Grób małej Madzi z Sosnowca wciąż łamie serce odwiedzających. Od tragedii minęło niemal 8,5 roku
unsplash.com/ Sandy Millar
Autor - 26 Czerwca 2020

Widok grobu małej Madzi do dziś wzrusza do łez. Wiele osób pamięta straszną zbrodnię

Grób małej Madzi z Sosnowca wciąż jest często odwiedzany. Wiele osób doskonale pamięta poszukiwania dziewczynki i ich dramatyczne zakończenie. Od zabójstwa dziecka minęło już niemal 8,5 roku.

Grób małej Madzi z Sosnowca nadal odwiedzany jest przez wiele osób. Choć od tragedii minęło prawie 8,5 roku, widok grobu dziewczynki wciąż łamie serca. To właśnie tam spoczywa dziecko zabite przez swoją matkę.

Polacy do tej pory nie zapomnieli tragedii, która rozegrała się w styczniu 2012 r. To właśnie wtedy Katarzyna W. zamordowała swoje dziecko, a następnie upozorowała porwanie. Gdy prawda wyszła na jaw, ludzie nie mogli wyjść ze zdumienia.

Mężczyzna pobił dwóch nastolatków. Zwrócili rowerzyście uwagę na niebezpieczną jazdęMężczyzna pobił dwóch nastolatków. Zwrócili rowerzyście uwagę na niebezpieczną jazdęCzytaj dalej

Grób małej Madzi z Sosnowca wciąż łamie serce odwiedzających. Od tragedii minęło niemal 8,5 roku

Do tragedii z udziałem małej Madzi z Sosnowca doszło 24 stycznia 2012 roku. Chociaż od zabójstwa dziewczynki upłynęło już ponad 8 lat, nadal nie brakuje osób, które składają kwiaty na jej grobie.

Stojąc na cmentarzu przy ulicy Smutnej w Sosnowcu od razu widać, że mieszkańcy miasta regularnie odwiedzają miejsce spoczynku Madzi i starają się, aby na jej grobie zawsze znajdowało się dużo kwiatów i zniczy. Wokół małej tablicy z inskrypcją “Ś.P. Madzia W., żyła 6 miesięcy” ułożone są w kształcie serca białe bukiety i lampki.

Pogrzeb małej Madzi miał miejsce 15 lutego 2012 roku. 5 lat później grób rozbudowano o marmurową płytę, na której wyryto imię i nazwisko dziecka. Obok znajduje się także wizerunek anioła.

Jak podaje portal popularne.pl, Katarzyna W. zamordowała dziecko, dusząc je miękkim przedmiotem. Śmierć dziewczynki nastąpiła prawdopodobnie po około 5 minutach. Następnie kobieta udała się na klatkę schodową, umieściła ciało dziewczynki w wózku i udała się do starych ruin w parku Dietla. Tam wygrzebała dół i włożyła do niego zwłoki Madzi.

Kobieta przysypała ciało swojej córki liśćmi i kamieniami. Po ukryciu zwłok dziewczynki Katarzyna W. z pustym wózkiem kontynuowała spacer i w tym czasie wybrała jednego z przechodniów na sprawcę zdarzenia. Kobieta upadła, udając, że ktoś uderzył ją w tył głowy. Po kilku minutach podeszli do niej dwaj młodzi ludzie, którym Katarzyna W. powiedziała, że porwano jej dziecko. Przechodnie wezwali policję i pogotowie.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie mógł poradzić sobie z wyśmiewaniem. Nie żyje bohater "Pamiętników z wakacji"

2. Już w środę ruszają zapisy, nie odkładaj tego na później. Możesz stracić 300 zł

W szpitalu lekarze nie stwierdzili u kobiety jakichkolwiek obrażeń, jednak Katarzyna W. wciąż utrzymywała, że boli ją tylna część głowy. Dopiero na początku lutego matka Madzi przyznała, że nie było żadnego porywacza. Kobieta zeznała, że dziecko wysunęło jej się z kocyka i upadło na ziemię.

W 2013 roku Katarzynę W. skazano na dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności. Kobieta odsiadywała wyrok w więzieniu w Krzywańcu, w województwie lubuskim, jednak później musiała zostać przeniesiona do zakładu karnego w Lublińcu na Śląsku. Przyczyną był prawdopodobnie planowany na niej lincz przez inne osadzone.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nagły protest w samym centrum polskiego miasta. Zbiera się ogromny tłum, co tam się dzieje?
  2. Krzysztof Kononowicz zaatakował ekipę TVP. Interweniowała policja
  3. IMGW wydało pilne ostrzeżenie. Dwa województwa z najwyższym stopniem zagrożenia, lepiej zostać w domu
  4. Tragiczne wiadomości o śmierci 25-latki. Przedawkowała popularne napoje
  5. Sygnały, które daje nasze serce, gdy ma już dosyć. Nie wolno ich lekceważyć
  6. Mieli walczyć "na niby". Jeden z zawodników doznał koszmarnej kontuzji, nagranie dla widzów o mocnych nerwach (WIDEO)

Następny artykuł