mama uratowała noworodka przed śmiercią
Autor Aneta Młodawska - 29 Stycznia 2020

Tuż po porodzie zauważyła u swojego dziecka niepokojące objawy. Personel szpitala je zbagatelizował

Mama z Wielkiej Brytanii niedługo po porodzie zauważyła niepokojące objawy u swojego syna. Okazało się, że gdyby nie jej czujność, dziecko by nie przeżyło. Przypadek Anny Santos-Witkowskiej pokazuje, jak cenna jest matczyna intuicja.

Mama Oliviera, tuż po porodzie zauważyła u niego niepokojące objawy. Zmęczenie spowodowane przyjściem na świat jej syna nie uśpiło jej czujności. Anna Santos-Witkowska spostrzegła, że niemowlę miało kłopoty z oddychaniem i bledszy kolor skóry na nosie. Mieszkanka Wielkiej Brytanii podzieliła się swoimi spostrzeżeniami z personelem szpitala.

Z ostatniej chwili: już jutro do Polski dotrą primery koronawirusaZ ostatniej chwili: już jutro do Polski dotrą primery koronawirusaCzytaj dalej

Mama uratowała życie swego nowo narodzonego dziecka

Nie łatwo jest zachować czujność po narodzinach swojego dziecka. Młoda mama z Wielkiej Brytanii zauważyła jednak, że z jej synem jest coś nie tak. Widząc niepokojące objawy, kobieta natychmiast zainterweniowała, powiadamiając o nich pielęgniarki. Te jednak uznały, że nic niepokojącego się nie dzieje. Anna mimo wszystko nie dała za wygraną. Matczyna intuicja podpowiada jej, że brak apetytu u dziecka nie jest normalnym zjawiskiem u noworodka.

Kobieta znów udała się do pielęgniarek po pomoc, te jednak zbyły ją, radząc, by zmieniła dziecku pieluchę. Anna oczywiście posłuchała rady, jednak to nie poskutkowało zniknięciem niepokojących objawów. Oddech noworodka wciąż był nierównomierny, niechęć do jedzenia nie ustępowała a nos dziecka wciąż miał zbyt jasny kolor. Młoda mama postanowiła udać się do lekarza i podzielić z nim swoimi spostrzeżeniami. Ten natychmiast zlecił badania, dzięki czemu okazało się, że noworodek miał bardzo poważne problemy zdrowotne. Wyszło bowiem na jaw, że chłopiec ma zapadnięte płuco, zapalenie płuc, zakażenie wątroby i nerek oraz posocznicę. Wszystkie te dolegliwości były konsekwencją zakażenia paciorkowcami grupy B. Kolejne testy ujawniły, że to matka dziecka jest nosicielką. Gdyby nie szybka reakcja Anny, dziecko nie przeżyłoby kolejnych dni.

Paciorkowce z grupy B są bowiem śmiertelnym zagrożeniem dla nowo narodzonego dziecka. Bakteria ta może być niezauważalna u kobiet. Bytuje ona w jelitach i często w pochwie, przez co może przejść na dziecko. Objawia się ona świądem, pieczeniem oraz upławami. U noworodka może doprowadzić nawet do sepsy lub zapalenia opon mózgowych. Paciorkowce są wrażliwe na antybiotyki, dlatego kobietom przed porodem można profilaktycznie podawać dawkę ampicyliny, by zlikwidować ryzyko zakażenia okołoporodowego.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Polska gwiazda zagrożona wirusem z Chin? ”Pozostaje mi być dobrej myśli”
  2. Mądre i odważne słowa Teresy Lipowskiej. Seniorzy nie mają dostępu do leków
  3. Zdrowe produkty, które mogą być dla nas trujące. Lepiej na nie uważać
  4. Piliśmy go po katastrofie w Czarnobylu. Działanie i skutki uboczne płynu Lugola
  5. Bóle szyi mogą być objawem groźnego nowotworu. Nie wolno ich lekceważyć
  6. Słowikowa przerywa milczenie ws. Piotra Woźniaka-Staraka. Nikt się nie spodziewał, ujawniła wszystko

Następny artykuł