Lekarz: przez 10 lat nikt ni potrafił postawić diagnozy
Autor Karol Zaborowski - 10 Listopada 2019

Przez 10 lat leczył się w Polsce i za granicą. Dopiero dwunasty lekarz zlecił odpowiednie badania

Lekarz, stawiając diagnozę, nie może obstawiać tylko najczęstszych schorzeń. Wielu pacjentów przez lata boryka się z rzadszymi chorobami, które nie mogą zostać zdiagnozowane przez lata. 32-letni Marcin czekał na swoją diagnozę 10 lat. Dopiero dwunasty lekarz zlecił mu odpowiednie badania.

Lekarz podczas stawiania diagnozy powinien polegać zarówno na badaniach, jak i wywiadzie zebranym od pacjenta. Ważne jest również obserwowanie objawów, które widoczne są również podczas wizyty. 32-letni Marcin przez ponad 10 lat szukał odpowiedzi dotyczącej jego tajemniczej choroby. Mężczyzna łącznie udał się do dwunastu lekarzy i dopiero ostatni z nich zlecił mu odpowiednie badania.

Marcin swoją historię przedstawił w formie listu, który przesłał do redakcji portalu Onet.pl. W ten sposób chce uchronić innych pacjentów przed tym, co go spotkało. 32-latek miał poważne problemy w postaci wyprysków, czerwonego nosa i schodzenia skóry z twarzy. Kiedy objawy się nasilały, Marcin postanowił udać się do dermatologa, który zdiagnozował u niego trądzik różowaty.

Kolejny popularny lek wycofany z aptek. W nim również wykryto rakotwórczą substancjęKolejny popularny lek wycofany z aptek. W nim również wykryto rakotwórczą substancjęCzytaj dalej

Dopiero dwunasty lekarz zlecił odpowiednie badania

Marcin otrzymał receptę na specjalne maści, kremy i tabletki, które miały pomóc na jego problemy skórne. Wizytę kontrolną wyznaczono za 3 miesiące, ale kuracja proponowana przez lekarza nie przyniosła żadnego rezultatu przez rok. Wtedy też 32-latek postanowił udać się do innego specjalisty.

- Stwierdziłem, że to nie ma sensu. Poszedłem do innego lekarza, który za odpowiednią opłatą rzekł: łojotokowe zapalenie skóry - wspomina Marcin w swoim liście.

Lekarz tym razem również przepisał pacjentowi różne leki, które zaczęły przynosić pewne rezultaty, ale nie zawsze. Z tego też względu Marcin postanowił raz jeszcze zmienić swojego lekarza prowadzącego, który tym razem zalecił leczenie Izotekiem. Niestety lek bardzo mocno oddziaływał na Marcina, ale problemy skórne faktycznie przeszły.

- Rzeczywiście, po jakimś czasie pomogło, ale uszkodziło stawy kolanowe i namieszało coś z głową, na stałe. Zaczęły się pojawiać zmiany w moim zachowaniu. Stałem się innym człowiekiem – wyciszonym i wycofanym. Zaczęło mnie przytłaczać przebywanie w większej grupie ludzi. Ale dało się z tym żyć. Nie miałem depresji, przed czym przestrzegał mnie lekarz - dodaje.

Co więcej, odstawienie leku nawet na niedługi czas owocowało nawrotem choroby. Kiedy 32-latek wyjechał pracować do naszych zachodnich sąsiadów, postanowił zasięgnąć porady miejscowych lekarzy. Niestety przez 3 lata nie udało mu się ustalić, na co choruje ani dobrać odpowiednich leków. W końcu Marcin sięgnął po medycynę naturalną, która również nie przynosiła zadowalających efektów.

- Ta zabawa potrwała ze trzy lata. W końcu powiedziałem “dość” i zacząłem leczyć się naturalnie, co przynosiło efekty, ale nie dawało pełni zdrowia, a tylko tłumiło problem. Używałem maści z czosnku, cebuli, miodu, robiłem okłady z herbaty, przemywałem twarz olejkiem z drzewa herbacianego, myłem się szarym mydłem - czytamy.

W końcu 32-latek dał lekarzom jeszcze jedną szansę i udał się do prywatnej kliniki, w której sama wizyta kosztowała 170 złotych. Jednak W końcu udało się ustalić co mu dolega. Lekarka zleciła badania, o których poprzedni specjaliści nawet nie pomyśleli i oznajmiła, że wszystkiemu winny jest pasożyt wywołujący nużycę.

- Pani doktor oznajmiła: na 99 proc. Demodex folliculorum. Ale zanim dokonała ostatecznej diagnozy, wysłała mnie na szereg badań, m.in. z krwi (w kierunku uczuleń wziewnych i pokarmowych) i... z rzęsy. Pobieranie rzęsy do badania było bardzo nieprzyjemne, ale mimo to stwierdziłem: super, w końcu ktoś, chociaż mnie zbada. Demodex – to był strzał w dziesiątkę. Dostałem dokładne wytyczne i rozpocząłem leczenie. Teraz stosuję Metronidazol w tabletkach i smaruję twarz kremem Soolantra. Wciąż nie mam pojęcia, jak to się stało, że złapałem pasożyta, choć zawsze bardzo dbałem o higienę osobistą - cytuje Onet.pl.

Pasożyt wywołujący tę chorobę naturalnie żyje na naszej skórze i żywi się cebulkami włosów oraz łojem. Normalnie nie wywołuje żadnych zmian skórnych. Jednak kiedy jego liczba za bardzo wzrośnie, może powodować opisane powyżej objawy, które pojawiły się u Marcina. Niestety naukowcy nie wiedzą, dlaczego pasożyt wywołuje chorobę.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nieludzka patologia w służbie zdrowia. Lekarze nie wyślą pacjentów na badania, powód jest absurdalny
  2. Kolor wosku z uszu świadczy o zdrowiu. Widząc jeden z nich natychmiast udaj się do lekarza, możesz być śmiertelnie chory
  3. Banany nie tuczą, a leczą. Już po tygodniu będziecie zdumieni, jak zbawienny wpływ mają na organizm

Następny artykuł