Dzieci zatruły się jedzniem ze stołówki
Autor Karol Zaborowski - 14 Października 2019

Kilkadziesiąt dzieci zatruło się groźną bakterią. Wszystko przez jedzenie w żłobkach i szkołach

Dzieci mają o wiele słabszy układ odpornościowy niż osoby dorosłe, przez co może u nich dochodzić o wiele łatwiej do zatruć niebezpiecznymi bakteriami. Dlatego też trzeba szczególnie uważać na to, co jedzą nasze pociechy, aby nie doszło u nich do niebezpiecznych infekcji.

Dzieci do odpowiedniego wzrostu i rozwoju organizmu potrzebują bardzo dobrze zbilansowanej diety, aby nie brakowało im żadnych składników odżywczych. Ważne jest również, aby jedzenie przygotowywane dla nich spełniało wszystkie wymogi sanitarne, ponieważ przez fakt, że ich układ odpornościowy jest jeszcze nierozwinięty do końca, może bardzo łatwo dochodzić do niebezpiecznych zatruć.

Niestety niekiedy zdarzają się sytuacje, że to właśnie najmłodsi dostają na stołówkach jedzenie, którego na dobrą sprawę nikt nie powinien jeść. Tak właśnie się stało w szkole i kilku żłobkach w Świerklańcu i Zabrzu. U kilkudziesięciu dzieci pojawiło się zatrucie niebezpieczną bakterią.

Popularny lek wycofany z aptek. Wszystko przez rakotwórczy składnikPopularny lek wycofany z aptek. Wszystko przez rakotwórczy składnikCzytaj dalej

Dzieci zatruły się przez jedzenie na stołówce

Jak podaje Dziennik Zachodni, zatrucie pojawiło się u 21 uczniów ze szkoły podstawowej w Świerklańcu, natomiast sanepid informuje, że zachorowało aż 59 osób. Kolejne przypadki zatruć miały się pojawić również w Żłobku Dzieciątka Jezus, Żłobku Bożego Miłosierdzia oraz Żłobku Misiowa Kraina. W tym wypadku choroba miała dotknąć 60 osób.

U wszystkich stwierdzono zatrucie bakteriami Salmonelli, która wywołuje bardzo silne zatrucia pokarmowe. Na ich skutek bardzo szybko może dojść do poważnego odwodnienia, które stanowi realne zagrożenie dla naszego zdrowia i życia. Co więcej, wszystkie te placówki miały posiłki dostarczane przez tę samą kuchnię, a mianowicie Dom Dziennego Pobytu „Rodzina” Caritas Diecezji Gliwickiej w Zabrzu.

Sanepid już rozpoczął sprawdzanie jedzenie, które było tam przygotowywane i udało się ustalić, że bakterie występowały między innymi w surówce. Pierwsze zachorowania zaczęły się jeszcze we wrześniu, jednak dyrekcja szkoły oraz żłobków ma pewność, że bakterie nie pochodziły od pracowników placówki, ponieważ przechodzi pod tym kątem specjalne badania.

W przypadku szkoły podstawowej sanepid podejrzewa, że przyczyną tak wielu zatruć były naleśniki z serem. Wedle ustaleń, jeden z uczniów, który zachorował, na co dzień nie jada na stołówce, ale został poczęstowany właśnie jednym z naleśników.

- Naleśnikiem został poczęstowany jeden z uczniów, który na co dzień nie je w szkole obiadów, więc z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że to było źródło bakterii - podaje Karolina Misztal z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim.

Rodzice są oburzeni zaistniałą sytuacją, zwłaszcza że w mediach pojawiła się wypowiedź byłego pracownika, który twierdzi, że dzieci zachorowały, ponieważ podawane były im nieświeże produkty, które pochodziły z darów. Oczywiście Dom „Rodzina” Caritas zaprzecza, tym doniesieniom i podkreśla, że wszystkie produkty pochodzą od stałych dostawców, co mają potwierdzać faktury.

- W części z darów. Do żłobków przychodziły całe kartony bananów, pochodzące z darów. Trzymało się je w kotłowni, a kiedy były już zupełnie sine, przerabiano je na mus dla dzieci. Tak w żłobkach wyglądały desery - podaje były pracownik kuchni.

Następny artykuł