Lekarz: choroba, która nie istnieje
Autor Karol Zaborowski - 2 Października 2019

Lekarz obalił mit, który powtarzany był od pokoleń

Lekarz często podczas lat swojej pracy może się spotkać z naprawdę niewiarygodnymi stwierdzeniami ze strony pacjentów. Jednak również niektórzy specjaliści potrafią powielać przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenie, które mało mają wspólnego z rzeczywistością. W tym wypadku lekarz ginekolog obala bardzo popularny mit.

Lekarz, zanim otrzyma prawo do wykonywania swojego zawodu, musi przyswoić naprawdę ogromną ilość wiedzy, która niekiedy podważana jest przez ludowe mądrości i przekonania, które powtarzane nam są przez naszych rodziców oraz dziadków. Tyczy się to zarówno samego chorowania, jak i sposobów, które mają nam pomóc szybciej poradzić sobie z infekcją. W tym wypadku doktor Nicole Sochacka-Wójcicka, której specjalizacją jest ginekologia poprzez swój blog “Mama Ginekolog”, obaliła mit o chorobie, o której wiele osób mogło słyszeć.

Lekarz ujawnia nieistniejącą chorobę

Chodzi dokładniej o przeziębienie piersi, które ma dotykać szczególnie młode mamy decydujące się na założenie stroju, który nie zapewnia ich biustom odpowiedniego komfortu termicznego. Z ankiety, którą przeprowadziła doktor Sochacka-Wójcicka wynika, że w istnienie tej choroby wierzy nawet 60% internautek, a szkopuł tkwi w tym, iż żadna jednostka chorobowa pod nazwą przeziębienie piersi, nie istnieje.

Pani doktor w swoim tekście podkreśla, że nie da się przeziębić jedynie jakiegoś kawałka naszego organizmu, a kobiety przeziębieniem piersi tłumaczą ogólny stan zapalny w ich organizmie oraz typowe schorzenia mam, które karmią swoje dzieci. Jednak samo wychłodzenie piersi nie ma z tym nic wspólnego.

- Bolą cię piersi, bo dziecko pogryzło ci brodawki, bo masz zastój lub nawał pokarmu. Ale przychodzi mama, babcia, teściowa, wrzuca swoje trzy grosze – że to wszystko przez to, że nie zakrywałaś piersi. A ty, młoda mama, nie wiesz jeszcze na temat karmienia piersią za wiele. Wierzysz im. I nosisz ten golf latem lub wpychasz tę pieluchę tetrową w stanik. Ba... po kilku dniach jest lepiej (byłoby pewnie lepiej też bez golfu i tetry... ale tego przecież nie musisz wiedzieć) i sama dalej te 'cenne rady' dajesz koleżankom. I krąg się zamyka. Krąg nieuzasadnionych macierzyńskich porad krążących od wieków - pisze “Mama Ginekolog”.

Lekarka zwraca uwagę, że często przeziębieniem piersi tłumaczony jest również pewien odruch, który jest jak najbardziej normalnym zachowaniem organizmu kobiety i nie stanowi objawu choroby. Chodzi dokładniej o uczucie przechodzenia prądu przez pierś, kiedy twardnieje brodawka. Podobne uczucie powstaje, kiedy uderzymy się w odpowiedni punkt na naszym łokciu.

Zapalenie piersi

Wyróżniona jest również prawdziwa choroba, nazywana zapaleniem piersi, która powstaje w momencie, kiedy dziecko, jest źle przystawione do piersi i pokarm nie jest odprowadzany ze wszystkich kanałów mlecznych. Wtedy też może pojawić się u karmiącej mamy silne uczucie bólu, a nawet gorączka, ale wciąż nie jest to wywołane przez temperaturę.

- Inną sprawą jest to, że część kobiet, w szczególności w pierwszych tygodniach karmienia piersią, ma pod wpływem zimna pewien nieprzyjemny odruch (nazywany fenomenem Raynaud sutka, ang. the Raynaud phenomenon of the nipple). Polega on na tym, że sutek twardnieje, a przez piersi przechodzi taki jakby prąd. Jest to zjawisko fizjologiczne i nie oznacza, że dzieje się coś złego. Co więcej, objaw ten może też się pojawić pod wpływem emocji, nie tylko zimna. Ponownie, nie ma on nic wspólnego ani z mitycznym nieistniejącym przeziębieniem piersi, ani nawet z prawdziwą chorobą jaką jest zapalenie piersi - czytamy.

Następny artykuł