Lekarze już przy porodzie nie dawali Dawidowi szans. Rodzice chłopca nie zamierzają się poddać w walce z chorobą

lekarz pacjent
pixabay.com/1662222
Autor Natalia Niewczas26.12.2020

Praktycznie od samego początku lekarze nie dawali Dawidowi szans na normalne funkcjonowanie. Chłopiec cierpi na czterokończynowe porażenie mózgowe - jego mama, pani Wiktoria, nie ustaje w staraniach o zwiększenie samodzielności dziecka. Nadzieją jest kosztowna operacja za granicą.

W ocenie lekarzy ciąża pani Wiktorii przebiegała prawidłowo do szóstego miesiąca. Po tym czasie pacjentce odeszły wody. Jak się okazało, pierwsze problemy ze zdrowiem Dawida zaczęły się jeszcze przed jego przyjściem na świat.

Lekarze dawali Dawidowi nikłe szanse na przeżycie

Pani Wiktoria rodziła siłami natury; gdy lekarze przyjęli poród, okazało się, że dziecko jest sine, szybko rozpoznano wrodzone zapalenie płuc oraz czwarty stopień wylewu dokomorowego.

Wylew dokomorowy zdarza się w przypadku przedwczesnego przyjścia dziecka na świat. Dochodzi wówczas do pęknięcia wciąż rozwijających się, delikatnych naczyń krwionośnych mózgu. Krew wypełnia ulokowaną wewnątrz mózgu przestrzeń, która w naturalny sposób jest już wypełniona płynem.

Jak podaje portal medonet.pl, lekarze oceniali, że Dawid w najlepszym przypadku zostanie przykuty do wózka inwalidzkiego i pozostanie w stanie wegetatywnym. Chłopiec nie rozwijał się prawidłowo; w wieku ośmiu miesięcy nie siadał i nie podejmował prób raczkowania.

Niepokojące doniesienie z zagranicy. Nowa mutacja koronawirusa dotarła do kolejnych krajówNiepokojące doniesienie z zagranicy. Nowa mutacja koronawirusa dotarła do kolejnych krajówCzytaj dalej

O czterokończynowym porażeniu mózgowym bliscy Dawida dowiedzieli się przypadkiem. Lekarz zapoznał ich z diagnozą podczas rutynowej wizyty. Z powodu wcześniejszych wskazań medyków bliscy dziecka skupili się jednak na rehabilitacji jego płuc - tymczasem pilnej uwagi lekarzy wymagała sprawność fizyczna chłopca.

Mózgowe porażenie dziecięce to zespół objawów dotyczących zaburzeń ruchu oraz postawy. Wynika z trwałego lub niepostępującego uszkodzenia mózgu, które nastąpiło we wczesnej fazie rozwoju dziecka. Uszkodzenia dotyczą tylnej części mózgu odpowiadającej za koordynację ruchową. Do czynników ryzyka wystąpienia mózgowego porażenia dziecięcego zaliczamy między innymi przedwczesny poród lub ciąże wielopłodowe.

Diagnoza oznaczała dla Dawida rozpoczęcie długiej i trudnej rehabilitacji. Bliscy dziecka wyraźnie widzieli postępy w pracy nad jego sprawnością. W 2015 roku lekarze stwierdzili zwichnięcie prawego stawu biodrowego, zalecono wówczas operację. Zabieg był udany, lecz miednica nie została ustawiona prawidłowo, co przełożyło się na dalsze problemy zdrowotne chłopca. Przeprowadzono kolejną interwencję chirurgczną - Dawid opuścił salę operacyjną zagipsowany od pasa w dół.

- To był szok, nikt nie powiedział nam, że będzie jakikolwiek gips. Co gorsza, w przypadku naszego syna gips jest katastrofą - przy unieruchomieniu, jakie się z nim wiąże, tracimy wszystkie zdobyte już umiejętności. (...) Efekt jest taki, że ustawiona pod złym kątem prawa noga syna, jest niejako skręcona do lewej, przez co uciska ją i spycha na zewnątrz. Dawid nie jest w stanie jej wyprostować (...). Skutkiem tego jest też skrzywienie kręgosłupa. (...) To wszystko oznacza dla niego duży ból - relacjonuje pani Wiktoria.

Pani Wiktoria nie zamierzała się jednak poddawać. Nadzieję na ratunek odnalazła w klinice za granicą. Zdaniem tamtejszych lekarzy stan Dawida może poprawić kolejna operacja - oznacza to jednak kolejne tygodnie spędzone w ortezach i wózek inwalidzki. Klinika wyznaczyła już termin: 12 stycznia. Oznacza to koszty w wysokości ponad 100 tys. złotych, których rodzina nie jest w stanie pokryć samodzielnie. W związku z tym bliscy zorganizowali internetową zbiórkę pieniędzy dostępną (>tutaj<).

- Wierzę, że operacja pozwoli dojść do momentu, że będę mogła powiedzieć: Dawid jest samodzielny, wiem, że sobie poradzi. Wszystko sprowadza się bowiem do tego, że przecież nas kiedyś zabraknie. Chciałabym więc, żeby moje dziecko w jakikolwiek sposób było samodzielne i mogło sobie w życiu radzić. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że on trafi do jakiegoś ośrodka - mówi mama Dawida.

Artykuły polecane przez redakcję Pacjenci.pl:

/p>

Następny artykuł