koronawirus: dlaczego ludzie wątpią?
unsplash.com/ CDC
Autor Klaudia Gaicka - 18 Września 2020

Skąd tyle osób, które nie wierzą w koronawirusa? Psycholog tłumaczy

Koronawirus SARS-CoV-2 budzi w ludziach wiele rozmaitych emocji, z którymi często nie są oni sobie sami w stanie poradzić. Eksperci tłumaczą, dlaczego ludzie zaczynają wątpić w pandemię COVID-19. Warto wiedzieć, co zalecają eksperci.

Koronawirus SARS-CoV-2 szybko rozprzestrzenił się po całym globie. Pomimo tego, że zaraźliwość szkodliwego patogenu jest bardzo duża, wciąż zaledwie odsetek ludzkości miało z nim styczność. Nie świadczy to bynajmniej o tym, że stanowi małe zagrożenie. Jesteśmy bowiem dopiero na początku drogi.

Media obiegła smutna wiadomość. Nie żyje wielki pisarz, jego twórczość zna chyba każdyMedia obiegła smutna wiadomość. Nie żyje wielki pisarz, jego twórczość zna chyba każdyCzytaj dalej

Koronawirus nie jest dla wszystkich tak samo jasny

Coraz więcej osób jest zmęczonych codzienną dawką informacji na temat COVID-19 i reaguje przez to obronnie. Spora część społeczeństwa zaczyna wmawiać sobie i innym, że wirus nie istnieje. Ignorując przy tym już prawie milion ofiar śmiertelnych, które zginęły z powodu koronawirusa. Dokładniej wytłumaczył to zjawisko Dr hab. Wojciech Kulesza, psycholog społeczny i profesor SWPS w rozmowie z Onet.pl.

- Świat jest złożony, żeby coś zrozumieć, wymagana jest spora wiedza. Teorie spiskowe to wszystko upraszczają. W przypadku koronawirusa trzeba się znać na zdrowiu publicznym, wpływie pandemii na polityke i gospodarkę. Jeżeli przyjmę, że to wszystko spisek zachodnich krajów, by zabrać ludziom prawa obywatelskie lub że to wina WHO, które chce zarobić na koronawirusie, to nagle wszystko rozumiem. Nie muszę wkładać wysiłku intelektualnego - wyjasnia ekspert.

Zdaniem Małgorzaty Boguni-Borowskiej doktor habilitowana socjologii i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego lęk społeczny, wywołany przez pandemię SARS-CoV-2, wiąże się z obawami utraty wolności, nadmiernej kontroli, wyizolowania, utraty pracy i braku kontaktu z najbliższymi.

- Istnieje także lęk dezintegracyjny, kiedy ludzie obawiają się, że znany im dotychczas porządek ulegnie naruszeniu. Boją się wojny, klęski żywiołowej, katastrofy, epidemii, bo to burzy ich bezpieczny i znany świat. W takich sytuacjach pojawia się także lęk moralny czy też etyczny, który może dotyczyć faktu, że w sytuacji pandemii zostanie naruszony obowiązujący dotychczas świat wartości - tłumaczy socjolożka.

Dodatkowo nie pomaga to, że nasz rząd nie utrzymuje stałej opinii na ten temat. Zachowanie partii rządzącej podczas wieców wyborczych pozostawia wiele do życzenia. Jednak zważywszy na wiek głównego elektoratu partii PiS, politycy musieli robić dobrą minę do złej gry, aby nakłonić emerytów do pójścia do urn.

- Zachowanie Polaków sporo mówi o zaufaniu do rządu. Do tego dokłada się fakt, że w naszym kraju wciąż mało jest osób, które przeszły zarażenie koronawirusem. Jeśli ktoś nie ma takiej osoby w swoim najbliższym otoczeniu, to łatwiej mu przychodzi podważanie istnienia pandemii. O pandemii mówimy, ale jej nie widzimy. Większość z nas jej nie doświadcza - mówi ekspertka.

Ludzie obawiają się, że w obliczu wszystkich polityków i władz światowych, które zabierają głos, oni, zwykli obywatele, zostaną pominięci.

- Z jednej strony Putin informuje, że pierwszy będzie miał szczepionkę, z drugiej medyczne środki na Zachodzie informują, że pracują nad swoją, w sprawę dodatkowo angażuje się miliarder Bill Gates. Dla wielu państw, ośrodków biznesowych i politycznych wirus jest testem ich możliwości, siły i sprawczości. Obserwując to, ludzie się boją, że przy tych wielkich podmiotach sami niewiele znaczą. To rodzi lęk i liczne obawy - mówi Bogunia-Borowska.

Dodatkowo ogłupiają społeczeństwo celebryci, którzy dla wielu osób stanowią autorytet. Mówią dużo prostszym językiem niż naukowcy, którzy przez barierę pojęć, nie trafiają do ludzi tak dobrze, jak gwiazdy.

- Kiedy jednak idziemy do lekarza, ten mówi, że mamy anginę i potrzebny jest antybiotyk. Nie używa łacińskich nazw chorób, wypowiada się zrozumiale. Badaczom wciąż brakuje tej umiejętności, co powoduje odwrót od nauki. I sprawia, że ludzie słuchają celebrytów, którzy mówią prosto i ich językiem - zaznacza psycholog.

Dzisiaj grzeje: 1. Masowe groby odnalezione w Warszawie. Az 12 pochowanych osób, do kogo należą szczątki?
2.Będzie kolejna odsłona popularnego programu. Dadzą 5 tys. zł, ale pod jednym warunkiem
3.Pamiętacie Marusię z serialu "Czterej pancerni i pies"? Co dziś dzieje się z legendarną Polą Raksą?

Eksperci podkreślają, jak dużą rolę odgrywa w tych czasach dialog, którego brak. Zdaniem Kuleszy w ogóle się nie słuchamy, tylko krzyczymy i obrażamy. Tym sposobem nie zdziałamy wiele.

- Przestaliśmy się nawzajem słuchać. Krzyczymy i wyzywamy się od debili i kretynów. Obrzucamy się błotem, zamiast dać się wypowiedzieć drugiej stronie - podsumował ekspert.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Wielka akcja ratunkowa, walczą z ogniem. Syreny wyją w całym mieście, są ranni, niebo spowił gęsty dym
  2. Tysiące ludzi czekało na decyzję. Niezwykły kraj ponownie otwiera się na turystów
  3. Kiedy w Polsce będzie dostępna szczepionka na koronawirusa? Minister Zdrowia zapowiada
  4. Rój szerszeni zaatakował rowerzystów z Wrocławia. Kobieta dostała nagłej reakcji alergicznej
  5. Rząd ogłosił nowe zasady w szkołach. Mają chronić uczniów, wielu rodziców jest jednak niezadowolonych
  6. Do obiadu, na przyjęcia i samodzielnie - marynowana w occie dynia sprawdzi się w każdej sytuacji, dawno nic lepszego nie jadłeś

Następny artykuł