Gdzie najłatwiej zarazić się koronawirusem? Naukowcy już wiedzą, tych miejsc lepiej unikać

koronawirus: gdzie najłatwiej się zarazić
unsplash Kate Trifo
Autor Klaudia Gaicka13.11.2020

Amerykańscy naukowcy przeanalizowali dane dotyczące 98 mln osób, aby sprawdzić, gdzie najłatwiej zarazić się koronawirusem. Okazuje się, że niektóre punkty z listy nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Już od ponad pół roku wszyscy badacze łączą siły w walce z koronawirusem. Można powiedzieć, że gdyby społeczeństwo było wojownikiem, to naukowcy byliby mózgiem takiego organizmu. To właśnie o ich odkrycia politycy i lekarze opierają swoje decyzje i działania.

Wiceminister Zdrowia przedstawił pilny komunikat. Wyznał co wydarzy się 18 listopadaWiceminister Zdrowia przedstawił pilny komunikat. Wyznał co wydarzy się 18 listopadaCzytaj dalej

Naukowcy odkryli, gdzie najłatwiej zakaził się koronawirusem. Analizie poddano 98 mln osób i wytypowano 7 miejsc

Jak podaje portal Medonet.pl, eksperyment amerykańskich naukowców pojawił się na łamach prestiżowego czasopisma “Nature”. Badacze sprawdzili, gdzie najłatwiej zaraził się koronawirusem SARS-CoV-2. Ich wnioski mogą być zaskakujące.

Naukowcy z uniwersytetów Stanforda i Północno-Zachodniego poddali analizie dane lokalizacyjne z telefonów, które miały zainstalowaną aplikację, która ma za zadanie pomóc w przeciwdziałaniu pandemii, SafeGraph. W eksperymencie wzięto pod uwagę 10 największych miast USA: Atlantę, Chicago, Dallas, Houston, Los Angeles, Miami, Nowy Jork, Filadelfię, San Francisco oraz Waszyngton. Sprawdzono wzorce przemieszczanie się 98 mln ludzi w okresie od marca do maja.

- Infekcje występowały bardzo nierównomiernie. Wytypowaliśmy około 10 proc. najbardziej uczęszczanych miejsc, które stanowią źródło ponad 80 proc. wszystkich infekcji. Są to zatłoczone, zamknięte przestrzenie, gdzie ludzie przebywają przez dłuższy okres czasu - mówił prof. Jure Leskovec, informatyk z Uniwersytetu Stanforda.

Miejsca, które badacze wytypowali to: sklepy spożywcze, siłownie, restauracje, kawiarnie, gabinety lekarskie, hotele oraz kościoły. Ponadto odkryto, że osoby mieszkające w biedniejszych dzielnicach częściej ulegały zakażeniom.

Dzisiaj grzeje: 1.Awaria w elektrowni atomowej na Białorusi. Litwini masowo kupują jod, czy grozi nam drugi Czarnobyl?
2.Uczniowie dowiedzieli się, że kot nauczycielki odszedł. Kobieta nie spodziewała się, że zrobią jej najwspanialszą niespodziankę
3.Wiadomość, na którą czekali Polacy. Premier Morawiecki przekazał ważną decyzję

Media obiegła smutna wiadomość. Nie żyje polska aktorkaMedia obiegła smutna wiadomość. Nie żyje polska aktorkaCzytaj dalej

- Z danych wynika, że jedna wizyta w sklepie spożywczym jest dwukrotnie bardziej niebezpieczna dla osoby o niższych dochodach niż dla kogoś lepiej sytuowanego. Dzieje się tak dlatego, że w sklepach, gdzie robią zakupy osoby biedniejsze, na metr kwadratowy powierzchni przypada średnio o 60 proc. więcej klientów. A dodatkowo klienci przebywają tam o 17 proc. dłużej. - wyjaśnia prof. Leskovec.

Zdaniem naukowców z badania wynika, że ograniczenie liczby osób przebywających naraz w omawianych miejscach do 20 proc., może zmniejszyć liczbę zakażeń o ponad 80 proc.

Wszystko stało się jasne. Eksperci właśnie przekazali najnowsze wyniki badań, chodzi o maseczkiWszystko stało się jasne. Eksperci właśnie przekazali najnowsze wyniki badań, chodzi o maseczkiCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Świetna wiadomość od PKO BP. Dotyczy nie tylko klientów największego banku w Polsce
  2. Historyczna misja na ISS. NASA wyśle nietypowe eksperymenty i aż czterech astronautów. Gdzie i kiedy oglądać start misji
  3. 5 skutecznych sposobów na zwiększenie odporności organizmu. Warto o nich pamiętać szczególnie w sezonie jesienno-zimowym
  4. Ciężarna szukała pomocy w sklepie. Odmówiono jej przez jedno z obostrzeń
  5. Jeden z najczęstszych objawów COVID-19. Nawet po wyzdrowieniu może się utrzymywać przez długie miesiące
  6. Dom Cristiano Ronaldo wygląda jak prawdziwy pałac. Aż trudno oderwać wzrok, posiadłość za miliony euro (FOTO)
  7. Warszawiacy i mieszkańcy innych miast słono zapłacą. Już nie 500, a 1000 zł kary za nieprzestrzeganie jednego z obostrzeń

Następny artykuł