koronawirus przenosi się inaczej
unsplash cheng feng
Autor Klaudia Gaicka - 5 Października 2020

Ekspert alarmuje. Koronawirus przenosi się inaczej niż 3 miesiące temu

Koronawirus SARS-CoV-2 towarzyszy nam już od blisko pół roku. Chociaż w ostatnich miesiącach jego wpływ nie był aż tak destrukcyjny, patogen wrócił ze zdwojoną siłą. Nic dziwnego, z każdym dniem przybywa nie tylko zarażonych, ale i ofiar. Jeszcze do niedawna politycy informowali nas o tym, że mają sytuację pod kontrolą. Jednak eksperci twierdzą, że nie jest tak dobrze.

Koronawirus SARS-CoV-2 z każdym dniem przybiera na sile. Chociaż jest stosunkowo nowym patogenem, został już dość intensywnie przebadany. Nic dziwnego, z każdym dniem przybywa nie tylko zarażonych, ale i ofiar. Jeszcze do niedawna rządzący informowali o tym, że mają sytuację pod kontrolą. Jednak bardzo prawdopodobne, że teraz wygląda to całkiem inaczej.

Nowa prognoza epidemii dla Polski. Nowa prognoza epidemii dla Polski. "Można odwołać Boże Narodzenie z rodziną"Czytaj dalej

Koronawirus SARS-CoV-2 zabiera ostatnie miejsca w szpitalach. Teraz wirus przenosi się inaczej

Tydzień temu, w poniedziałek 29 września, doktor Grzesiowski był gościem Popołudniowej Rozmowy w RMF FM. Zdaniem eksperta trzy miesiące temu wirus przenosił się zupełnie inaczej niż teraz.

Ostatnio informowaliśmy o braku miejsc w Szpitalu Uniwersyteckim w Małopolsce, dziś okazuje się, że problem ten dotyczy także województwa świętokrzyskiego. Portal ujawnił, że pacjentów w tamtejszym szpitalu coraz częściej odsyła się z kwitkiem. Podobnie sytuacja wygląda także w woj. kujawsko - pomorskim, gdzie ostatnio doszło do śmierci mężczyzny, który nie dostał się na oddział intensywnej terapii.

- Posiadam informacje z pierwszej ręki, z konkretnych szpitali i oddziałów, gdzie już w tej chwili tych łóżek brakuje. Pewne informacje, które posiada minister zdrowia, myślę, że są informacjami wirtualnymi - ujawnia Grzesiowski w rozmowie z Marcinem Zaborskim.

Ekspert wyjaśnia, że liczba dostępnych ogólnie łóżek w placówce, nie równa się liczbie łóżek dostępnych dla pacjentów. Jako przyczynę tego stanu podaje brak odpowiedniej liczby pracowników.

- Na papierze łóżka są, chociażby szpital w Grudziądzu, który ma bardzo dużo łóżek, ale kadra medyczna jest w takiej ilości, że pozwala na uruchomienie tylko jej części. Deklarowana liczba łóżek nie równa się dostępnej dla pacjentów liczbie łóżek – podkreśla.

Grzesiowski tłumaczy, że dziś nie mamy już dużych ognisk jak dawniej. Zamiast tego na terenie całego kraju jest wiele pojedynczych lub podwójnych zakażeń.

Dzisiaj grzeje: 1.Sanepid wydał pilny komunikat. Trwają poszukiwania wiernych
2.Policjanci już wystawiają mandaty na 500 zł. Dają tylko jedną szansę
3.37-latka umierała w ogromnym cierpieniu. Komentarze pielęgniarek budzą oburzenie

- Nie miejmy złudzeń - dzieci przenoszą zakażenia, a ponieważ chorują przeważnie bezobjawowo, to one będą zakażać i nawet nie będziemy wiedzieli kiedy i kogo - wyjaśnia ekspert.

- Boję się, że w tej trudnej do zaakceptowania komunikacji ze strony władz to może być kolejny element, który ma uspokoić ludzi. [...] Boję się, że będziemy mieli kłopot z tłumaczeniem tych danych również pacjentom - mówi immunolog.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Niebawem ruszą masowe kontrole Polaków, sypną się gigantyczne kary. Złe wieści dla podróżujących
  2. W wielu województwach zawyją dziś syreny alarmowe. Wiemy dlaczego
  3. Ognisko koronawirusa w polskim przedszkolu. Dziesiątki dzieci na kwarantannie
  4. Pierwsze objawy tętniaka mózgu mogą być bardzo mylące. Nie wolno ich lekceważyć
  5. Wierni pogrążyli się w żałobie. Nie żyje ksiądz zarażony koronawirusem
  6. Rewolucyjne "kotletopierogi". Stukrotnie lepsze niż schabowe, mielone i pierogi

Następny artykuł