Kobieta cierpiała na idiopatyczne nadciśnienie wewnątrzczaszkowe
unsplash.com/Dylan Sauerwein
Autor Barbara Bujar - 6 Października 2020

Niespodziewanie poczuła silny ból w plecach. Nie miała pojęcia, że to objaw groźnej choroby

Kobieta przez dwa dni zmagała się z silnym bólem pleców. Kiedy postanowiła udać się do lekarza, usłyszała, że po prostu naciągnęła mięsień. Leki przeciwbólowe i zajęcia z fizjoterapeutą, które zlecił jej specjalista, okazały się bezskuteczne. 23-latka cierpiała coraz bardziej. Gdy zaczęła tracić wzrok, okulista odkrył prawdziwą przyczynę jej dolegliwości. Pacjentka cierpiała na poważną chorobę i wymagała natychmiastowej pomocy neurologa.

Kobieta, której historię przytoczyła Wirtualna Polska, jest studentką z Nottingham. Dramatyczną walkę o swoje zdrowie stoczyła ponad dwa lata temu. Wszystko zaczęło się, kiedy zrobiła sobie wolne od nauki i wyjechała odwiedzić członków swojej rodziny. Podczas pobytu u bliskich nagle poczuła silny ból pleców. Mimo zażycia środków przeciwbólowych dolegliwość nie ustąpiła. Przeciwnie, z dnia na dzień było coraz gorzej.

Kościół przerwał milczenie. Cmentarze zostaną zamknięte na 1 listopada?Kościół przerwał milczenie. Cmentarze zostaną zamknięte na 1 listopada?Czytaj dalej

Kobieta skarżyła się na ból pleców. Lekarze nie wiedzieli, co jej dolega

O swoich przeżyciach 23-letnia Sarah Harris opowiedziała w wywiadzie dla "Metra". Jak wyznała, ból pleców pojawił się nagle. Ponieważ przez dwa dni nie ustępował, umówiła się na wizytę do lekarza. Ten jednak nie wykrył niczego niepokojącego. Stwierdził, że kobieta naciągnęła mięsień, kiedy podczas weekendu spała na podłodze. Zaproponował jej ćwiczenia z fizjoterapeutą. To jednak w niczym nie pomogło, a objawy z dnia na dzień stawały się coraz bardziej uciążliwe. W pewnym momencie 23-latka zaczęła mieć problemy ze wzrokiem.

- Ciągle miałam zawroty głowy i po prostu założyłam, że właśnie dlatego mój wzrok wydawał się nieco zamglony (...) Wszystko było takie mętne, ale niewiele o tym myślałam. Fizjoterapia w ogóle nie pomogła w bólu pleców. Właściwie to tylko się pogarszało, a w dodatku zaczęły mi towarzyszyć nieznośne bóle głowy. Uczucie było takie, jakby ktoś dosłownie ściskał mój mózg - opowiadała Sarah cytowana przez WP abc Zdrowie.

Z biegiem czasu do objawów dołączyły także nudności, drętwienie lewej strony ciała oraz świszczący dźwięk w uszach. Zaniepokojona 23-latka ponownie udała się do swojego lekarza, który tym razem postanowił wykonać jej rezonans magnetyczny. Kolejny raz nie znaleziono żadnych nieprawidłowości. Następne dni były koszmarem, a Sarah przygotowywała się na najgorsze.

- Naprawdę myślałam, że umrę (...) Nie miałam nawet ochoty iść do lekarza, ponieważ wymagało to zbyt dużo energii. Jedyne, co mogłam zrobić, to leżeć w łóżku dokładnie w tej samej pozycji. (...) Mama robiła dla mnie wszystko, od pomocy w ubieraniu się po karmienie. Spałam nawet z nią w nocy na wypadek, gdyby coś się stało. Psychicznie byłam po prostu wyczerpana. Czułam się odrętwiała i myślałam, że to się nigdy nie skończy - opowiadała.

Mimo ogromnego bólu, jakiego doświadczała 23-latka, nikt nie umiał jej pomóc. Kiedy jej ojciec, który z zawodu jest chirurgiem plastycznym, zauważył u niej niepokojący wytrzeszcz oczu, zabrał ją do szpitala. Na izbie przyjęć zaczęto podejrzewać, że Sarah przeszła udar mózgu. Niestety, ponieważ był to okres świąteczny, na szczegółowe badania trzeba było poczekać. Stan zdrowia kobiety cały czas się pogarszał. Zaczęła mieć nawet halucynacje.

- Ból był tak silny, że nie mogłam nawet spać. W końcu zaczęłam mieć halucynacje. Widziałam i prowadziłam całe rozmowy z ludźmi, których nie było w pokoju. Naprawdę przygotowałam się na śmierć, ponieważ czułam, że dobiegłam końca - wspominała.

Przełom w sprawie nastąpił, gdy kobieta udała się na umówioną wcześniej wizytę u okulisty. Podczas badań lekarz, który został poinformowany o jej objawach, postawił przerażającą diagnozę. Okazało się, że w głowie 23-latki doszło do nagromadzenia płynu mózgowo-rdzeniowego w głowie. Specjalista określił to jako idiopatyczne nadciśnienie wewnątrzczaszkowe i od razu skierował pacjentkę do neurologa.

Dzisiaj grzeje: 1.Sanepid wydał pilne ostrzeżenie. Szkło, pleśń i martwe szkodniki w popularnym produkcie
2.Zakręcanie grzejników nie uchroni przed rachunkami. Sąd i tak każe zapłacić
3.Dorota Gardias opowiedziała o swojej chorobie. Wiemy od kogo się zaraziła

Neurolog, do którego trafiła Sarah, nie umiał wyjść ze zdziwienia. Od 30 lat nie spotkał się bowiem z takim przypadkiem. Aby ulżyć kobiecie, wykonał nakłucia lędźwiowe. Jego zdaniem konieczna była także operacja zastawki odprowadzającej nadmierną ilość płynu. Po długim namyśle Sarah w końcu zdecydowała się na zabieg. Dziś czuje się już dobrze, jednak stale musi na siebie uważać, ponieważ schorzenie jest przewlekłe.

- Na początku wahałam się, ponieważ może to powodować problemy, ale nakłucie lędźwiowe co kilka dni wydawało się niewykonalne, a ja chciałam wrócić do normalności, więc w końcu się zgodziłam. To w zasadzie jak system hydrauliczny dla mojego ciała. Mam go od dwóch i pół roku i chociaż powoduje sporadyczne bóle pleców, jest pomocny. Muszę tylko uważać, aby nie zrobić nic niezdarnego, bo może się zepsuć. Mój wzrok znów stał się wyraźny po prawie miesiącu - tłumaczyła Sarah Harris.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga, w całej Polsce zawyją syreny alarmowe, w akcji Centra Zarządzania Kryzysowego. Wiemy, o co chodzi
  2. Masz banknot o nominale 20 zł? Może być wart fortunę, koniecznie przeszukaj portfel
  3. Ekspert alarmuje. Koronawirus przenosi się inaczej niż 3 miesiące temu
  4. Leki, których może zaraz zabraknąć. Naczelna Izba Aptekarska alarmuje
  5. Nowa prognoza epidemii dla Polski. "Można odwołać Boże Narodzenie z rodziną"
  6. Banalny przepis na domowy ocet jabłkowy. Zrobisz go z obierek, nic się nie zmarnuje

Następny artykuł