Dziecko zachowywało się podejrzanie cicho
Autor Karol Zaborowski - 15 Listopada 2019

Trzyletni chłopiec zachowywał się podejrzanie cicho. Kiedy rodzice odkryli co się stało, ogarnęło ich przerażenie

Dziecko często jest pełne energii, a podczas zabawy dosłownie nie może usiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Rodzice, obserwując zachowanie swojej pociechy, mogą stwierdzić, czy aby na pewno wszystko z w porządku. W przypadku tego 3-latka mało brakowało, aby doszło do prawdziwej tragedii.

Dziecko często podczas zabawy potrafi dać nie lada wycisk swoim rodzicom. 3-letni Collin jest tego doskonałym przykładem. Maluch to prawdziwy wulkan energii, którego praktycznie nie da się powstrzymać. Chłopiec całymi dniami potrafi biegać, skakać, a usiedzenie w jednym miejscu prawdziwy koszmar.

Jego rodzice Stephanie i Dillon, pochodzą z miejscowości Atoka w stanie Tennessee. Pewnego dnia zauważyli, że Collin zachowuje się podejrzanie cicho i postanowili sprawdzić, czy aby z ich synkiem wszystko jest w porządku. Kiedy podeszli do jego łóżka spostrzegli, że maluch nie jest w stanie nawet wstać. Zrozumieli wtedy, że 3-latek potrzebuje pilnej pomocy.

Podczas przerwy uczennica zasłabła na schodach. Życie uratował jej inny uczeń, nawet nauczyciele nie wiedzieli, jak się zachowaćPodczas przerwy uczennica zasłabła na schodach. Życie uratował jej inny uczeń, nawet nauczyciele nie wiedzieli, jak się zachowaćCzytaj dalej

Dziecko nagle straciło władzę w nogach

Rodzice Collina starali się podnieść go z łóżka, jednak chłopiec całkowicie stracił kontrolę nad swoimi nogami. Stephanie i Dillon natychmiast zabrali go do szpitala, gdzie przypomnieli sobie, że maluch dzień wcześniej podczas zabawy dość mocno uderzył się w głowę. Jednak 3-latek szybko wstał, otrzepał się i wrócił do zabawy, przez co rodzice nie przejęli się jego upadkiem.

Lekarz zlecili wykonanie tomografii, aby sprawdzić, czy podczas zabawy, jego mózg nie został uszkodzony. Taki uraz doskonale pasowałby do jego objawów, jednak wyniki badania wykazały, że wszystko jest w porządku. Niestety stan chłopca cały czas się pogarszał, a paraliż stopniowo obejmował coraz wyższe partie jego ciała. Lekarze obawiali się, że w końcu obejmie mięśnie oddechowe, co doprowadzi do tego, że dziecko się udusi.

Kolejne badania nie przynosiły odpowiedzi, dlatego też rodzice Collina postanowili zabrać go do szpitala pediatrycznego w Memphis. Personel placówki został już wcześniej poinformowany o stanie chłopca i wszyscy lekarze czekali w gotowości, aby mu pomóc.

Stan malca cały czas się pogarszał, a jego kark zesztywniał do tego stopnia, że Collin nie mógł samodzielnie przełykać. Kiedy lekarzom zaczęły się kończyć opcje na postawienie odpowiedniej diagnozy, postanowiono dokładniej przyjrzeć się głowie 3-latka. Był to prawdziwy strzał w dziesiątkę, ponieważ za jego uchem odkryto kleszcza, który był powodem choroby.

Niektóre z tych pajęczaków są nosicielami niezwykle silnej neurotoksyny, która wywołuje porażenie nerwowo-mięśniowe. Jest ona wprowadzana do naszego organizmu, gdy kleszcz pożywia się krwią. Tak też było w przypadku Collina. Na szczęście lekarze zdołali odkryć przyczynę problemów chłopca w ostatniej chwili. Gdyby nie to, malec umarłby w przeciągu zaledwie kilku następnych godzin.

Po usunięciu kleszcza i wdrożeniu odpowiedniego leczenia, Collin wrócił do zdrowia, a toksyna nie wyrządziła w jego ciele żadnych trwałych uszkodzeń. Po kilku dniach 3-latek mógł spokojnie wrócić do swojego domu, gdzie w pełni wróciła jego chęć do zabawy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Tuż przed snem wzięła lek przeciwbólowy. Już się nie obudziła
  2. Zmiany podczas okresu, które powinny wzbudzić naszą czujność. Niektóre z nich wymagają natychmiastowej pomocy ze strony lekarza
  3. Nowa epidemia wśród dzieci. Do 2030 roku ma pochłonąć 11 mln ofiar
  4. Niebezpieczeństwo czychające w popularnych przekąskach. "Coś takiego widziałem pierwszy raz w życiu"

Następny artykuł