mieso: afera w Biedronce
Fot. pixabay.com/ Alexas_Fotos
Autor Klaudia Gaicka - 5 Czerwca 2020

Afera mięsna w Biedronce. Klientka odkryła podejrzaną praktykę, kierownictwo sklepu odpowiada na zarzuty

Mięso w lodówce Biedronki mogło być popsute i niezdatne do spożycia przez ludzi. Pewna klientka odkryła bardzo niebezpieczny proceder w jednym ze sklepów popularnej sieci. Przedstawiciel Biedronki przyznał się do błędu.

Mięso wbrew opiniom wielu ekspertów wciąż jest podstawą jadłospisu wielu Polaków. Wielu z nas nie wyobraża sobie dnia bez kanapki z szynką lub przegryzienia kabanosa jako przekąski. Klienta popularnej sieci Biedronka podczas robienia zakupów dostrzegła podejrzaną praktykę. Postanowiła podzielić się swoim odkryciem z innymi konsumentami. Na odpowiedź przedstawiciela Biedronki nie trzeba było czekać długo.

Miliony fanów w żałobie. Nie żyje legendarny muzykMiliony fanów w żałobie. Nie żyje legendarny muzykCzytaj dalej

Mięso śmierdziało, a w lodówce, obok niego, był kubek zmielonej kawy

Jak podaje serwis Abczdrowie.pl, zgłosiła się do niego Pani Mariola. Kobieta poinformowała portal o niechlubnym procederze stosowanym w jednej z Biedronek w Lublinie.

– Wybierałam właśnie mięso na obiad, gdy poczułam, jak z lodówki wydobywa się smród. Tuż obok paczek z filetem z kurczaka zobaczyłam kubeczek wypełniony mieloną kawą. Każdy, kto chociaż raz był w perfumerii, doskonale wie, że kawa pochłania zapachy. I tak pewnie miało być tym razem. Obrzydlistwo! Jak można tak traktować klientów? I dlaczego mięso, które nie jest przeterminowane - śmierdzi? – mówi oburzona.

Portal zwrócił się z prośbą o komentarz do biura prasowego sklepów Biedronka. Starszy menedżer sprzedaży Tomasz Harasymiuk, odpowiedzialny za lubelski sklep złożył w imieniu firmy oświadczenie, w którym przyznał, że doszło do błędu.

– Dziękujemy za ten sygnał, każda informacja na temat działania naszej sieci jest dla nas cenna, a bezpieczeństwo i czystość w naszych sklepach są dla nas bezwzględnymi priorytetami. Natychmiast zajęliśmy się opisaną przez panią sytuacją, która była wynikiem błędnego działania jednego z pracowników sklepu. Przepraszamy za tę sytuację – czytamy w oświadczeniu Tomasza Harasymiuk.

Menadżer wskazanej przez kobietę Biedronki wyjaśnia, że zgodnie z obowiązującymi ich procedurami, jakość produktów i ich terminy spożycia powinny być sprawdzane codziennie, a temperatury w chłodziarkach przynajmniej trzy razy dziennie.

Dzisiaj grzeje: 1. W Łodzi urodziły się absolutnie niezwykłe bliźniaki. Taki przypadek zdarza się średnio raz na 20 tysięcy
2.Właściciele psów muszą być gotowi na nowy obowiązek. Znajdzie się w nowelizacji ustawy

– Pracownik i cała załoga sklepu zostali dodatkowo przeszkoleni w kwestiach bezpieczeństwa i higieny przez wyspecjalizowanego trenera, błąd został wyeliminowany, wszystkie urządzenia chłodnicze w sklepie zostały uprzątnięte i szczegółowo zbadane pod kątem czystości, a ekipa sklepu starannie sprawdziła świeżość produktów w sklepie, aby podobne zdarzenie nie powtórzyło się w przyszłości – mówi Tomasz Harasymiuk.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Poród Barbary Kurdej-Szatan miał się odbyć wczoraj. Zamiast do szpitala, pojechała do kliniki. Co się stało?
  2. Zamykają, klamka zapadła. Setki Polaków będzie wściekłych
  3. Objawy niedoboru potasu. Bez niego nasz organizm nie może sobie poradzić
  4. Rząd rozdaje pieniądze poszkodowanym przez koronawirusa. Można dostać nawet 7 tysięcy euro, o co chodzi?
  5. Kolejna szkoła zamknięta. Koronawirus wykryty u nauczycielki, setki osób poddano kwarantannie
  6. Wrzuć torebki po herbacie do toalety. Poczekaj 20 minut, stanie się niewiarygodne

Następny artykuł