koronawirus w Polsce: leczenie
unsplash Sharon McCutcheon
Autor Klaudia Gaicka - 24 Września 2020

Jak w Polsce leczy się COVID-19? Lekarz klinicysta wyznał całą prawdę

Koronawirus w Polsce cały czas przybiera na sile. Niestety mimo trudu, jaki wkładają w sprawę naukowcy z całego świata, wciąż nie udało się odkryć w stu procentach skutecznego remedium. COVID-19 cały czas zabija. Statystyki, nie tylko z Polski, są straszne.

Koronawirus w Polsce. Tylko w ciągu ostatniej doby w naszym kraju zmarło z jego powodu 28 osób. Niestety nie mamy informacji, ile osób zmarło w czasie ostatnich 24 godzin na świecie, jednak łącznie jest to prawie milion ofiar (973 904). Na początku pandemii nikt nie wiedział wiele o nowej chorobie, próbowano wielu metod. Nie było nam wiadome nawet, w jaki sposób szkodliwy patogen atakuje ludzki organizm.

Mało kto spodziewał się takich słów. Odważne wyznanie papieża Franciszka, jak zareaguje kościół?Mało kto spodziewał się takich słów. Odważne wyznanie papieża Franciszka, jak zareaguje kościół?Czytaj dalej

Koronawirus w Polsce - przebieg leczenia. Lekarz wyznał prawdę

Jak podaje portal Abczdrowie.pl powołując się na relacje lekarza na początku pacjenci z COVID-19 leczeni są zwykle remdesivirem. Jest to jeden ze skuteczniejszych leków przeciwwirusowych. Niestety jest to stosunkowo nowy lek, więc nie jest jeszcze do końca poznany. Lek został opracowany przy próbie zwalczania wirusa Ebola, a później MERS. Jego działanie poleca na włączaniu się do powstających wirusowych łańcuchów RNA, powodując zmniejszenie wytwarzania wirusowego RNA i uniemożliwia dalszą replikację. Lek wzbudza sporo kontrowersji, jednak jedynie on jakkolwiek działa na SARS-CoV-2.

- Skuteczność remdesiviru w leczeniu COVID-19 dowiodły niepublikowane jeszcze wyniki polskiego badania SARSTer, w którym stwierdziliśmy blisko 40 proc. niższą śmiertelność i o 13 proc. częstszą poprawę kliniczną u chorych leczonych remdesivirem w porównaniu z innym, wcześniej stosowanym lekiem przeciwwirusowym. Remdesiwir dodatkowo skraca czas tlenoterapii i zmniejsza prawdopodobieństwo konieczności podłączenia do respiratora - wyjaśnia prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Przełomowe badania opiewające o sekcję zwłok ofiar wykazały, że u ogromnego odsetka pacjentów bezpośrednią przyczyną zgonu były zakrzepy krwi, które prowadziły do zatorów. Z tego tytułu chorzy otrzymują lek, który ma zniwelować to ryzyko.

- Dzisiaj każdy pacjent z COVID-19 na dzień dobry dostaje heparynę drobnocząsteczkową, która rozrzedza krew - opowiada prof. Flisiak.

Jeżeli pomimo podania leku, stan pacjenta się pogarsza, oznacza to, że wirus wywołał u niego burzę cytokin. W bardzo dużym skrócie jest to zbyt silna reakcja immunologiczna, która sprawia, że wyniszczamy sami siebie. Wtedy podawany jest tocilizumab, który pomaga przy ostrej niewydolności oddechowej. To lek biologiczny, immunosupresyjny, stosowany głównie w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów i ciężkiej postaci zapalenia stawów u dzieci.

Co ważne, ten lek nie działa bezpośrednio na wirusa, tylko pomaga powstrzymać burzę cytokin, która często jest przyczyną zgonu przy COVID-19, zwłaszcza u młodych osób.

- U większości pacjentów po podaniu tocilizumabu dostrzegamy zaskakująco dobre i szybkie efekty terapii. Czasami już po podaniu drugiej dawki leku stan kliniczny pacjenta znacząco się poprawiał. U części wróciła spontaniczna czynność oddechowa. Tych pacjentów można odłączyć od respiratora – opowiada prof. Katarzyna Życińska, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która leczy chorych na COVID-19 w szpitalu MSWiA w Warszawie.

Przed respiratorem ostatnią szansą pacjenta jest podanie tocilizumabu. Jeżeli po dwóch dawkach stan chorego cały czas się pogarsza, oznacza to, że doszło do zaawansowanych zmian w płucach.

- To jest niestety moment, w którym musimy przekazać pacjenta w ręce intensywnej terapii, gdzie zostanie podłączony pod respirator wspomagający oddychanie - opowiada Flisiak.

Co jeżeli respirator nie pomaga?

Zupełnie ostatnie szansa to ECMO, to tzw. sztuczne płuco. To jeszcze bardziej zaawansowany sposób na pozaustrojowe natlenowanie krwi. Terapia jest stosowana tylko w pięciu ośrodkach w Polsce, aczkolwiek ośrodków posiadających to urządzenie jest znacznie więcej.

Chorym można podać jeszcze deksametazon, steryd z grupy glikokortykosteroidów. Ma on silne i długotrwałe działanie przeciwzapalne.

- Badania potwierdzają skuteczność deksametazonu. Jednak ten lek może być podawany tylko pacjentom w najcięższym stanie, ze skrajną niewydolnością oddechową. Jego zastosowanie w okresie aktywnej replikacji wirusa, może być wręcz niebezpieczne - podkreśla prof. Flisiak. - W Polsce na szczęście bardzo mało chorych dochodzi do tego etapu choroby. Zdecydowana większość pacjentów dobrze reaguje na leczenie remdesivirem lub tocilizumabem - podkreśla prof. Flisiak.

Jakiś czas temu było również głośno o obiecującej terapii osoczem. Niestety z czasem opinie na jej temat stały się mocno podzielone.

- Ostatnio National Institutes of Health, amerykańska instytucja rządowa, odrzuciła terapię osoczem, wykazując na jej nieskuteczność — opowiada prof. Flisiak.

Dzisiaj grzeje: 1. Charakterystyczny znak na uchu pojawia się przed zawałem. Gdy go zauważymy, nie ma czasu do stracenia
2.Już 1 stycznia wejdzie w życie nowa opłata. Od wysokości rachunków zrobi ci się niedobrze
3.Zamach na Donalda Trumpa. Ktoś wysłał do niego przesyłkę ze śmiertelnie niebezpieczną zawartością

Sytuacja nie jest jednak jednoznaczna. Eksperci przytaczają sytuację, w której walczyli o życie 55-latki, której tkanka płucna była w 70 proc. zajęta przez COVID-19. Pacjentka była już na granicy podłączenia pod respirator.

- Walczyliśmy o nią, bo wiedzieliśmy, że w jej przypadku zejście z respiratora będzie trudne. Wtedy podaliśmy jej osocze ozdrowieńców oraz sterydy. Nastąpił nagły zwrot. Dzisiaj pacjentka samodzielnie oddycha i czuje się dobrze. Badania wykazały, ma już tylko 30 proc. płuc zajętych. To naprawdę spektakularna poprawa – opowiada prof. Życińska.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Są poszkodowani i ranni. Tragedia na południu Polski. Podróżowali autokarem
  2. Potężny sztorm i morska bitwa. Niesamowite nagranie zatopienia U-Boota
  3. Specjaliści ostrzegają i uspokajają. Pandemia w dobie sezonu grypowego
  4. 17-letnia mama wiedziała, że umiera. Zostawiła dla swojego dziecka wzruszającą wiadomość
  5. Nowa epidemia w Chinach. Choroba wydostała się z fabryki farmaceutycznej
  6. Jajecznica jeszcze lepsza, bo z kurkami, które dodają jej wyrazistości. Podczas przygotowania wystrzegaj się 1 błędu

Następny artykuł