epidemia na jesieni
fot. https://pixabay.com/ Anshu A
Autor Natalia Niewczas - 11 Września 2020

Epidemia na jesieni może być zupełnie inna, niż myśleliśmy. Zaskakujące słowa profesora Guta

Epidemia koronawirusa wciąż budzi ogromne emocje. Choć nadal trudno mówić w obecnej sytuacji o pozytywach, polski profesor zwraca uwagę na pewien optymistyczny aspekt zaistniałego kryzysu. Spodziewana druga fala zachorowań na COVID-19 może nie być aż tak straszna, jak ją malują.

Epidemia koronawirusa ma przybrać na sile - w podobny scenariusz wierzy wielu uczonych z całego świata. Specjaliści obawiają się przede wszystkim kumulacji przypadków zakażenia COVID-19 i zachorowań na grypę. Podczas gdy jedni na dynamikę sytuacji wolą zerkać z lękiem przez palce, profesor Włodzimierz Gut optymistycznie zauważa, że epidemia ma jeden zaskakujący efekt uboczny. Liczba zachorowań na grypę jest rekordowo niska.

Jest w większości polskich domów. Wykryto niebezpieczne skutki uboczne popularnego leku przeciwbólowegoJest w większości polskich domów. Wykryto niebezpieczne skutki uboczne popularnego leku przeciwbólowegoCzytaj dalej

Epidemia z niespodziewanym efektem ubocznym

Epidemia dała wszystkim w kość. Włodzimierz Gut zwraca jednak uwagę na to, że sprawy przybrały dość nieoczekiwany, pozytywny w pewnym aspekcie obrót. Zaskakujące zjawisko dało się zaobserwować na półkuli południowej - właśnie tam wyraźnie spadła liczba odnotowywanych przypadków zachorowań na grypę. Nigdy nie było ich tak mało.

Jak podaje portal portal.abczdrowie.pl, sezon grypowy na półkuli południowej zaczyna się w kwietniu i kończy we wrześniu. Statystyki pokazują, że w 2020 roku liczba chorych na grypę pacjentów wyraźnie zmalała. Przykładowo, podczas gdy w Australii rok temu potwierdzono 247 tysięcy przypadków, w 2020 było ich 21 tysięcy, co oznacza ponad dziesięciokrotny spadek. Podobną tendencję odnotowano między innymi w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Jak twierdzi profesor Gut, powodem takiego stanu rzeczy może być rozpowszechniona profilaktyka.

- Od marca zaczęliśmy przestrzegać wymogów sanitarnych - ograniczamy kontakty, nosimy maseczki, myjemy ręce, utrzymujemy dystans społeczny. To nie są metody, które mają powstrzymać COVID-19. Ograniczają one szerzenie się wszystkich wirusów przenoszonych drogą kropelkową, w tym przypadku również grypy. Statystyki tylko podkreślają, jak bardzo jest to skuteczne - tłumaczy wirusolog.

Wobec najnowszych ustaleń w sposób naturalny rodzi się pytanie o możliwość uniknięcia jednoczesnej epidemii grypy i koronawirusa. Choć słowa profesora dają na to nadzieję, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej UM w Łodzi wypowiada się na ten temat ostrożnie.

Dzisiaj grzeje: 1. W Łodzi urodziły się absolutnie niezwykłe bliźniaki. Taki przypadek zdarza się średnio raz na 20 tysięcy
2.Nie tylko PKO BP, ale i ING. Bank wprowadza nową funkcje na twoim koncie

- Na tym etapie nie możemy prognozować przebiegu sezonu grypowego. Może on wyglądać jak w ubiegłych latach, czyli wirusem grypy zakazi się około 4 mln Polaków. Niewykluczone też, że będzie to tak zwany sezon "wysoki" ze znacznie wyższym odsetkiem zachorowań. Z pewnością natomiast można stwierdzić, że dojdzie do pokrycia się epidemii COVID-19 i masowych zakażeń wirusem grypy, co wystawi cały system opieki zdrowotnej na dużą próbę - zaznacza profesor Antczak.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Szkoła wprowadziła nowy nakaz. Rodzice będą wściekli
  2. Znoszą zakaz dla Polaków. Jest potwierdzenie, w końcu
  3. Objawy niedoboru potasu. Bez niego nasz organizm nie może sobie poradzić
  4. Rząd rozdaje pieniądze poszkodowanym przez koronawirusa. Można dostać nawet 7 tysięcy euro, o co chodzi?
  5. Kolejna szkoła zamknięta. Koronawirus wykryty u nauczycielki, setki osób poddano kwarantannie
  6. Samotny ojciec zabrał kilkuletnią córkę do restauracji. Po powrocie do domu zalał się łzami, nieoczekiwany finał

Następny artykuł