyła efekty wpisu Anny Puśleckiej, postanowiła zdementować szokujące doniesienia dziennikarki.

- Staram się na bieżąco śledzić publikacje medyczne dotyczące onkologii. I nigdy nigdzie się nie spotkałam z takimi doniesieniami, które by dowodziły wpływu picia wody z kranu na rozwój raka piersi. Jeżeli w ogóle są w tej wodzie jakieś ilości estrogenów, to są one na tyle minimalne, że nie mogą mieć niekorzystnego wpływu na nasz organizm. Zwłaszcza że biologiczny okres półtrwania w osoczu estrogenów wynosi 7 godzin - wyjaśnia.

Dr Jagiełło-Gruszfeld nie jest jedyną osobą, która zabrała głos w tej sprawie. Swój komentarz przedstawił na łamach portalu abczdrowie.pl, również Mateusz Fidor, inżynier energii odnawialnych. Jak sam zaznacza, w wodzie z kranu może znajdować się fluor i chlor, jednak jego stężenie jest zbyt małe, aby wywołać jakikolwiek wpływ na organizm człowieka. Inżynier jest przerażony faktem, że osoba publiczna przekazuje takie informacje, nie opierając się na żadnych badaniach naukowych.

- W niektórych miastach fluor i chlor mogą znajdować się w wodzie jako produkty uboczne oczyszczania wody. Kluczową rolę odgrywa tu ich stężenie. W wodzie z kranu oba te pierwiastki są w tak nikłym stężeniu, że nie mogą powodować żadnego efektu na organizm. Można to porównać do wody w basenie. Chlor sam w sobie jest drażniący dla skóry, a w basenie możemy bezpiecznie pływać. Dzieje się tak, ponieważ jest w bezpiecznym stężeniu dla organizmu - stwierdził Mateusz Fidor.

Wygląda na to, że panika wywołana przez kontrowersyjny wpis dziennikarki była zbyt pochopna i sama woda z kranu, nie wykazuje działania rakotwórczego. Mimo wszystko wiele osób stwierdza, że dyskusja wywołana przez Annę Puślecką dopiero się rozpoczyna i w kolejnych dniach może do nas wrócić jeszcze nie raz.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Napój drożdżowy doskonale koi nerwy. Ma również inne wspaniałe właściwości i można przygotować go w domu
  2. W tysiącach polskich domów hodowana jest śmiertelnie trująca roślina. Wystarczy kilka minut, aby doszło do tragedii
  3. 21-latka od urodzenia miała znamię na swoim ciele. Zwykłe selfie uratowało jej życie
  4. Wszawica powraca. Problem dotyczy szczególnie kobiet

Następny artykuł