Lekarz oszukał swoich pacjentów
Autor Karol Zaborowski - 3 Listopada 2019

Nieuczciwy lekarz oszukał kilkadziesiąt osób. "Tłumaczył, że to promocyjna cena. Potem zniknął"

Nieuczciwy lekarz Maciej K. oszukał łącznie kilkadziesiąt osób. Swoich pacjentów mamił niskim kosztem leczenia, co przekonało wielu z nich. Pierwsze błędy i nieprawidłowości ze strony doktora pojawiały się już na pierwszej wizycie. Potem było tylko gorzej.

Lekarz, aby odpowiednio leczyć swoich pacjentów powinien posiadać specjalizację, dzięki której wiemy, że posiadł on wiedzę z danego zakresu medycyny. Doktor Maciej K. jest dentystą, który oszukał łącznie kilkadziesiąt osób z różnych miast naszego kraju. Swoich pacjentów mamił niską ceną leczenia, która już powinna wzbudzać u poszkodowanych pewną dozę ostrożności.

Jedną z pacjentek doktora K. jest Paulina, która postanowiła podzielić się swoją historią w mediach. Kobieta zwróciła się do portalu WP.pl, który nagłośnił całą sprawę. Szybko okazało się, że Paulina jest jedną z wielu oszukanych pacjentek. Jednak schemat działania nieuczciwego lekarza przy wszystkich przypadkach był taki sam.

Nie żyje 39-letni lekarz. Wszystko wydarzyło się w trakcie dyżuruNie żyje 39-letni lekarz. Wszystko wydarzyło się w trakcie dyżuruCzytaj dalej

Lekarz bez specjalizacji zakładał pacjentom aparaty na zęby

Co prawda do zakładania aparatu na zęby dentysta nie potrzebuje specjalizacji, jednak to, co robił doktor K., bez wątpienia nie było profesjonalne. Jak podaje WP.pl, lekarz nawet nie robił żadnych badań w postaci wycisków u swoich pacjentów i już na pierwszej wizycie zakładał na ich zęby aparat, co jest wręcz niedopuszczalne.

- Powiedział, że od razu można zakładać aparat i ma dla mnie promocyjną cenę. Kosztowało to 800 złotych za górny łuk. Nie robił mi badań, wycisków, nic. Dałam się nabrać - wyznaje Paulina.

To właśnie niezwykle niska cena za usługę skłoniło wiele osób do leczenia u tego właśnie lekarza. Niestety bardzo szybko tego pożałowali, ponieważ założone przez doktora Macieja K. aparaty nie spełniały swojej funkcji. Co więcej, sam aparat był źle zamocowany. Paulinie udało się spotkać z lekarzem dopiero po tym, jak zagroziła mu złożeniem skargi do Izby Lekarskiej.

- Moje zęby już wtedy się nie układały. Góra pracowała, ale nic do siebie nie pasowało. Spotkanie też zostało przeprowadzone dopiero po tym, jak zagroziłam skargą do Izby Lekarskiej w Toruniu. Na tej wizycie doktor K. założył mi także dolny łuk aparatu. Moje zęby zwyczajnie przestały się układać. Miałam źle przyklejone zamki, które zaczęły mi odpadać. Założone gumki były białe, a przez brak ich wymiany teraz są żółte. Wygląda to obrzydliwie - dodaje.

Koszmar kobiety trwał przez kolejne miesiące, jednak sam lekarz swoją nieuczciwą praktykę rozpoczął jeszcze w 2010 roku. To właśnie wtedy w internecie pojawiły się pierwsze skargi napisane przez jego pacjentów. U wszystkich pojawiły się te same problemy, co u Pauliny.

- Właśnie w Koszalinie zaczęła się jego historia. W okolice Torunia przeniósł się dopiero około 2018 roku. Bydgoszcz, Brodnica i Grudziądz. To w tych miastach działał ten człowiek. Proponował założenie aparatu. Tłumaczył, że to promocyjna cena. Potem znikał - wyjawiła kobieta oszukana przez Macieja K.

Paulina w końcu zdecydowała się złożyć skargę na nieuczciwego lekarza, która teraz rozpatrywana jest przez Izbę Lekarską. Niektóre z osób poszkodowanych przez Macieja K. stara się odzyskać swoje pieniądze od ubezpieczyciela lekarza, jednak nie jest to łatwe. Paulina sama przyznaje, że zwyczajnie nie stać jej na naprawienie tego, co zrobił jej doktor K.

- Mnie nie stać na założenie nowego aparatu. Zdjęcie obecnego to koszt 1000 złotych. Założenie dwóch nowych łuków to około 1700 złotych za każdy łuk. Dodatkowo koszty wizyt, zdjęcia rentgenowskiego i wyciski. Stracone lata i pieniądze - czytamy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Masz w domu pupila? Lista chorób, którymi możesz się od niego zarazić
  2. Rudi Schuberth przez chorobę prawie stracił wzrok. Będzie się z nią zmagać do końca życia
  3. Staruszka zgłosiła się do szpitala w ciężkim stanie. Lekarze odesłali ją do innej placówki

Następny artykuł