Kamil żyje dzięki sprzętowi od WOŚP
Autor Karol Zaborowski - 12 Stycznia 2020

Sprzęt podarowany przez WOŚP uratował życie Kamilowi. Teraz sam chce pomagać innym ludziom

Kamil nigdy nie przypuszczał, że będzie poważnie chory, a początkowo lekarze nie mieli pojęcia, co mu dolega. Dzięki aparaturze, którą szpital miał od Orkiestry, udało się w porę rozpocząć jego leczenie.

Kamil pierwszy raz odczuł swoją chorobę w dość nietypowy sposób, bo na basenie. 22-latek wspomina sytuację, która miała miejsce w 2008 roku, kiedy to pośliznął się na pływalni. Na skutek uderzenia w łopatkę pojawiła się bardzo dużą opuchlizną, która przeszła również na prawą rękę. Lekarze wiedzieli, że coś jest nie tak, ale nie mogli powiedzieć, co dokładnie, dlatego też Kamil został wysłany na onkologię dziecięcą do Gdańska.

W szpitalu spędził 2 tygodnie i podczas tego pobytu został mu podany antybiotyk. Po zastosowaniu leku opuchlizna zeszła i lekarze stwierdzili, że to na pewno nie może być nowotwór, ponieważ guz nie zareagowałby na podanie antybiotyku. Niestety bardzo się pomylili.

Pacjent wyskoczył z pędzącej karetki. Tragedia na jednej z polskich drógPacjent wyskoczył z pędzącej karetki. Tragedia na jednej z polskich drógCzytaj dalej

Kamil wyzdrowiał dzięki pomocy innych i teraz sam chce pomagać

Przez pewien czas choroba nie dawała o sobie znać, ale w 2009 roku ręka Kamila Harastowicza spuchła jeszcze bardziej. Doszło nawet do tego, że chłopak nie mógł nią poruszać. Nastolatek ponownie został wysłany na oddział onkologiczny, gdzie tym razem podczas badania USG udało się wykryć guz. Po kilku dniach pobrano wycinek jego kości i wtedy właśnie padła diagnoza, że Kamil cierpi na nowotwór.

- Pierwsze moje pytanie było, czy ja umrę. Nie zapomnę tego do końca życia. To mi się śni do dziś - mówi w rozmowie z reporterem WP.

Choć lekarze przekazali Kamilowi informacje o stanie jego zdrowia bardzo delikatnie, to on dobrze wiedział, jak ta choroba może się dla niego skończył. Rozpoczęła się walka o jego zdrowie i życie. Terapia trwała półtora roku i obejmowała między innymi naświetlania. Dodatkowo lekarze usunęli całą prawą łopatkę Kamila wraz z kośćmi, które położone są nieopodal.

Lekarze stwierdzili, że jeżeli przez 9 lat nie pojawią się kolejne guzy, to znaczy, że Kamil pokonał chorobę na dobre. Ten okres będzie mijał dokładnie w grudniu 2020 roku i jak na razie wszystko jest dobrze. Jak sam przyznaje, to właśnie sprzęt podarowany przez WOŚP pomógł zdiagnozować u niego nowotwór.

- Kiedy byłem pierwszy raz na oddziale onkologicznym w Gdańsku były tylko i wyłącznie dwa przestarzałe aparaty USG. W momencie, kiedy skończyłem chorobę, było ich już pięć. Jest to najnowocześniejszy sprzęt w Europie i jeden z najnowocześniejszych na świecie - dodaje Kamil.

Oczywiście aparaty USG, to nie jedyny sprzęt, z którego korzystał Kamil, a który ma na sobie naklejone serduszko. Co więcej, gdy tylko Kamil wyszedł ze szpitala, od razu chciał się zaangażować w pomoc innym jako wolontariusz, ale początkowo nie mógł chodzić z puszką ze względu na ranę, która była na jego plecach. Mimo to wspierał innych wolontariuszy, jak tylko mógł, a już rok później sam do nich dołączył. Od tego momentu co roku pomaga Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Nikt go do tego nie zmusza, ale wiedząc, że życie uratował mu między innymi sprzęt zakupiony dzięki dobroci innych, czuje się w obowiązku, aby spłacić swój dług i również pomagać.

- Gdyby nie WOŚP, gdyby nie moja rodzina, to mnie by tutaj nie było - przyznaje Kamil.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Myjesz kurczaka przed gotowaniem? Nigdy tego nie rób, FDA ostrzega. Możesz się zatruć
  2. Julia Wieniawa powiedziała, co uważa o WOŚP. Przy okazji ujawniła historię ze swojego dzieciństwa
  3. Ze wzdęciami zmaga się prawie połowa Polaków. Warto wiedzieć, jak im zapobiegać
  4. Objawy raka gardła. Łatwo je pomylić ze zwykłym przeziębieniem
  5. Koktajl, który oczyszcza jelita. Najlepiej pić go przed snem
  6. Wielu Polaków chciało mu pomóc. Niestety, nie żyje Patryk

Następny artykuł