Cesarskie cięcie mogło kosztować ją życie
Autor Karol Zaborowski - 15 Października 2019

Kilka dni po porodzie jej brzuch stał się czarny. Teraz chce pozwać szpital za błędy lekarzy

Cesarskie cięcie często wybierane jest jako metoda porodu przez kobiety, które obawiają się, traumy związanej z naturalnym urodzeniem dziecka. 37-letnia mama czwórki dzieci swoją decyzję prawie przypłaciła życie. Teraz chce pozwać szpital za błędy popełnione przez lekarzy.

Cesarskie cięcie przez wiele kobiet postrzegane jest jako mniej traumatyczna metoda porodu, która przede wszystkim nie wiąże się z tak silnym bólem. Trzeba jednak pamiętać, że jest to zabieg operacyjny, który niesie ze sobą szereg zagrożeń oraz możliwość wystąpienia powikłań. Na własnej skórze przekonała się o tym 37-letnia mama czwórki dzieci, która decyzję o rodzeniu poprzez cesarskie cięcie przypłaciła prawie swoim życiem.

37-letnia Claire Gurney pochodzi z Wielkiej Brytanii i jej wcześniejsze 3 porody przebiegały bez żadnych problemów i komplikacji. Przy czwartej ciąży kobieta zdecydowała się na cesarskie cięcie i już kilka dni po zabiegu bardzo tego pożałowała. Kiedy ponownie zgłosiła się do szpitala, natychmiast trafiła na salę operacyjną.

Masz bóle szyi? Może to być objaw groźnego nowotworuMasz bóle szyi? Może to być objaw groźnego nowotworuCzytaj dalej

Cesarskie cięcie prawie kosztowało ją życie

Claire już po samej operacji nie czuła się najlepiej, a jej stan zdrowia pogarszał się z każdym kolejnym dniem. Mimo to lekarze nie przejęli się jej stanem i Claire została wypisana do domu. U kobiety pojawiła się gorączka, a jej brzuch stał się strasznie twardy. Z czasem zaczął przybierać czarny kolor i nieprzyjemnie pachnieć. Wtedy też 37-latka podjęła decyzję, że musi się znowu udać do szpitala.

37-latka zrobiła to dosłownie w ostatniej chwili, ponieważ już chwilę po tym, jak się zgłosiła do placówki, wylądowała na stole operacyjnym. U Claire zdiagnozowano martwicze zapalenie powięzi. Jest to niezwykle groźna infekcja i ciało kobiety dosłownie rozkładało się od wewnątrz.

Cała operacja trwała ponad 2 godziny i łącznie z brzucha kobiety usunięto aż 2,3 kilogramy martwej tkanki. Kolejny miesiąc 37-latka spędziła na oddziale intensywnej terapii, skąd wypisała się na własne żądanie. Niestety cały czas musi przyjmować antybiotyki, które nie pozwalają, aby choroba powróciła.

Jak podaje poertal O2.pl, 37-latka jest przekonana, że martwica pojawiła się u niej na skutek błędów lekarzy podczas cesarskiego cięcia. Jako dowód podaje fakt, że infekcja wcześniej nie dawała żadnych objawów i dopiero po zabiegu zaczęła się rozwijać. Mimo to szpital Kettering podkreśla, że źródło niebezpiecznej infekcji nie zostało zidentyfikowane i jak na razie są to zbyt wczesne oskarżenia. Claire rozważa myśli nad sądowym rozwiązaniem całej sprawy.

Następny artykuł