Kobieta była na kwarantannie aż 80 dni
Facebook.com/Covid musi odejść
Autor Barbara Bujar - 6 Września 2020

Okrzyknięto ją "Królową COVIDu". Ilość testów oraz dni na kwarantannie przez które musiała przejść kobieta, wbija w fotel

Kobieta spędziła na kwarantannie aż 80 dni. Pierwszy test na obecność koronawirusa wykonano jej 4 czerwca, łącznie była badana 24 razy. W końcu postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i napisała list do Ministerstwa Zdrowia. Odezwała się też do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Rzecznika Praw Pacjenta i do Rzecznika Praw Obywatelskich. Wszyscy rozkładali ręce. Gdy zrobiła test prywatnie, okazało się, że od dawna jest zdrowa. Córka okrzyknęła ją "królową COVID-u".

Kobieta z Rudy Śląskiej przeszła prawdopodobnie najdłuższą kwarantannę w Polsce. O swojej historii opowiedziała w rozmowie z redaktorem Onetu. W trakcie wywiadu przyznała, że w izolacji spędziła dokładnie 80 dni. Wszystko zaczęło się 26 maja.

Dzień Matki pani Jolanta spędziła w otoczeniu najbliższych. Po powrocie z działki okazało się jednak, że jej córka źle się czuje. Z czasem całej rodzinie zaczęły dokuczać podobne objawy - gorączka, bóle stawów, utrata węchu i smaku. Choć po kilku dniach wszyscy czuli się już dobrze, postanowili jednak zgłosić się do sanepidu. 2 czerwca zostali skierowani na kwarantannę.

Anna German nie chciała się leczyć, mimo błagań lekarzy i bliskich. Zabiła ją niebezpieczna choroba, której objawy powinien znać każdyAnna German nie chciała się leczyć, mimo błagań lekarzy i bliskich. Zabiła ją niebezpieczna choroba, której objawy powinien znać każdyCzytaj dalej

Kobieta spędziła na kwarantannie 80 dni. W końcu wykonała test prywatnie

Rodzina pani Jolanty przeszła chorobę łagodnie. Z czasem każdy otrzymał dwa negatywne wyniki, które wyeliminowały chorobę. Wyjątkiem była jednak pani Jolanta. Jej testy nigdy nie dały dwóch minusów z rzędu.

- Pierwsze testy mieliśmy 4 czerwca. Prawie do końca miesiąca mieliśmy dodatnie wyniki. Pierwszy "minus" pojawił się dopiero 29 czerwca. Następny wymaz był 2 lipca. Mama i mąż z drugim "minusem", a ja znowu "plus" - mówiła w rozmowie dla Onetu.

Przez cały czas do mieszkanki Rudy Śląskiej zaglądała policja, często odwiedzali ją także pracownicy wymazobusa. Wszyscy doskonale ją pamiętali i po czasie razem z nią zaczęli podchodzić do izolacji z humorem.

- Policjanci odwiedzali mnie z kontrolą dwa razy dziennie. Kiedyś przyszli pieszo i mówią: "pani Jolu samochód się zepsuł, bo jak usłyszał, że ma znowu jechać na Wirek, to odmówił". I tak się śmialiśmy. Benzyny wypalili chyba kilka baków za te 80 dni ze mną - wspominała.

Mimo ogromnego poczucia humoru i dużej wyrozumiałości pani Jolanta z dnia na dzień miała coraz bardziej dość przymusowej izolacji. Choć, jak wspomniała w wywiadzie, piekła ciasta, oglądała seriale, czytała książki i szydełkowała, chciała wreszcie otrzymać negatywny wynik i zacząć funkcjonować normalnie. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce i odezwać się do Ministerstwa Zdrowia. Napisała też do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Rzecznika Praw Pacjenta i do Rzecznika Praw Obywatelskich.

- I wie pan co zrobili? Ministerstwo napisało do głównego inspektora, że mają to wyjaśnić, GIS przekazał sprawę do sanepidu wojewódzkiego, a z Katowic wróciła do sanepidu w Rudzie Śląskiej. Te biedne panie z naszej stacji mówiły mi, że nie wiedzą, jak mają mi pomóc. Na koniec skierowały mnie do szpitala zakaźnego w Chorzowie. Tam nic nowego nie wykazali oprócz kolejnego "plusa" - mówiła.

Dzisiaj grzeje: 1. Powalające doniesienia dotyczące Łukasza Szumowskiego. Mało kto się spodziewał
2. Patologia polskiego rynku pracy. Ukrywają zakażenia, by nie stracić pieniędzy

Z pomocą przyszła jej znajoma lekarka i poradziła, bo pani Jolanta wykonała test prywatnie. Zgodę na opuszczenie izolacji rudzianka otrzymała w lokalnym sanepidzie. Od razu udała się więc do prywatnego laboratorium. Tam, po wykonaniu badań, okazało się, że od dawna nie jest już chora.

- Badania zrobiłam w prywatnym laboratorium i okazało się, że już dawno nie jestem zarażona, że wyszłam z tego i jestem ozdrowieńcem. W końcu 20 sierpnia przyjechałam z moimi "minusami" do sanepidu. Miałam w sumie 24 testy, niemal wszystkie wyszły dodatnie. O czym to świadczy? Gdybym nie zrobiła testu prywatnie, to pewnie dalej byłabym w kwarantannie - dodała pani Jolanta, którą córka żartobliwie okrzyknęła bezobjawową "królową COVID-u".

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Iza: ”Od lat sprzątam u bogaczy, zdradzę wam ich największy sekret. Wszyscy robią rzecz, która wywołuje u mnie mdłości”
  2. Trąba powietrzna na Mazurach. Wszystko latało. Ludzie stracili cały dorobek życia
  3. Niewyobrażalna tragedia. Dzieci chciały schronić się przed burzą pod wiatą, nagle uderzył piorun, 10 ofiar śmiertelnych
  4. Nieoczywiste objawy niedoboru żelaza. Ma fatalny wpływ na nasz organizm, lepiej go nie lekceważyć
  5. Czy Polacy zaszczepią się przeciwko koronawirusowi? Wyniki sondażu nie pozostawiają wątpliwości
  6. Po posiłku pijasz herbatę? Finał może być tragiczny, nie popełniaj błędu milionów

Następny artykuł