Maseczki: zapadł wyrok w sprawie ekspedientki, która nie obsłużyła klientki
pixabay.com/Engin_Akyurt
Autor Barbara Bujar - 16 Września 2020

Nie obsłużyła klientki, bo nie miała maseczki. Zapadł wyrok

Maseczki wciąż są obowiązkowe we wszystkich zamkniętych przestrzeniach publicznych na terenie naszego kraju. Jedna z klientek sklepu w Suwałkach postanowiła to jednak zlekceważyć. Gdy ekspedientka odmówiła jej obsługi, zawiadomiła o tym policję. Pracownica została ukarana grzywną. Oburzona tym faktem od razu skierowała sprawę do sądu. Po dokładnym rozpatrzeniu wszystkich okoliczności zdarzenia w końcu zapadł wyrok.

Maseczki wzbudzają w Polsce wiele kontrowersji. Choć rząd wydał odgórny nakaz zasłaniania nosa i ust we wszystkich zamkniętych przestrzeniach użytku publicznego, wiele osób nic sobie z niego nie robi. Coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których obywatele nie reagują nawet na zwrócenie uwagi przez obcą osobę. Do takiego zdarzenia doszło niedawno w jednym ze sklepów w Suwałkach. Sprawą ekspedientki, która nie obsłużyła klientki bez założonej maseczki, żyła cała Polska.

Koronawirus atakuje nie tylko płuca. Niepokojące wyniki badańKoronawirus atakuje nie tylko płuca. Niepokojące wyniki badańCzytaj dalej

Maseczki powodem kłótni w sklepie. Zapadł wyrok w sprawie ekspedientki

Do awantury między ekspedientką a klientką, która nie chciała zasłonić nosa i ust na terenie sklepu, doszło w połowie lipca w Suwałkach. Przypomnijmy, że pracownica kilkukrotnie upominała kobietę robiącą zakupy, ta jednak nie reagowała. Gdy podeszła do kasy spotkała się z odmową obsługi. Jej oburzenie było tak wielkie, że prosto ze sklepu udała się na komisariat policji. Tam złożyła oficjalne zawiadomienie. Funkcjonariusze skierowali sprawę do sądu. Ekspedientka nie umiała w to uwierzyć i tłumaczyła swoje zachowanie.

- Obawiałam się o swoje i innych klientów zdrowie. Żyjemy w czasie pandemii, mamy nadzwyczajną sytuację. Działałam nie tylko w interesie własnym, ale też społecznym - wypowiedź kobiety dla serwisu Nasze Miasto cytuje money.pl.

Zdziwienie ekspedientki było jeszcze większe, kiedy za czyn w interesie społeczeństwa została ukarana grzywną. Zgodnie z wyrokiem nakazowym miała ona zapłacić karę w wysokości 100 złotych. Decyzja spotkała się z wieloma skrajnymi komentarzami. Swoją opinią w tej sprawie podzielił się także wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł

- Uważam ten wyrok za absurdalny. Kłóci się on nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale też literą prawa. Sąd powołał się na przepis, który mówi o tym, że można ukarać tego, kto odmawia obsługi bez uzasadnionej przyczyny. A przecież sprzedawczyni miała uzasadnioną przyczynę: właśnie ten brak maseczki - powiedział w programie "Money. To się Liczy".

Dzisiaj grzeje: 1. Już jutro wchodzi w życie nowy zakaz. Dotknie wiele osób
2.Wchodzi nowy podatek. I obejmie jednak więcej produktów, niż zakładano

Pracownica sklepu również była pewna, że postąpiła słusznie. Postanowiła więc odwołać się do wyroku i ponownie skierować sprawę do sądu. Tym razem orzeczenie zostało ogłoszone na wokandzie. Jak donosi money.pl, w środę kobieta została uniewinniona. W związku z tym, że wyrok nie jest prawomocny, znów można się od niego odwołać do sądu II instancji.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga: Już od dzisiaj ważna zmiana dla wszystkich. Dotyczy każdego Polaka i Polki
  2. Skandal w Watykanie. Franciszek wyjawił całą prawdę. Na placu tłumy turystów, a za murami chaos
  3. Niepokojące objawy u niemowlaka. Nie wolno ich bagatelizować
  4. Ile ofiar koronawirusa nie miało chorób współistniejących. Niepokojące dane
  5. Wykorzystują lukę, aby obejść obostrzenia. Nowe maseczki stają się coraz bardziej popularne
  6. Poczuła się upokorzona i bezradna, emerytka z Łodzi nie chce już robić zakupów w Lidlu. Mówi o dyskryminacji, jest stanowisko sklepu

Następny artykuł