Depresja: błędna diagnoza
Autor Karol Zaborowski - 30 Listopada 2019

Przez pół roku leczyli ją na depresję. Niestety przyczyna objawów była zupełnie inna

Depresja potrafi całkowicie zmienić zachowanie człowieka. Nagle przestajemy odczuwać jakąkolwiek radość i widzieć sens naszego życia. Dodatkowo przez brak sił i chęci nawet najprostsze rzeczy stają się niewykonalne. Jednak są też inne choroby, które mogą dawać podobne objawy.

Depresja określana jest już jako choroba cywilizacyjna. Dzieli to miano między innymi z takimi schorzeniami jak chociażby cukrzyca. Pokazuje to niezwykle dobitnie, jak wiele osób zmaga się z tą najpowszechniejszą chorobą psychiczną. Niestety niektórzy z nich nadal wstydzą się poprosić o pomoc lekarza, a to nigdy nie kończy się dobrze.

Catherine Wilcockson widząc zmiany, jakie zaszły w jej organizmie, ale i psychice wiedziała, że coś jest nie tak. 36-latka odczuwała silne zmęczenie, a z czasem pojawiły się również ataki paniki. Wtedy też kobieta postanowiła udać się do lekarza, aby ten pomógł jej określić, na co dokładnie choruje.

Picie kawy z rana wcale nie jest takim dobrym pomysłem. Zwłaszcza na pusty żołądekPicie kawy z rana wcale nie jest takim dobrym pomysłem. Zwłaszcza na pusty żołądekCzytaj dalej

Wszyscy myśleli, że to depresja, prawda niestety była inna

Po przeanalizowaniu przypadku 36-latki lekarz zdiagnozował u niej depresję oraz derealizację. Jest to zaburzenie psychiczne, które sprawia, że chory czuje się, jakby otaczający go świat nie był prawdziwy. Jednym z jego częstych objawów są właśnie silne napady lęku.

- Oglądałam filmy o tym, jak czują się ludzie z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak derealizacja i ataki paniki i to całkowicie pasowało do mojego samopoczucia - wyznała 36-latka w rozmowie z brytyjskim Metrem.

Niestety przepisane leki nie przynosiły żadnego rezultatu, a objawy Catherine zaczęły się wręcz nasilać. Ataki lęku zdarzały się jeszcze częściej i było o wiele silniejsze. W końcu po pół roku nieskutecznego leczenia kobieta doświadczyła tak silnego ataku, że straciła przytomność.

Kiedy trafiła do szpitala, lekarze zlecili wykonanie tomografii głowy 36-latki. Wtedy też okazało się, że kobieta wcale nie cierpi na depresję. Za wszystkie objawy, które odczuwała, odpowiadał guz mózgu, który urósł do wielkości jabłka. Co ciekawe kobieta nie uskarżała się na bóle głowy, które są najczęstszym objawem guza mózgu.

Lekarze wiedzieli, że 36-latka potrzebuje natychmiastowej operacji. Niestety nie udało im się usunąć całości guza i jego 20% wciąż jest w ciele Catherine. Istnieje przez to możliwość, że z czasem choroba powróci. Kobieta podejrzewa, że guz zaczął rosnąć jeszcze wiele lat wcześniej. Jak podaje portal abczdrowie.pl, jeszcze jako dziecko często budziła się w nocy z powodu złego samopoczucia, jednak wtedy nikt na to nie zwracał uwagi.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. W jego ciele lekarze znaleźli guz wielkości jabłka. Mężczyzna przez kilka godzin leżał bez serca
  2. Na zapalenie błony śluzowej żołądka cierpią miliony Polaków. 10 objawów, które powinny nas zaniepokoić
  3. Naukowcy opracowali najlepszy sposób na kaca. Do jego przygotowania wystarczą 3 składniki
  4. Jeden z pierwszych objawów raka płuc. Wystarczy spojrzeć na swoje palce

Następny artykuł