Dziecko uległo wypadkowi w kościele
Autor Karol Zaborowski - 16 Listopada 2019

Potworny wypadek w kościele. Po przyjęciu do szpitala było jeszcze gorzej

Dziecko często może mieć problemy, aby usiedzieć spokojnie w jednym miejscu, zwłaszcza gdy wokół nie dzieje się nic dla niego ciekawego. Miejscem, gdzie szczególnie malcowi ciężko zachować skupienie jest, chociażby kościół. Podczas mszy 3,5-latek doznał potwornego wypadku.

Dziecko podczas mszy często się wierci i zagaduje swoich rodziców. Wszystko dlatego, że nie rozumie, po co tak naprawdę jest w świątyni, a godzinne siedzenie w jednej ławce to dla niego prawdziwa mordęga. W jednym z poznańskich kościołów doszło do makabrycznego wypadku. Mimo że wszystko miało miejsce 3 tygodnie temu, to sprawa dopiero teraz zyskała na rozgłosie.

3,5-letni chłopiec wraz ze swoim tatą udał się do kościoła Bożego Ciała przy ul. Strzeleckiej w Poznaniu na mszę świętą. Maluch, niecierpliwiąc się, kiedy będzie mógł wyjść ze świątyni, zaczął się wiercić w jednej z ławek. Nagle niespodziewanie upadł, a gdy jego tata spojrzał, czy nic mu się nie stało, spostrzegł, że chłopiec ma rozcięte gardło.

Podczas przerwy uczennica zasłabła na schodach. Życie uratował jej inny uczeń, nawet nauczyciele nie wiedzieli, jak się zachowaćPodczas przerwy uczennica zasłabła na schodach. Życie uratował jej inny uczeń, nawet nauczyciele nie wiedzieli, jak się zachowaćCzytaj dalej

Dziecko rozcięło sobie gardło w kościele

Do wypadku doszło w jednej z naw bocznych kościoła, kiedy 3,5-latek ześliznął się z klęcznika, na którym stał. Dziecko od razu zaczęło głośno płakać, jednak jego tata myślał, że chłopiec jedynie trochę się poobijał. Dopiero po chwili spostrzegł krew płynącą z jego szyi.

Mężczyzna natychmiast zabrał chłopca do szpitala, gdzie lekarze znaleźli na ciele dziecka ranę o długości 10 centymetrów. Oczywiście jak najszybciej zatamowali krwotok oraz zaszyli ranę. Jednak nikt nie wiedział, jak tak duże rozcięcie znalazło się na gardle chłopca. Wtedy też jego tata przypomniał sobie, o haczykach obecnych przy klęcznikach.

- Zwróciłem nawet uwagę na ten haczyk. Chyba szepnąłem do dziecka, że powiesimy sobie na nim czapki. W starych kościołach jest wiele takich wieszaków, nikt specjalnie nie zwraca na nie uwagi - mówił mężczyzna w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Wszystko wskazuje na to, że chłopiec podczas upadku nabił się na wystający haczyk, który rozciął jego gardło. Niestety nie był to koniec problemów, ponieważ chłopiec czuł się coraz gorzej. Po kilku dniach okazało się, że w ranie zagnieździł się gronkowiec i maluch musiał spędzić kolejne 3 tygodnie w szpitalu.

Rodzice chłopca nagłośnili całą sprawę, aby uświadomić innych, jak takie haczyki mogą być niebezpieczne. Chcą, aby świątynie zadbały o odpowiednie normy BHP, aby więcej nie dochodziło do podobnych wypadków. Jak donosi Fakt, rozważają również wystąpienie o rekompensatę ze strony kościoła.

- Okazuje się, że te haczyki to śmiertelne zagrożenie. Warto się zastanowić, czy nie powinny zostać całkowicie usunięte z kościołów. A jeżeli to niemożliwe – warto, żeby kościoły zadbały o to, aby były spełnione podstawowe wymogi bezpieczeństwa - dodaje ojciec chłopca.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Ziemniaki nie tuczą, a leczą. Będziesz zdumiony, jaki zbawienny wpływ mają na nasz organizm
  2. Nietypowe objawy zwiastujące choroby płuc. Nie wolno ich lekceważyć
  3. Piosenki Katarzyny Sobczyk znają wszyscy. Artystka przegrała z chorobą, która diagnozowana jest u tysięcy Polek rocznie
  4. Nie żyje 13-letnia aktorka. Od dwóch lat walczyła z poważną chorobą

Następny artykuł