Diagnoza: lekarz myślał, że 9-latka ma wzdęcia
Autor Karol Zaborowski - 9 Października 2019

9-latka trafiła do szpitala z powodu bólu brzucha. "Prawie spadliśmy z krzesła, gdy lekarz podał diagnozę"

Diagnoza postawiona przez lekarza potrafi wywrócić życie do góry nogami. Zwłaszcza jeżeli choroba dotyka dziecka. W tym wypadku 9-latka zgłosiła się do lekarza z powodu bólów brzucha. Lekarz podejrzewał początkowo, że dziewczynka ma problem ze wzdęciami. Niestety bardzo się pomylił.

Poprawnie postawiona diagnoza często wymaga przeprowadzenia szczegółowych badań, ponieważ nawet bardzo poważne choroby mogą dawać bardzo pospolite objawy, które przypisać można łatwo pomylić z zupełnie innymi dolegliwościami. Niestety potrafi to znacznie wydłużyć czas do postawienia diagnozy, który bywa na wagę złota.

9-latka zgłosiła się wraz z rodzicami do lekarza, z powodu niezwykle uciążliwych bólów brzucha. W szpitalu stwierdzono, że jest on wywołany przez zwyczajne wzdęcia i dziewczynka została odesłana do domu. Julki kilka tygodni później trafiła ponownie do placówki, ale tym razem lekarz wyczuł coś bardzo niepokojącego.

Diagnoza wywróciła życie dziewczynki do góry nogami

Kaylee ma 9 lat i mieszka w Teksasie, a jej przypadek stanowi prawdziwy ewenement na skalę światową. Podczas kolejnej wizyty w szpitalu lekarz przeprowadził palpacyjne badanie brzucha dziewczynki i wyczuł coś, co zmroziło krew w jego żyłach.

Jak podaje portal Onet.pl, 9-latka miała w sobie guz wielkości piłki do baseballa, który okazał się rakiem prawego jajnika. Tego typu nowotwór zazwyczaj dotyka kobiety, które przeszły już menopauzę, a ponad połowa pacjentek jest po 60 roku życia. Niezwykle rzadko pojawia się u dzieci, a Kaylee jest jedną z najmłodszych osób w historii, która się z nim zmierzyła.

- Prawie spadliśmy z krzesła, gdy lekarz nam o tym powiedział - powiedziała mama dziewczynki.

Co więcej, nowotwór był już w 3 stadium i potrzebne było podjęcie natychmiastowego leczenia. 9-latka przeszła najpierw chirurgiczne usunięcie guza, ale podczas zabiegu okazało się, że pojawiły się już przerzuty na ściany brzucha, przez co konieczne było zastosowanie chemioterapii. Dziewczynka w ciągu zaledwie 12 tygodni przyjęła 4 serie.

Na szczęście agresywna terapia odniosła sukces i Kaylee pokonała swoją chorobę. Teraz czuje się już o wiele lepiej, ale niestety wciąż istnieje możliwość, że choroba powróci. Z tego też względu rodzice dziewczynki bardzo czujnie ją obserwują. Miejmy nadzieję, że kolejne leczenie nie będzie konieczne.

Następny artykuł