Dziecko zmarło pomimo wcześniejszej konsultacji lekarskiej
pixabay.com/manusama
Autor Barbara Bujar - 9 Września 2020

Miał tylko 17 miesięcy. Lekarze winni śmierci dziecka?

Dziecko podczas wakacji dostało nagłego ataku duszności. Zaniepokojeni rodzice zabrali je do szpitala. Tam lekarze zbadali małego pacjenta i uspokoili jego rodziców, których szybko odesłali do domu. Niedługo później chłopiec zmarł. Miał zaledwie 17 miesięcy. Sekcja zwłok wykazała poważną dolegliwość, której nie zdiagnozowano w placówce. Rodzina oskarża lekarzy. Sprawą zajęła się już policja.

Dziecko jest oczkiem w głowie swoich rodziców. Dlatego, gdy dzieje mu się coś złego, dorośli od razu szukają pomocy. Nie inaczej było w przypadku rodziny, która jeszcze niedawno przebywała na wakacjach w nadmorskim Pucku. Kiedy mały Maks dostał silnych duszności, jego rodzice od razu podjęli decyzję o wizycie w szpitalu. Nie mieli pojęcia, że mimo konsultacji ze specjalistą, czeka ich ogromna tragedia.

Poważne zmiany w 500+. Rodzice muszą się przygotowaćPoważne zmiany w 500+. Rodzice muszą się przygotowaćCzytaj dalej

Dziecko zmarło chwilę po opuszczeniu szpitala. Rodzice oskarżają lekarkę

Jak informuje portal popularne.pl, Maja i Mariusz Mariusiak kilka tygodni temu postanowili zabrać swojego syna na pierwsze wspólne wakacje. Celem ich podróży stał się Puck, w którym wszyscy mieli odpocząć i beztrosko spędzić czas. Początek urlopu właśnie taki był. Mały Maks śmiał się i bawił, a jego rodzice byli szczęśliwi. Dwa dni przed powrotem do domu sytuacja uległa jednak zmianie. Marusiakowie zauważyli, że ich 17-miesięczny synek nie umie prawidłowo oddychać.

- Nagle stał się osowiały, miał gorączkę. Był nieswój, ospały i zaczął się ciężki oddech. (…) Jak go dotykałam czułam pod ręką drganie, dygotanie - mówili rodzice chłopca w programie "Uwaga".

Kiedy dolegliwości chłopca nie ustępowały, a niepokój jego rodziców narastał, rodzina podjęła decyzję o natychmiastowej wizycie w puckim szpitalu. Na miejscu przyjęła ich dyżurująca lekarka, która od razu zajęła się małym pacjentem. Obecność specjalisty uspokoiła oboje rodziców. Obawy stały się jeszcze mniejsze po wykonanym badaniu. Niestety, mimo wielu nurtujących pytań, które wciąż męczyły Marusiaków, wszyscy zostali wyproszeni do domu.

- Pani doktor kazała podmieść dziecku koszulkę. Trzy razy dotknęła dziecko stetoskopem. To było bardzo szybkie badanie. Powiedziała, że nie słyszy nic niepokojącego. Ale żeby mnie uspokoić zajrzy do gardła. Stwierdziła, że nie widzi żadnej infekcji, ani wirusowej, ani bakteryjnej. Dla mnie takie tłumaczenie było przekonujące. Zapytała, czy wyrażam zgodę na wykonanie zastrzyku, który ułatwi oddychanie Maksiowi. I zrobiliśmy ten zastrzyk. Chciałam zapytać panią doktor jeszcze, czy ma coś do przekazania, ale rozmawiała już przez telefon. I pani ratownik powiedziała, że możemy opuścić już placówkę - opowiadała matka chłopca.

Sytuacja wydawała się opanowana. Rodzina wróciła do domu i poszła spać. W pewnym momencie ojciec chłopca usłyszał, że jego syn znów oddycha nieprawidłowo. To, co stało się chwilę później, zapiera dech w piersiach. 17-miesięczny Maks zmarł.

- Maks spał z nami w łóżku. Cały czas ciężko oddychał. Przy oddechu był charakterystyczny dźwięk. Siadłem na boku łóżka, dziecko odwróciło się na prawy bok i nagle nastała cisza - wspominał ojciec.

Dzisiaj grzeje: 1. Poważne zmiany już od 15 września. Lekarze są przerażeni
2. Tragiczna informacja dla seniorów, obiecanej podwyżki emerytur nie będzie. Nie ma na nią pieniędzy

Nagła śmierć ukochanego dziecka była ogromnym ciosem dla jego rodziców. Oboje są przekonani, że do tragedii wcale nie musiało dojść. Matka w szczególności obwinia lekarkę, która jej zdaniem zaniedbała swoje obowiązki, a pozytywną diagnozę postawiła tylko po to, by ich uspokoić.

- Pani doktor niesamowicie mnie uspokoiła. Uśpiła moją czujność jako matki. Mam żal, że nie zleciła dokładniejszych badań. Według nas pomoc została udzielona w sposób nierzetelny i brak diagnostyki doprowadził do tego, że Maksio umarł - dodała.

Sekcja zwłok wykazała, że Maks miał ostrą rozedmę płuc i obrzęk mózgu, a do tego był skrajnie niedotleniony. W odpowiedzi na zarzuty matki sprawie postanowiła przyjrzeć się bliżej policja. Na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy prokurator zdecyduje się postawić lekarce zarzuty.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Dotarła do nas tragiczna wiadomość. Jego filmy kochają miliony, niestety nie żyje
  2. Potężny żywioł na południu Europy. Niszczy wszystko, co spotka na drodze
  3. Smutne informacje. Jerzy Stuhr przerwał milczenie
  4. Użyła sprężyny jako spirali antykoncepcyjnej. Lekarze przecierali oczy ze zdumienia
  5. Najczęściej powtarzane mity dotyczące maseczek. Wiele osób wciąż w nie wierzy
  6. Z pasją remontuje domy potrzebujących, jej własne lokum wygląda jak marzenie. Każdy smakosz śni o jej kuchni, zdjęcia robią wielkie wrażenie

Następny artykuł