Karetka została zablokowana w drodze po pacjenta. Gdy medycy w końcu dotarli na miejsce, było już za późno na pomoc

karetka pogotowia
pixabay.com/AndrzejRembowski
Autor Natalia Niewczas29.12.2020

Tragiczne wieści z Polski, karetka pogotowia została zablokowana w drodze do pacjenta. Zawinił zepsuty szlaban przy wjeździe na osiedle. Medycy nie zdołali uratować 74-letniego mężczyzny, pacjent zmarł.

Karetka nie dotarła do pacjenta na czas. Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek 25 grudnia. Pogotowie wezwano do mężczyzny mieszkającego w Rybniku.

Karetka dotarła na miejsce za późno, zawinił zepsuty szlaban

W czasach pandemii COVID-19 dostępność karetek jest mocno ograniczona. Choć tym razem pojazdu nie zabrakło, skończył się czas.

Jak podaje portal o2.pl, do zdarzenia doszło w Rybniku przy ulicy Kominka. Karetkę unieruchomiła zepsuta bramka wjazdowa na osiedle - szlaban nie chciał się podnieść.

Na miejsce wezwano strażaków, którzy musieli wyłamać urządzenie. Tymczasem pacjent wciąż czekał na otrzymanie medycznej pomocy.

Ważna zapowiedź Ministra Edukacji. Podał termin powrotu dzieci do szkoły oraz wyjawił, jak będzie wyglądałWażna zapowiedź Ministra Edukacji. Podał termin powrotu dzieci do szkoły oraz wyjawił, jak będzie wyglądałCzytaj dalej

Niestety medykom nie udało się dotrzeć do chorego na czas. Mimo podjętej reanimacji 74-letni pacjent zmarł.

W sprawie zaistniałej sytuacji zabrał głos strażak Wojciech Rduch z Komendy Miejskiej PSP w Rybniku. Jak przekazuje, strażacy również zaangażowali się w udzielanie pacjentowi pomocy.

- Pomagaliśmy w reanimacji 74-letniego mężczyzny. Po godzinie reanimacji Zespół Ratownictwa Medycznego odstąpił od dalszych działań - relacjonuje Wojciech Rduch.

Jak tłumaczy córka zmarłego pacjenta, jej ojciec nie miał żadnych poważnych problemów ze zdrowiem. W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia nagle źle się poczuł i przewrócił.

- Wigilię spędziliśmy razem u mnie w domu. Nagle źle się poczuł na balkonie i się przewrócił. Każda minuta była ważna i cenna w tym momencie, a pojawił się problem z bramką. Mama otwierała pilotem, sąsiedzi pomagali, niestety nic. Ratownicy ze sprzętem ciężkim wbiegli i ratowaliśmy ojca, później zadzwoniłam po strażaków. Ogromne podziękowania za siłę i walkę i ofiarność dla ratowników i strażaków, którzy pomagali do końca. Niestety, czas to życie, zabrakło go - mówi pani Daria.

Artykuły polecane przez redakcję Pacjenci.pl:

Następny artykuł