Maseczki: ekspedientka została ukarana
pixabay.com/Engin_Akyurt
Autor Barbara Bujar - 31 Sierpnia 2020

Nie chciała obsłużyć klienta bez maseczki. Teraz zapłaci karę

Maseczki wciąż obowiązują Polaków. Zasłanianie nosa i ust szczególnie ważne jest we wszystkich zamkniętych przestrzeniach użytku publicznego, takich jak sklepy. Niestety, nie wszyscy się do tego stosują. Ostatnia sytuacja, która miała miejsce w Suwałkach wzbudziła wiele kontrowersji. Ekspedientka nie obsłużyła klientki, ponieważ ta nie chciała założyć maseczki. Została za to ukarana grzywną.

Epidemia koronawirusa doprowadziła do wielu zmian w funkcjonowaniu ludzi na całym świecie. Wprowadzone obostrzenia miały na celu ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się choroby. Duża część z nich obowiązuje do dzisiaj. Polacy nadal muszą pamiętać o zachowywaniu bezpiecznego dystansu społecznego, a także o zasłanianiu nosa i ust we wszystkich wyznaczonych miejscach. Nie wszyscy jednak mają zamiar się do tego stosować, a do sklepów, urzędów, czy środków komunikacji miejskiej wchodzą bez maseczek. To doprowadza do kontrowersyjnych sytuacji.

Porażająca prawda o kuchenkach gazowych. Mało kto zdaje sobie z tego sprawęPorażająca prawda o kuchenkach gazowych. Mało kto zdaje sobie z tego sprawęCzytaj dalej

Ekspedientka nie obsłużyła klientki bez maseczki. Została ukarana

Jak podaje Fakt24, o przestrzeganiu obowiązujących zasad pamięta kobieta, która na co dzień pracuje w jednym z popularnych sklepów w Suwałkach. Kiedy w połowie lipca zauważyła, że jedna z klientek nie ma założonej maseczki, postanowiła zwrócić jej uwagę. Ta jednak nie przejęła się opinią kasjerki i jak gdyby nigdy nic podeszła do kasy. Nie została obsłużona.

Zachowanie ekspedientki mocno oburzyło klientkę, która zaczęła grozić jej wezwaniem policji. W końcu wyszła ze sklepu i od razu udała się na pobliski komisariat. Tam złożyła zawiadomienie o wykroczeniu. Kilka dni później funkcjonariusze przekazali sprawę dalej i wniosek trafił do sądu. Ekspedientce zarzucono działanie przeciwko interesom konsumentów. Nikogo nie obchodziły jej tłumaczenia.

- Rzecz w tym, że miałam powód, aby nie obsłużyć tej klientki. (...) Obawiałam się o swoje i innych klientów zdrowie. Żyjemy w czasie pandemii, mamy nadzwyczajną sytuację. Działałam nie tylko w interesie własnym, ale też społecznym - mówiła kobieta na łamach portalu Nasze Miasto.

Okazało się, że zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w oczach policjantów, którzy prowadzili sprawę ekspedientki. Anna Wałecka-Chamiuk z zespołu komunikacji społecznej Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach poinformowała w rozmowie z portalem, że w świetle kodeksu wykroczeń czyn oskarżonej kobiety był niezgodny.

Dzisiaj grzeje: 1. Główny inspektor sanitarny ostrzega. Już niedługo nawet kilka tysięcy zachorowań jednego dnia
2. Fabryka jeszcze nie działa, ale wyprodukowano już 100 mln maseczek. Tłumaczenia się mocno rozmijają

Ekspedientka została ukarana przez sąd rejonowy, który narzucił na nią grzywnę w wysokości 100 zł. Orzeczenie nie jest prawomocne, a kobieta zamierza walczyć o sprawiedliwość. W tym celu złożyła sprzeciw do wyroku. Sąd drugiej instancji ma rozpatrzyć go 16 września.

- Z jednej strony mam płacić grzywnę za to, że domagałam się założenia maski, a z drugiej jesteśmy kontrolowani przez policję i służby sanitarne czy osłaniamy usta i nos. (...) Przecież to wzajemnie się wyklucza - dodaje kobieta.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. GIS wycofuje popularne chipsy. Wydano pilny komunikat
  2. Tysiące Polek i Polaków dostaną dziś identycznego SMS-a. Ważne ostrzeżenie, nie chodzi o pogodę
  3. Lekarze nie zostali nawet zapytani o zdanie. Jesienią służbą zdrowia zawładnie paraliż?
  4. Najwyższy stopień zagrożenia. IMGW wydało pilny alert
  5. Polski ginekolog nie wytrzymał. Niektóre pacjentki wywołują u niego wstręt
  6. Córka Andrzeja Gołoty wygląda oszałamiająco. Na zdjęciach jest jak mama w młodości

Następny artykuł