Marian Glinka zmagał się z poważna chorobą
East News/PHOTO: TRICOLORS/EAST NEWS 14.11.2006 Jesienna moda N/Z:Marian Glinka
Autor Barbara Bujar - 13 Sierpnia 2020

Marian Glinka przez lata był idolem wielu Polaków. Zabrała go podstępna choroba, której nie warto lekceważyć

Marian Glinka przez wiele lat zachwycał Polaków swoją imponującą sylwetkę. Trzykrotny Mistrz Polski w kulturystyce i pięciokrotny mistrz świata weteranów w sportach siłowych z zawodu był aktorem. Widzowie mogą pamiętać go z "Rysia" albo "Klanu". Niektórzy fani nazywali go nawet polskim Schwarzeneggerem. Nikt z nich nie spodziewał się, że wysportowany mężczyzna zmaga się z poważną chorobą. Zdiagnozowany przez lekarzy rak trzustki okazał się dla Glinki śmiertelny.

Marian Glinka urodził się 1 lipca 1943 roku w Warszawie. Jako dziesięcioletni chłopiec rozpoczął naukę w szkole baletowej. Choć zaczął odnosić w niej pierwsze sukcesy, swojej przyszłości nie chciał wiązać z tańcem. Od zawsze dużo bardziej interesowała go kulturystyka, do której niestety nie miał warunków. Młody Glinka był bowiem słaby i chudy. Mimo to nie zrezygnował ze sportu. Zaczął od treningów judo, a potem boksu, zapasów i biegów. Po znacznej poprawie swojej kondycji, a przede wszystkim sylwetki, mógł w końcu zająć się wymarzoną dyscypliną.

Był prawdziwym wzorem do naśladowania. Tłumy ludzi na wzruszającym pogrzebie Marcina KolczyńskiegoBył prawdziwym wzorem do naśladowania. Tłumy ludzi na wzruszającym pogrzebie Marcina KolczyńskiegoCzytaj dalej

Marian Glinka był zachwycał wysportowaną sylwetką. Zmarł wskutek choroby nowotworowej

Jak donosi WP Film, Marian Glinka chciał poprawić swój wygląd, by rówieśnicy przestali się w końcu śmiać z jego wątłej sylwetki. Drugim powodem była oczywiście wymarzona kulturystyka. Oszałamiające efekty mężczyzna osiągnął w ciągu zaledwie trzech lat. Potem przyszło pasmo sukcesów.

Marian Glinka trzykrotnie otrzymał tytuł Mistrza Polski w kulturystyce, a pięciokrotnie Mistrza Świata weteranów w sportach siłowych. W 1963 roku podjął kolejną przełomową decyzję w swoim życiu i rozpoczął studia aktorskie. Na scenie czuł się szczęśliwy i w końcu zrozumiał, że to droga, którą chce podążać. W 1968 roku został absolwentem Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie.

Mimo ogromnego talentu i imponującego wyglądu producenci nieczęsto chcieli zatrudniać go w swoich produkcjach. Jak sam twierdził, najwidoczniej odbiegał od tamtejszego wzorca idealnego mężczyzny.

- Nie trafiłem na swój czas (...) W latach 60. i później w polskim filmie była moda na garbatych, chudych, zakompleksionych i tym podobnych nieudaczników życiowych. Kiedyś, gdy na scenie królował wzór zakompleksionego suchotnika, [koledzy] podśmiewali się trochę, no bo do czego mógł nadawać się muskularny aktor? - mówił w wywiadzie dla "Magazynu KiF".

Marian Glinka doskonała formę utrzymywał nawet w podeszłym wieku. W ostatnich latach życia dołączył do obsady "Klanu", co sprawiło, że zyskał sympatię wielu fanów. Nikt nie spodziewał się, że tak naprawdę wysportowany aktor zmaga się z poważną chorobą. On sam też o niej nie mówił. Po cichu wierzył, że uda mu się wygrać walkę z nowotworem trzustki i cały czas optymistycznie patrzył w przyszłość. Taką nadzieję miała również rodzina i najbliżsi współpracownicy.

- To twarda osobowość i waleczny facet. Wierzę, że wszystko będzie dobrze i wkrótce wróci na plan – mówił Paweł Karpiński, reżyser serialu "Klan".

Dzisiaj grzeje: 1. Minister Zdrowia ostrzega. Czy cała Polska zostanie objęta czerwoną strefą?
2. Skorzystasz z bankomatu i doliczą sowitą prowizję. Ale jest jeszcze szansa na darmowe wypłaty

Niestety, zaledwie kilka tygodni później, 23 czerwca 2008 roku, Marian Glinka przegrał walkę z rakiem. Bliscy i znajomi do dziś wspominają go ciepłymi słowami.

- Maniek był znakomitym kolegą (...) Prawym, szlachetnym, prostolinijnym i skromnym. Solidnym aktorem. Siłaczem o wrażliwym sercu. Łatwo go było zranić. Los nie był dla niego zbyt łaskawy. Stale walczył i nie poddawał się. Wiedział doskonale, co to znaczy sukces i porażka. Często powtarzał "Obrywam, ale nie uciekam". Dobrze zbudowany, wyglądał jak okaz zdrowia. Nigdy nie chorował. I oto nagle okazało się, że jest nieuleczalnie chory. Odszedł, mając lat 65 - tak podczas rozmowy dla "Gazety Wyborczej" wspominał go krytyk Witold Sadowy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Niebawem zapadnie kluczowa decyzja dla wielu rodzin. Rząd zapowiedział nowe wytyczne
  2. Lidl ma najnowszą propozycję tuż przed wakacyjnym weekendem. Będzie rozdawał napoje procentowe za darmo
  3. Gigantyczna pomyłka Ministerstwa Zdrowia. Raport, który zwala z nóg
  4. Chciała tylko wyciągnąć zabawki swojej córki z wody. Tragiczna śmierć 39-latki
  5. Tragiczne wiadomości obiegły media. Nie żyje 230 osób, z każdym dniem ofiar przybywa
  6. 32-latka miała wypadek i zapadła w śpiączkę. Wybudziła się w wieku 59 lat i od razu powiedziała jedno słowo

Koniecznie obejrzyj nieziemsko prosty i szybki przepis na przepyszny posiłek!

Następny artykuł