Lekarz stwierdził, że pacjent ma niestrawność
Autor Karol Zaborowski - 6 Listopada 2019

Lekarze zdiagnozowali zwykłą niestrawność. Po kilku godzinach pacjent zmarł

Lekarz, stawiając diagnozę, powinien opierać się na szczegółowych badaniach. Niestety niektórzy wolą pójść na skróty, co dla pacjenta może zakończyć się tragedią. W szpitalu Pan Stanisław usłyszał, że ma zwykłą niestrawność. Kilka godzin później jego stan był bardzo ciężki.

Lekarz w swojej pracy musi mieć otwarty umysł i na bieżąco analizować dolegliwości, na które uskarża się pacjent. Pan Stanisław potwornie cierpiał z powodu silnego bólu brzucha. Mężczyzna nie mogąc sobie z nim poradzić, udał się na izbę przyjęć Zespolonego Szpitala Miejskiego w Częstochowie. Mężczyzna do placówki został przywieziony przez swoją córkę około godziny 19:00.

Kiedy opisał lekarzowi swoje objawy, została pobrana mu krew na badania oraz podano środki przeciwbólowe, aby złagodzić jego cierpienie. Niestety podane leki niewiele pomogły, a sam doktor stwierdził, że mężczyzna ma zwyczajną niestrawność. Przez kolejne godziny Pan Stanisław czekał, aż ktoś się nim w końcu zajmie.

Pielęgniarka opowiedziała o swojej pracy. Pielęgniarka opowiedziała o swojej pracy. "To, co zobaczyłam w kroczu, było niewyobrażalne"Czytaj dalej

Lekarz nie zlecił podstawowego badania

Bóle w obrębie jamy brzusznej są objawem występującym przy wielu schorzeniach. Niektóre z nich są śmiertelnie niebezpieczne dla pacjentów i wymagają natychmiastowej reakcji ze strony lekarzy. Tak też było w wypadku Pana Stanisława, jednak lekarz, który się nim zajmował, nie zlecił nawet podstawowego badania.

Chodzi dokładniej o USG, które faktycznie wykazałoby, czy ból u mężczyzny nie jest wywołany czymś poważniejszym niż niestrawność. Niestety lekarz ze szpitala, do którego się zgłosił pan Stanisław, nie zlecił wykonania tego badania. Stan 63-latka szybko się pogarszał, a jego córka starała się zwrócić uwagę personelu placówki, jednak bezskutecznie.

Przez 8 godzin pobytu pana Stanisława w szpitalu, nikt się nim praktycznie nie interesował. Córka mężczyzny w końcu postanowiła przewieźć go do innej placówki, a dokładnej do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Tam 63-latkowi od razu zlecono wykonanie USG, które wykazało, że ma on tętniaka aorty.

Natychmiast podjęto decyzję o przewiezieniu go na blok operacyjny, gdzie lekarze stoczyli batalię o życie pana Stanisława. Niestety jak podaje portal Onet.pl, operacja zakończyła się niepowodzeniem i pacjent zmarł podczas zabiegu. Tragiczna śmierć pana Stanisława miała miejsce prawie rok temu, a o tym, jak został potraktowany w szpitalu, została poinformowana prokuratura.

- Śledztwo prowadzone jest w sprawie narażenia Stanisława P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci. Z uzyskanej opinii po przeprowadzeniu sekcji zwłok wynika, że przyczyną zgonu mężczyzny było pęknięcie tętniaka aorty brzusznej - powiedział Tomasz Ozimek, rzecznik prokuratury, w rozmowie z Onetem.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Horror w częstochowskim szpitalu. Nikt nie wiedział, że pacjent ma przy sobie broń
  2. Przez 10 lat lekarze rozkładali ręce z bezsilności. Jedno badanie wszystko wyjaśniło
  3. Modyfikuje swoje ciało od lat. Ostatni zabieg prawie przypłaciła wzrokiem

Następny artykuł