Koronawirus: pracownicy służby zdrowia grozi amputacja dłoni
fot. pixabay.com/sasint
Autor Barbara Bujar - 29 Sierpnia 2020

Pracownica służby zdrowia zagrożona amputacją obu dłoni. Wszystko przez koronawirusa

Koronawirus postawił na nogi służbę zdrowia na całym świecie. Medycy z całych sił starają się pomóc potrzebującym, narażając przy tym własne zdrowie. Niestety, nie zawsze są zabezpieczeni w odpowiednie środki ostrożności. Takiego problemu doświadczyli między innymi pracownicy szpitala Jackson Memorial w Miami, którzy zmuszani byli do chodzenia w brudnych maseczkach. Od początku walki z epidemią zachorowało tam około pięć procent personelu. Jedną z nich jest 41-letnia Rose Felipe. Zakażenie spowodowało u niej wiele zaburzeń zdrowotnych. Teraz grozi jej amputacja obu dłoni.

Koronawirus zmienił życie ludzi na całym świecie. Globalna pandemia wpłynęła na ich codzienne funkcjonowanie, wstrzymała prawidłowe działanie gospodarki, a także zablokowała szpitale, w których lekarze walczą o życie zakażonych pacjentów. Wielu z nich może liczyć w swojej pracy na środki ostrożności, które chronią ich przed zachorowaniem. Niestety, nie wszyscy są w nie zabezpieczeni. W szpitalu Jackson Memorial w Miami, w którym od ponad 15 lat pracuje 41-letnia Rose Felipe, podjęto decyzję o wydłużeniu czasu noszenia masek ochronnych. Tym sposobem personel medyczny był jeszcze bardziej narażony na zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Nie ominęło to wspomnianej pracownicy.

Minister zdradził szczegóły kolejnego obostrzenia. Polacy się wścieknąMinister zdradził szczegóły kolejnego obostrzenia. Polacy się wścieknąCzytaj dalej

Przerażający stan 41-letniej Rose Felipe. Koronawirus został zdiagnozowany u niej już w marcu

Jak podaje Daily Mail, Rose Felipe jest z zawodu technikiem EEG i od ponad 15 lat pracuje w szpitalu na Florydzie. Zarówno ona, jak i wszyscy inni medycy placówki, od początku pandemii wykazywali gotowość i mocno angażowali się w walkę z pandemią koronawirusa. Nie było jednak łatwo. Środki, które miały chronić ich przed zakażeniem, zostały wprowadzone zbyt późno, a wymogi administracji szpitala pozostawiały wiele do życzenia.

- Powiedzieli nam, żebyśmy wydłużali czas używania maski do dwóch tygodni. Na tablicy znajdowała się notatka: "Noś maskę N-95, aż będzie zabrudzona lub mokra, a potem możesz ją wymienić" - mówiła Felipe.

Pracownicy martwili się o swoje zdrowie, jednak nie opuszczali swoich pacjentów. W trosce o własne bezpieczeństwo postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i sami zadbali o podstawowe środki ostrożności. Wykonywali je własnoręcznie.

- Zrobiliśmy własne osłony twarzy przy użyciu kleju Krazy Glue. Materiały kupiliśmy w internecie za własne pieniądze - wspomina.

Niestety, starania pracowników nie ograniczyły ryzyka w stu procentach. Z danych, które podał rzecznik placówki, wynika, że od początku pandemii zachorowało już około pięć procent z 12500 medyków pracujących w Jackson Memorial. Jedną z nich była 41-letnia Rose Felipe. Kobieta otrzymała pozytywny wynik testu 9 marca. Do dziś nie udało jej się pokonać choroby, a jej stan zdrowotny pogarsza się z dnia na dzień.

Felipe na co dzień zmaga się z nadwagą, astmą i cukrzycą. W połączeniu z koronawirusem choroby mocno utrudniają kobiecie powrót do zdrowia. Przez pierwsze dwa miesiące 41-latka była podłączona do respiratora, który uratował jej życie. Następnie wykryto u niej problemy z nerkami, które wymagały dializy oraz zaburzenia płuc i serca. Wykryto także rozległe uszkodzenia tkanek i mięśni. Z tymi problemami Felipe walczy do teraz. Palce jej dłoni poczerniały i rozwinęła się w nich martwica. Taki stan kwalifikuje ją do amputacji. Lekarze obawiają się, że będą musieli usunąć jej obie dłonie.

Rose Felipe jest przerażona. Na zwykłej kartce papieru, o którą poprosiła opiekujących się nią pracowników, napisała list do swoich dzieci. Chciała przekazać 12-letniemu Saiidowi oraz 5-letniemu Ishaanowi, żeby nigdy się nie poddawali i nie mieli pretensji do Boga.

Dzisiaj grzeje: 1. Ministerstwo Zdrowia wydało ważną wiadomość dla wszystkich uczniów. Warto o nim pamiętać
2. Pojedziesz do lasu na grzyby, możesz zapłacić wysoki mandat. 500 zł kary, a nawet sprawa przed sądem

Myśl o synach daje kobiecie nadzieję. 41-latka z całych sił wierzy w to, że kiedyś będzie mogła ich w końcu zobaczyć. Na razie musi skupić się jednak na swoim zdrowiu. Zespół chirurgów, który stwierdził, że na skutek skrzepów krew nie dopływa do palców pacjentki, przewiduje konieczną amputację. Rzecznik poinformował, że w najlepszym przypadku uda się uratować kilka paców lewej ręki.

Z pomocą dla Rose Felip pospieszyli jej bliscy. Siostrzenica kobiety utworzyła specjalną zbiórkę, z której dochód ma być przeznaczony na leczenie ciotki, a także na wsparcie finansowe dla jej dzieci. Do tej pory zebrano już ponad 9 000 dolarów.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Powrót do szkoły. W podstawówce odwołano apel, zamiast niego będzie msza w kościele
  2. Nie zaplanowaliście przelewów przed weekendem? Klienci PKO BP, ING, BNP Paribas i Idea Banku mogą mieć problemy
  3. Wydano ostrzeżenia drugiego stopnia. Zagrożenie dla zdrowia i życia
  4. Koronawirus w szpitalu. Natychmiast wstrzymano przyjęcia pacjentów
  5. Druga fala koronawirusa i kolejny lockdown? Szef Kancelarii Premiera wyjaśnił, jakie plany ma rząd
  6. W czasie ślubu pan młody zalał się łzami, gdy zobaczył, co robi panna młoda. Niezwykła historia

Następny artykuł