Irena Dziedzic - ostatnie dni życia dziennikarki
East News/PHOTO: TRICOLORS/EAST NEWS 18.09.2002 Gala Ireny Kwiatkowskiej N/Z:Dziedzic Irena
Autor Barbara Bujar - 13 Września 2020

Lekarka zdradziła ostatnie chwile Ireny Dziedzic. Przerażające, co spotkało legendarną dziennikarkę

Irena Dziedzic, dziennikarka, prezenterka telewizyjna i legendarna prowadząca "Tele-Echa". Tajemnica jej śmierci do dziś nie została poznana, a ostatnie dni życia przez długi czas były zagadką. Informacje na ten temat dopiero niedawno ujawniła pani Basia, znajoma Dziedzic, która przez wiele miesięcy otaczała ją opieką. To, co powiedziała, jest wstrząsające. Dziennikarka żyła w przerażających warunkach.

Irena Dziedzic, a właściwie Sylwia Irena Dziedzic, przez wiele lat pracowała jako dziennikarka i prezenterka telewizyjna. Związana była między innymi z Echem Krakowa, Słowem Polskim, Polskim Radiem i TVP, na której antenie przez 25 lat prowadziła talk-show "Tele-Echo". Po burzliwym zakończeniu kariery niewiele osób wiedziało, co tak naprawdę dzieje się z kobietą. Szczególna tajemnicą owiane zostały ostatnie dni jej życia.

Dziennikarka zmarła 5 listopada 2018 roku. Do Polaków informacja ta dotarła jednak znacznie później. Jak przypomina Polsat News, dopiero po dwóch miesiącach, 12 stycznia 2019 roku, ogłosił ją ks. Andrzej Luter z kwartalnika "Więzi". Irena Dziedzic odeszła w wieku 93 lat. Dziś wiadomo, w jakich warunkach musiała spędzić ostatnie dni życia.

Jutro o 8 rano wchodzi w życie nowy zakaz. Zagrożenie dla życia i zdrowiaJutro o 8 rano wchodzi w życie nowy zakaz. Zagrożenie dla życia i zdrowiaCzytaj dalej

Wstrząsające zeznania lekarki. Irena Dziedzic żyła w okropnych warunkach

Śmierć Ireny Dziedzic do dziś nie została ostatecznie wyjaśniona. Postępowanie, które toczyło się w sprawie jej nieumyślnego spowodowania, zostało umorzone. W toku ustalono jednak, że w ostatnich dniach życia prezenterka wypłaciła z banku sporą ilość pieniędzy, a także upoważniła znajomą kobietę do zarządzania jej finansami. Zeznania opiekunki rzuciły na sprawę zupełnie inne światło.

O tożsamości znajomej Ireny Dziedzic prokuratura dowiedziała się dzięki Bogdanowi B., z którym 29 września 2012 roku dziennikarka podpisała notarialną "umowę dożywocia". Zgodnie z jej warunkami mężczyzna został właścicielem domu kobiety, a w zamian za to zapłacił jej jednorazowo 235 tysięcy złotych oraz dawał 4500 złotych każdego miesiąca. To właśnie on znalazł dziennikarkę w złym stanie, a później zeznał, że miała ona kłopoty finansowe, w których nikt nie mógł jej pomóc. Zdradził także, że w jej domu często przebywała lekarka Basia i opiekunka z Ukrainy.

Prokuratura postanowiła przesłuchać tajemniczą panią Basię, wokół której urosło wiele kontrowersji. W czasie zeznań kobieta nie miała sobie jednak nic do zarzucenia i opowiedziała, jak wyglądało życie Ireny Dziedzic na krótko przed jej śmiercią. Okazało się, że sama towarzyszyła jej od momentu, kiedy poznały się w przychodni. Dziennikarka od zawsze była jej idolką.

Lekarka opowiedziała o wszystkim. Wspomniała, że warunki lokalowe, w jakich mieszkała Dziedzic na Saskiej Kępie, były przerażające. Nie było ani łóżka, ani pościeli.

- Mieszkanie było brudne, zarobaczone, panował fetor, nie było ani jednej rzeczy nadającej się do ubrania. Naczynia były brudne, kuchenka gazowa uległa rozszczelnieniu i ulatniał się gaz - mówiła pani Basia cytowana przez Polsat News.

Kobieta opowiedziała także o problemach finansowych i wierzycielach, którzy systematycznie domagali się spłaty długów. Według niej Dziedzic miała także problemy z komornikiem, jednak do końca życia pozostała świadoma, dlatego poprosiła, aby to lekarka zajęła się jej finansami. W walce z problemami z pewnością pomagały jej pieniądze wpływające na jej konto od Bogdana B. Przy podpisywaniu dokumentów pamiętała natomiast o swoim właściwym imieniu.

- Odpowiadała, że rozumie. Samą siebie tylko pilnowała, żeby podpisać się imieniem Sylwia - dodała świadek.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje 5-letnia Lilianka z Troszyna. Wszyscy myśleli, że ma zwykłą "jelitówkę", prawda okazała się jednak straszniejsza
2.Zwrot akcji w sprawie głośnej reformy. Wiceszef resortu szybko zmienił zdanie

Po przesłuchaniu Barbary W. i ukraińskiej opiekunki prokuratura przyznała, że Irena Dziedzic do końca życia miała dobrą opiekę. Kobiety dbały o to, by przyjmowała lekarstwa, a przy jej łóżku został zamontowany dzwonek, by w każdej chwili mogła wezwać pomoc. Pani Basia zarzekała się także, że nigdy nie przeznaczała pieniędzy dziennikarki na własne potrzeby, a 93-ltka naprawdę była sprawna intelektualnie.

Choć początkowo przyczyny śmierci Ireny Dziedzic doszukiwano się w zatruciu, sekcja zwłok wykazała, że prezenterka zmarła wskutek przewlekłych wielonarządowych zmian chorobowych. Oznacza to, że nikt nie przyczynił się do jej śmierci.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Cudowna wiadomość obiegła cały kraj. Wielka radość w życiu Agaty Dudy, nie można opisać jej szczęścia
  2. Zenek Martyniuk rozwalił system. Tysiące Polaków nie dowierza. "Matko jedyna"
  3. Objawy niedoboru potasu. Bez niego nasz organizm nie może sobie poradzić
  4. Rząd rozdaje pieniądze poszkodowanym przez koronawirusa. Można dostać nawet 7 tysięcy euro, o co chodzi?
  5. Kolejna szkoła zamknięta. Koronawirus wykryty u nauczycielki, setki osób poddano kwarantannie
  6. Mówią, że jest polskim "czarnym skarbem", jednak nie każdy za nią przepada. Cudowne właściwości soku z jej owoców docenią nie tylko cukrzycy

Następny artykuł