kobieta w szpitalu
fot. https://unsplash.com/ sami salim
Autor Natalia Niewczas - 2 Września 2020

Przeszła w szpitalu prawdziwą gehennę. Porażająca historia starszej kobiety

Kobieta nie mogła tego przemilczeć; jak twierdzi, w dwóch medycznych placówkach jej matka przeżyła prawdziwą gehennę. Sytuację dodatkowo zaognia stan zdrowia starszej pacjentki - matka pani Grażyny cierpi na chorobę Alzheimera.

Kobieta opisała całą historię w mediach społecznościowych. Wszystko zaczęło się, gdy matka pani Grażyny, Stanisława, trafiła do szpitala w Orzepowicach, gdzie rozpoznano zator płuc. Mieszkanka Rybnika utrzymuje, że jej matka wróciła do domu w fatalnym stanie.

Gwiazdy radzą jak dbać o zdrowie. Lekarze są przerażeniGwiazdy radzą jak dbać o zdrowie. Lekarze są przerażeniCzytaj dalej


Kobieta miała liczne siniaki i odleżyny


Kobieta nie ma wątpliwości co do tego, że przed transportem do szpitala na ciele jej matki nie widniały żadne niepokojące zmiany. Jak twierdzi, poświadczą o tym także obecni wówczas w mieszkaniu pozostali członkowie rodziny i sąsiedzi.


- 8 sierpnia Mama wraca do domu transportem - w ogóle nie ma z nią kontaktu, na głowie ma siniaki, na oczach krwiaki. Do tego odleżyny 1 stopnia. Do tego na wypisie ze szpitala ktoś napisał, że krwiaki i siniaki powstały w domu - relacjonuje pani Grażyna.

Nie był to koniec zwrotów akcji. Stan pacjentki wkrótce się pogorszył, przez co pani Stanisława ponownie wylądowała w szpitalu, tym razem w placówce zlokalizowanej w Wodzisławiu Śląskim. Zdaniem pani Grażyny doszło tam do zaskakującej pomyłki.


Choć dzień później pracownicy szpitala informowali, że pacjentka została wypisana, w rzeczywistości wcale nie dotarła do domu. Okazało się, że została pomylona z zupełnie inną osobą i omyłkowo wysłana do placówki zakaźnej.


- Wyszło na to, że wypisali do domu osobę zarażoną koronawirusem o podobnym nazwisku i dacie urodzenia (...), a moją zdrową Matkę wysłali do szpitala zakaźnego - wspomina pani Grażyna.

Jak podaje portal se.pl, zaistniałą sytuację skomentował między innymi rzecznik Wojewódzkiego Szpitala specjalistycznego w Rybniku. Jak twierdzi Michał Sieroń, w szpitalu nie wydarzył się żaden niebezpieczny, związany z upadkiem incydent, a zmiany na skórze pacjentki powstały wskutek podania leku obniżającego krzepliwość krwi.


Stosowne oświadczenie wydał również szpital w Wodzisławiu Śląskim. Przedstawiona w komunikacie wersja wydarzeń jest zupełnie inna.

Dzisiaj grzeje: 1. Nowy objaw koronawirusa. Pojawia się szczególnie u dzieci
2. Złe wieści dla klientów polskich banków. Poczują konsekwencje decyzji NBP


- Treść wyniku badania ani dokumentacja medyczna prowadzona w PPZOZ nie zawierają żadnych błędów w danych pacjentki, w tym w jej dacie urodzenia. (...) Podkreślić należy, że zarówno w dniu 14.08.2020r. jak i w dniach poprzednich w Izbie Przyjęć Szpitala w Wodzisławiu Śląskim nie udzielano świadczeń zdrowotnych żadnej pacjentce urodzonej w dniu 10.02.1954r. co neguje opisaną w portalu społecznościowym sugestię pomylenia wyników - czytamy w oświadczeniu placówki.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga, wycofano popularny lek. Jeśli masz go w domu, natychmiast wyrzuć
  2. Zbierał grzyby, nagle wdepnął w bagno. Nie do uwierzenia, co działo się całą kolejną noc
  3. Rewolucyjna zmiana weszła właśnie w życie. Dotyczy całej Polski
  4. Pacjent czołgał się z bólu. Oburzające oświadczenie szpitala
  5. Lekarze nie wierzyli własnym oczom. Z ciała kobiety wydobyto ponad metrowego węża [WIDEO]
  6. Lniana mizeria szturmem zdobywa polskie stoły. Aromatyczna i chrupiąca wersja klasycznego dnia jest o niebo zdrowsza od tradycyjnej

Następny artykuł