Mama od sześciu tygodni nie widziała swojego dziecka
pixabay.com/Pexels
Autor Barbara Bujar - 11 Października 2020

Zrozpaczona mama przedstawiła ważny apel. Nie widziała swojego dziecka od 6 tygodni

Mama od sześciu tygodni nie widziała swojego dziecka. Lekarze zabrali jej go zaraz po porodzie, który odbył się zdecydowanie za wcześnie. Teraz nie wpuszczają jej do maleństwa. Zrozpaczona kobieta postanowiła podzielić się swoją historią i opisała ją w mediach społecznościowych. Niespodziewanie została poparta przez jednego z lekarzy.

Mama nie ma pojęcia, co dzieje się z jej własnym dzieckiem. Widziała je tylko przez chwilę, zaraz po porodzie. Jak informuje portal Webniusy, chłopiec urodził się w 28. tygodniu ciąży. To zdecydowanie za wcześnie, dlatego lekarze podjęli decyzję o przeniesieniu go na oddział neonatologii w Gdańsku. Tam miała odwiedzać go kochająca mama. Niestety, sześć tygodni temu personel jej to uniemożliwił.

Biedronka zmienia godziny pracy w związku z sytuacją w kraju. Zmiany wchodzą w życie już dziśBiedronka zmienia godziny pracy w związku z sytuacją w kraju. Zmiany wchodzą w życie już dziśCzytaj dalej

Zrozpaczona mama opisuje swoją historię. Chciałaby, choć na chwilę, zobaczyć się z synkiem

Kiedy chłopiec znalazł się już na odpowiednim oddziale, lekarze wypisali jego mamę do domu. Pani Małgorzata czuła się już dobrze i planowała codziennie przychodzić do swojego dziecka, które dopiero przyszło na świat. Jej szczęście i podekscytowanie były ogromne, jednak nie trwały długo. Gdy kobieta chciała złożyć sykowi wizytę, dowiedziała się, że jest to niemożliwe. Powodem takiej decyzji personelu była epidemia koronawirusa.

Ryzyko rozprzestrzenienia się groźnego patogenu spowodowało, że szpital w Gdańsku został zamknięty dla odwiedzających. Dla pani Małgorzaty był to ogromny cios, ponieważ nie zdążyła jeszcze dobrze poznać swojego dziecka. Od tego wydarzenia minęło już sześć tygodni. Zrozpaczona kobieta podzieliła się tym z internautami.

- Lekarze i pielęgniarki codziennie wychodzą z pracy do domu, chodzą do Biedronki, tankują samochody, przytulają swoje dzieci, które odebrali ze szkoły, gdzie jest setka innych dzieci i setka innych rodzinnych historii. I to jest ok, to jest bezpieczne. A ja, mama mojego synka? Dlaczego nie mogę choćby zerknąć – napisała w mediach społecznościowych.

Pod postem pani Małgorzaty znalazło się wiele komentarzy. Jeden zaskoczył ją jednak najbardziej. Swoje poparcie wyraziła Małgorzata Stefańska, ordynator na oddziale intensywnej terapii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Kobieta przyznała, że sama się rozumie zasad wprowadzanych w placówkach medycznych.

Dzisiaj grzeje: 1.Wojciech Cejrowski wzywa Polaków do buntu. Jego wpis w sieci wywołał prawdziwą burzę
2.Policja ruszyła na łowy. Masowe kontrole na polskich ulicach
3.Dramatyczna sytuacja w Warszawie. Pacjenci wywożeni za miasto, co się dzieje?

- Całkowicie zgadzam się z tymi słowami – tak to, niestety, obecnie wygląda. W prywatnych wiadomościach mamy pisały do mnie, że przez zakaz nie zdążyły się nawet pożegnać ze swoim maleństwem przed śmiercią – czytamy na portalu.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Mało kto wiedział, można dostać dużą karę. Decyzja rządu uderza zwłaszcza w turystów
  2. "Jeden z dziesięciu": odpowiedzi, które przeszły do historii teleturnieju. Tadeusz Sznuk nie wiedział, jak zareagować
  3. Ludzi bez maseczek nazywa egoistami i socjopatami. Zrozpaczony lekarz apeluje do Polaków
  4. Najnowsze wieści w sprawie stanu zdrowia Doroty Gardias. Jak czuje się dziennikarka, która niedawno trafiła do szpitala?
  5. Eksperci alarmują. Pogoda może wpływać na skuteczność maseczek
  6. Nie można przestać ich jeść, kotlety schabowe z cudownym farszem polecają się na obiad

Następny artykuł