Antoś przeszedł już pierwszą operację w USA
Autor Karol Zaborowski - 20 Października 2019

Antoś jest już po pierwszej operacji w USA. "Tutaj dokonują się cuda"

Antoś zmaga się z ciągłym niedotlenieniem swojego organizmu, przez co już niedługo po swoich narodzinach musiał przejść szereg skomplikowanych zabiegów. Jedyną nadzieją dla chłopca stało się kosztowne leczenie poza granicami Polski, na które niestety nie było stać jego rodziców.

Antoś mimo swojego młodego wieku, bez wątpienia jest prawdziwym wojownikiem. Chłopiec przyszedł na świat w terminie, ale okazało się, że wada serca wykryta podczas badań prenatalnych jest o wiele poważniejsza, niż podejrzewano. Tętnice chłopca nie rozwinęły się prawidłowo, przez co jego organizm cały czas jest silnie niedotleniony. Jak przyznawała jego mam w rozmowie z Polsat News, nawet najmniejszy ruch wywoływał u dziecka sinienie całeg ciała.

- On łapie każdy oddech, jak ryba wyciągnięta z wody. Ma dostarczaną taką ilość tlenu, jakby był noworodkiem - mówił tata Antosia.

Chłopiec w wieku zaledwie roku przeszedł 3 skomplikowane operacje, które przeprowadzili najlepsi lekarze w Polsce. Niestety mimo usilnych starań specjalistów, wyniki chłopca były dalekie od zadowalających.

Mężczyzna zwijał się z bólu i prosił o pomoc. Żaden pracownik SOR nawet na niego nie spojrzałMężczyzna zwijał się z bólu i prosił o pomoc. Żaden pracownik SOR nawet na niego nie spojrzałCzytaj dalej

Antoś przeszedł pierwszą operację w USA

Rodzice chłopca znaleźli nadzieję w możliwości zoperowania go za oceanem. Niestety wiąże się to z gigantycznymi kosztami w wysokości nawet 4 milionów złotych. Rozpoczęły się zbiórki mające na celu uzbieranie wymaganej kwoty, a chłopiec stał się podopiecznym Fundacji Polsat.

Dzięki dobroci Polaków udało się zebrać niezbędne fundusze, które potrzebne były już przy samym transporcie chłopca, ponieważ standardowe linie lotnicze odmawiały wzięcia go na pokład. Na szczęście chłopiec w końcu trafił do USA, gdzie przeszedł już swoją pierwszą operację.

Jak donosi Polsat News, chłopiec nadal jest podłączony do aparatury, która podtrzymuje jego funkcje życiowe, jednak już teraz widać znaczącą poprawę w jego stanie zdrowia. Dla rodziców Antosia jest to prawdziwy cud, ale wiedzą, że przed ich synkiem jeszcze cała masa walki o swoje życie.

- Co bardzo nas uszczęśliwia to fakt, że saturacje są wyższe, bo nawet 83 proc. To małe kroki, ale wcześniej nikt nam nie dawał szans na takie wartości, a tutaj dokonują się cuda... Chociaż, widząc te wszystkie maszyny wokół, Antosia po raz kolejny podłączonego do respiratora z tyloma kabelkami, to jest nam bardzo ciężko i wracają niełatwe wspomnienia - czytamy.

O ich niesamowitej walce o zdrowie synka, zrobiło się głośno nie tylko w Polsce. Kiedy tata Antosia leciał samolotem, aby być przy swoim dziecku, na pokładzie samolotu przekazano pilny komunikat, który wzruszył mężczyznę do łez.

- Leci z nami pewien pan z Warszawy, którego roczny synek właśnie przeszedł operację w szpitalu w Stanford. Operacja się udała. Chcielibyśmy przekazać mu pozytywną energię, dobre myśli i nasze modlitwy, by wrócił do zdrowia. Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, ale dzisiaj jest darem. Dlatego zwą go teraźniejszością - usłyszał tata chłopca.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Telefon przyczyną śmierci? Policjanci ostrzegają
  2. Popularne ciastka wycofane z Biedronki. Są szczególnie niebezpieczne dla alergików
  3. Pilna decyzja GIF. Lek na stwardnienie rozsiane wycofany w całej Polsce

Następny artykuł