epidemia szpitale pacjenci
Fot. pixabay.com/AKuptsova
Autor Klaudia Gaicka - 30 Kwietnia 2020

Dramat kobiety z udarem. Przez epidemię żaden szpital nie chciał jej przyjąć, teraz nie żyje

Epidemia zbiera krwawe żniwo. Jednak zagrożeniem nie jest wyłącznie koronawirus, ale również dezorganizacja służby zdrowiwa. Nie żyje kobieta, u której dwa dni wcześniej podejrzewano udar. Szpitale kolejno odmawiały jej przyjęcia.

Epidemia koronawirusa w Polsce wzrasta. Zarówno osoby zarażone koronawirusem SARS-CoV-2, jak i pacjenci potrzebujący innej natychmiastowej pomocy napotykają trudności spowodowane niewydolnością polskiej służby zdrowia.
Niedopuszczalna sytuacja miała miejsce 18 kwietnia w Radomiu. Kobieta z podejrzeniem udaru mózgu nie otrzymała potrzebnej pomocy na czas. Dzięki stacji TVN udało się odtworzyć przebieg zdarzeń tego feralnego dnia.
Opieka medyczna w zakładzie opieki pod Radomiem wezwała karetkę do jednej z pensjonariuszek, podejrzewano u niej udar. Zgłoszenie zostało odebrane o 11.01, ratownicy medyczni pojawili się na miejscu już 15 minut później.

Rozenek o swoich problemach z ciążą. Rozenek o swoich problemach z ciążą. "Zaczyna mi ten stan już mocno doskwierać"Czytaj dalej

Epidemia nadała sytuacji drastyczny obrót

Ponieważ w najbliższym szpitalu (Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w dzielnicy Józefów w Radomiu) panowała epidemia koronawirusa SARS-CoV-2, ratownicy przewieźli kobietę do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego.
Jak podaje serwis WP, pensjonariuszka z podejrzeniem udaru przebywała na kwarantannie, pierwszy wynik na obecność wirusa był negatywny, na wyniki drugiego wciąż czekała.
Jest to ważne dla całego obrotu sprawy ponieważ z tego właśnie powodu Radomski Szpital Specjalistyczny odmówił przyjęcia kobiety. Jako powód podano, że wszyscy pacjenci z podejrzeniem koronawirusa oraz udaru mają być kierowane do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego, w którym jak już pisaliśmy, od kilku dni panowała epidemia i nie było możliwości przyjmowania pacjentów. W tym momencie była już godzina 12:22, prawie półtorej godziny od telefonu sanitariuszy na pogotowie. Ratownicy z karetki znów połączyli się z dyspozytorem, poinformowali go o sytuacji.

– Niech sobie jaj nie robi. Ma przyjąć tego pacjenta i koniec – odpowiedział im dyspozytor.


– Twierdzą, że mamy sobie szukać szpitala. [...] Co mamy teraz robić? Każą nam jechać na Józefów, na Józefowie przecież nie ma tej neurologii. Wymyślili Kozienicie – słyszymy od ratowników w dalszej części nagrania.

Dzisiaj grzeje: 1. Dominika Gwit szczerze opowiedziała o odchudzaniu. "Nie robię żadnych prób"

2. Wznowiono poszukiwania 3,5-letniego Kacperka. Niestety, nadeszła zła wiadomość

Bardzo szybko ustalono, że również szpital w Kozienicach nie przyjmie pacjentki z podejrzeniem udaru. Przypominamy, że Kozienice są oddalone od Radomia aż 40 km. Sytuacja byłaby wręcz komiczna, gdyby nie realne zagrożenie zdrowia pensjonariuszki.
Czas na użycie specjalnego leku, który pozwala rozpuścić zator lub zakrzep tętnicy wynosi 4 i pół godziny od pierwszych objawów. W momencie, kiedy o 13.27 nie było jeszcze decyzji, która placówka ma przyjąć kobietę, walczyła ona o życie. Kobieta w końcu trafiła do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. Była godzina 13:57. To 2 godziny i 56 minut po pierwszej wizycie w tym szpitalu. Kobieta przywieziona do radomskiego szpitala zmarła dwa dni później.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uczniowie zaczepili szkolną kucharkę mającą schorowaną matkę. Odwróciła się i odkryła sekret skrywany przez uczniów
  2. Policja wprowadza wzmożone kontrole. Od dziś możesz dostać wysoki mandat
  3. Zaskakujące rozporządzenie prezydenta kraju ogarniętego epidemią. Wojsko ma strzelać do osób łamiących kwarantannę
  4. Nietypowe objawy COVID-19. Wiele osób nie połączyłoby ich z tą chorobą
  5. Dlaczego w Afryce zarejestrowano tak mało przypadków koronawirusa? Według specjalistów, wcale nie chodzi o temperaturę
  6. Od wtorku za przekroczoną prędkość nawet 2735 zł mandatu. Kolejne 500 zł możesz zapłacić w Niemczech za drobnostkę

Następny artykuł