Mama przyznała się do postrzelenia 4-letniej córki
pixabay.com/arembowski
Autor Barbara Bujar - 22 Czerwca 2020

4-latka postrzelona w pierś. Całą winę wzięła na siebie matka

Mama przyznała się do postrzelenia swojej 4-letniej córki. Dziewczynka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Oprócz niej ranny został 27-letni pracownik pola. Policja nie wierzy jednak w winę kobiety i oskarża ojca dziecka. Do tragicznego zdarzenia doszło w Brzezinach pod Rykami.

Nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego w brzezińskim gospodarstwie doszło do strzelaniny. Rodzina, w której rozegrała się tragedia, cieszy się w miejscowości bardzo dobrą opinią i wiedzie poukładane życie. Jak podaje Super Express, 27-letnia Marlena i 31-letni Mariusz są małżeństwem i wychowują troje dzieci. Niedługo na świat ma przyjść ich kolejna pociecha. Ich spokój został jednak zaburzony na początku czerwca. Mama przyznała się do postrzelenia swojej córki.

1400+ nie dla każdego? Trzeba się spieszyć1400+ nie dla każdego? Trzeba się spieszyćCzytaj dalej

Mama przyznaje się do postrzelenia dziecka. Policja jej nie wierzy

Wiadomość o strzelaninie wstrząsnęła mieszkańcami Brzezin. Wszyscy znają panią Marlenę i pana Mariusza, a w dodatku mają o nich bardzo dobre zdanie. Małżeństwo na co dzień zajmuje się produkcją mleka i pracą w polu. Sąsiedzi uważają ich za majętnych, a do tego porządnych i pomocnych ludzi.

– Robotni jak mało kto. A przy tym skromni i pomocni. Mariusza nikt nigdy nie widział pod sklepem, jak piwko popija (…) Szybciej w ciągniku, jak obsiewa pola – wypowiedź jednej z sąsiadek podaje Super Express.

Trudno było więc uwierzyć w to, że w tak dobrej rodzinie zostało postrzelone 4-letnie dziecko. Do tragedii doszło na początku czerwca. Z zeznań pani Marleny wynika, że czyściła wtedy jedną ze swoich sportowych broni, które za pozwoleniem posiada, aby realizować swoją pasję. Kobieta wyjaśniła, że wszystkie niebezpieczne przedmioty zawsze trzyma w specjalnej szafie i odpowiedzialnie nie wyciąga ich w obecności dzieci. Tego dnia jednak się zagapiła i w czasie pielęgnacji broni nie wyciągnęła amunicji. W efekcie 4-letnia Zosia miała zostać postrzelona.

Śrut trafił w pierś dziewczynki i poważnie ją zranił. Część odłamków znalazła się niedaleko jej serca. Oprócz niej poszkodowany został także 27-letni pracownik. Mężczyzna został postrzelony w nogę. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe. 4-latka w ciężkim stanie została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja zajęła się przesłuchiwaniem świadków.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje bohater popularnego programu telewizyjnego. Oglądały go miliony Polaków

2. Ceny nad morzem porażają, rachunki za obiady idą w setki złotych. Ale jest sposób, możesz zjeść z rodziną za mniej niż 100 zł

Do winy od razu przyznała się ciężarna matka Zosi. Zapłakana opowiedziała policjantom o swojej wersji wydarzeń. Gdyby to zrobiła, groziłaby jej kara do 3 lat pozbawienia wolności. Policja jednak nie wierzy kobiecie i o postrzelenie oskarża ojca dziecka, którego według kobiety nie było wtedy w domu. Zebrane materiały potwierdzają jego winę. Nie wiadomo, dlaczego żona postanowiła go kryć, oskarżając tym samym siebie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Prześliczna Karolina pędziła motocyklem na solarium. Tragiczna śmierć. Nie żyje
  2. Do czego służy msza święta? Wielu katolików może być oburzonych, rzecznik Episkopatu rozwiewa wątpliwości
  3. IMGW wydało pilne ostrzeżenie. Dwa województwa z najwyższym stopniem zagrożenia, lepiej zostać w domu
  4. Tragiczne wiadomości o śmierci 25-latki. Przedawkowała popularne napoje
  5. Sygnały, które daje nasze serce, gdy ma już dosyć. Nie wolno ich lekceważyć
  6. Władysław Kozakiewicz przez lata ukrywał rodzinny dramat. Jego tata zrobił mu największą krzywdę, straszne wyznanie

Następny artykuł