Lekarze nie mogli uwierzyć, że 13-latek wciąż żyje
Autor Karol Zaborowski - 26 Października 2019

Lekarze nie dawali żadnych szans 13-latkowi. Kiedy chcieli odłączyć go od aparatury, zdarzył sie prawdziwy cud

Lekarze często muszą w swojej pracy podejmować niełatwe decyzje. Wbrew temu, co można sądzić, nie są oni pozbawieni uczuć i odłączenie pacjenta od aparatury podtrzymującej życie, wiąże się również dla nich z bardzo silnymi przeżyciami. Jednak czasami mają do czynienia z przypadkami, które bardzo ciężko jest racjonalnie wyjaśnić.

Lekarze, widząc, że pacjent nie ma już szans na powrót do zdrowia, a jego funkcje życiowe podtrzymywane są jedynie przez aparaturę, mogą podjąć decyzję o ich odłączeniu. Oczywiście nie można tego zrobić ot, tak, tylko trzeba wcześniej przeprowadzić szereg testów, aby mieć pewność, że mózg pacjenta przestał już pracować. W takim wypadku orzeka się tak zwaną śmierć mózgową, jednak nawet w takiej sytuacji niekiedy mają miejsce wydarzenia, które ciężko wyjaśnić.

13-letni Trenton McKinley z Mobile w stanie Alabama w USA uległ poważnemu wypadkowi, kiedy spadł z naczepy samochodu. Nie wiadomo, jak chłopiec się na niej znalazł. Upadając, Trenton uderzył głową w twarde podłoże i został częściowo przygnieciony przez naczepę. Chłopiec natychmiast został przewieziony do szpitala, jednak lekarze nie dawali mu zbyt dużych szans.

Witolda Pyrkosza kochały miliony. Zabiła go choroba, którą miało lub będzie mieć większość PolakówWitolda Pyrkosza kochały miliony. Zabiła go choroba, którą miało lub będzie mieć większość PolakówCzytaj dalej

Lekarze byli pewni, że 13-latek już nie żyje

Trenton zapadł w śpiączkę, a jego funkcje życiowe były podtrzymywane przez szpitalną aparaturę. Cały czas czuwała nad nim jego mama Jennifer Reind, która w końcu usłyszała od lekarzy, że dla chłopca nie ma już nadziei. Okazało się jednak, że może on uratować życie aż pięciu innych pacjentów poprzez przeszczep organów.

Kobieta stanęła przed niezwykle trudną decyzją i w końcu zgodziła się na pobranie narządów od swojego syna po odłączeniu go od respiratora. Przez ten czas aparatura podłączona do Trentona pokazywała, że jego mózg nie funkcjonuje, a przeprowadzając kolejne testy, lekarze potwierdzili śmierć mózgową.

Zapadła już nawet decyzja o terminie przeprowadzenia zabiegu, jednak tuż przed tym, jak chłopiec miał zostać odłączony, jego mózg zaczął funkcjonować. Co więcej, niedługo po tym, mógł już samodzielnie oddychać. Lekarze nie mogli uwierzyć własnym oczom i natychmiast odwołali planowany zabieg, a 13-latek został wybudzony ze śpiączki.

Wciąż podejrzewano, że po wybudzeniu z Trentonem nie będzie kontaktu, jednak ku jeszcze większemu zdziwieniu chłopiec mógł mówić. Wszyscy zebrani wokół niego zgodnie stwierdzili, że to prawdziwy cud, ponieważ żaden ze specjalistów, nie mógł zrozumieć, jak jego organizm mógł się zregenerować w tak dużym stopniu zaledwie w kilka dni.

Jak donosi USA Today, dziś Trenton cieszy się życiem, chociaż wciąż odczuwa skutki tamtego wypadku. Cierpi bowiem na bardzo silną padaczkę oraz pojawiają się u niego niezwykle silne bóle nerwowe. Mimo to chłopiec stanowi prawdziwy dowód na to, że ludzki organizm wciąż skrywa przed nami masę tajemnic.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nowa dieta cud. Czy faktycznie działa?
  2. Kolejki do lekarzy jeszcze nigdy nie były tak długie. Niechlubny rekord polskiej służby zdrowia
  3. Prawie wszyscy rodzice popełniają ten błąd. Często nie zdają sobie sprawy ze skutków ubocznych

Następny artykuł