Wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19 podwoił się
unsplash.com/Martin Sanchez
Autor Aneta Młodawska - 13 Czerwca 2020

Śmiertelność COVID-19 wzrosła dwukrotnie. Specjaliści tłumaczą dlaczego

COVID-19 nadal powoduje mnóstwo zachorowań. Choć przewidywano, że śmiertelność z powodu infekcji z czasem spadnie, wskaźnik śmiertelności się podwoił. Specjaliści wyjaśniają przyczyny obecnej sytuacji.

COVID-19 nadal powoduje mnóstwo zachorowań. Niestety liczba chorych nie maleje, a wzrasta. Choć wiele osób przewidywało, że wraz z ociepleniem epidemia minie, nic na to nie wskazuje.

"Krzywe" zachorowań na COVID-19 w wielu krajach już się wypłaszczają, tymczasem wskaźnik śmiertelności w porównaniu do marca wzrasta nawet dwukrotnie. Zdaniem specjalistów są dwa powody wyjaśniające rosnącą liczbę zgonów.

MZ ukrywa dokumenty zakupu respiratorów? Nieudana kontrola posłów KOMZ ukrywa dokumenty zakupu respiratorów? Nieudana kontrola posłów KOCzytaj dalej

Wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19 podwoił się. Odpowiadają za to dwa czynniki

W marcu śmiertelność z powodu COVID-19 wynosi około 3,4 proc. Obecnie słyszymy już nawet o 5,8 proc. W pewnym okresie wskaźnik śmiertelności był nawet wyższy, gdyż przez miesiąc, od połowy kwietnia do połowy maja, według danych WHO, oscylował wokół 7 procent.

Jeszcze niedawno epidemiolodzy zapowiadali, że wskaźnik śmiertelności COVID-19, w miarę upływu czasu, prawdopodobnie będzie spadał. Wraz z rozprzestrzenianiem się epidemii liczba przetestowanych na obecność koronawirusa osób miała rosnąć, co z kolei miało przekładać się na rejestrowane także łagodniejszych przypadków infekcji.

Wielu epidemiologów zauważa jednak, że zmienna i niewystarczająca liczba testów oraz opóźnienia w zgłaszaniu zgonów powodują, że wskaźnik ten nie jest wiarygodny. Kilku uznanych specjalistów wyraziło swoje zdanie na ten temat na łamach "Business Insider".

- Globalny wzrost wskaźnika śmiertelności z powodu COVID-19 to wynik niewystarczającej liczby wykrywanych łagodnych przypadków choroby. Im więcej bowiem uchwycimy przypadków zakażenia, w tym tych z łagodnym przebiegiem, tym wskaźnik śmiertelności będzie niższy. - podkreśla Ben Cowling, szef epidemiologii i biostatystyki na Uniwersytecie w Hongkongu.

Dla przykładu w Korei Południowej przetestowano ponad milion osób, w efekcie czego wskaźnik śmiertelności wynosi tam 2,3 proc. Z kolei Singapur, który bardzo aktywnie testuje swoich mieszkańców, ma śmiertelność na poziomie 0,1 procenta.

- W tym sensie wskaźniki śmiertelności są bardziej miarą tego, ile wykonujesz testów i ile znajdujesz przypadków choroby - mówi prof. John Edmunds z London School of Hygiene & Tropical Medicine.

Eksperci tłumaczą, że niewielka liczba wykonanych testów równa się niewielkiej wykrywalności zakażeń. Wówczas śmiertelność wydaje się bardzo wysoka. Zdaniem ekspertów liczbę wykrytych w USA infekcji należy pomnożyć przez 10, aby uzyskać rzeczywisty zasięg epidemii w tym kraju.

Niektóre regiony mają dużo mniej łagodnych przypadków choroby, niż w innych częściach świata, stąd na pierwszy plan wybijają się te najcięższe, kończące się zgonem. Jak podaje portal zdrowie.gazeta.pl, globalną śmiertelność COVID-19 mogą zawyżać więc takie kraje jak Szwecja ze śmiertelnością na poziomie 10,3 proc.

Dzisiaj grzeje: 1. Policjant zgwałcił 6-latkę. Matka dziewczynki wiedziała o wszystkim

2. Aż 3 banki ostrzegają klientów przez trudnościami z dostępem do pieniędzy. Lepiej przygotuj gotówkę

- Drugi powód, dla którego wskaźnik śmiertelności rośnie, gdy już wydaje się, że epidemia ustępuje, to przesunięcie w czasie zgonów w stosunku do zachorowań. Teraz umierają te osoby, które zachorowały trzy do czterech tygodni temu, gdy liczba nowych zakażeń była jeszcze bardzo wysoka. Zatem nawet gdy liczba nowych przypadków spada, krzywa zgonów może rosnąć - wyjaśnia epidemiolog William Hanage z Harvard's TH Chan School of Public Health.

Aby uzyskać rzeczywisty obraz epidemii, trzeba uwzględnić opóźnienie pomiędzy śmiercią a czasem zachorowania na COVID-19. Prawdopodobnie prawdziwy odsetek osób, które umierają na COVID-19 jest niższy niż 1%, ponieważ nadal statystyki nie uwzględniają łagodnych lub bezobjawowych przypadków zakażenia.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Mężczyzna wyszedł z domu na spacer. Już do niego nie wróci. Tragedia
  2. Nagła, gigantyczna awantura w programie na żywo, prowadząca nie wytrzymała. Aż trudno uwierzyć
  3. Dlaczego w Afryce zarejestrowano tak mało przypadków koronawirusa? Według specjalistów, temperatura wcale nie jest kluczowa
  4. Walczyła na pierwszej linii frontu z koronawirusem. Nie żyje pielęgniarka
  5. Najczęściej ignorowane objawy raka. Lekceważenie ich może kosztować życie
  6. Ujawniono zarobki piłkarzy na Instagramie. Nie możemy uwierzyć w miejsce Roberta Lewandowskiego

Następny artykuł