Ministerstwo zdrowia milczy w sprawie implantów ślimakowych
Autor Karol Zaborowski - 23 Października 2019

4 lata czekania w kolejce, aby odzyskać słuch. Ministerstwo zdrowia nie odpowiada

Ministerstwo zdrowia całkowicie milczy w sprawie gigantycznej kolejki, która obowiązuje osoby niesłyszące. Niestety w ten sposób odmawia się im możliwości na odzyskanie utraconego zmysłu.

Ministerstwo zdrowia stoi obecnie przed nie lada problemami. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w Polsce mamy obecnie gigantyczne braki, jeżeli chodzi o kadrę lekarską. Z tego też względu wstrzymywana jest praca kolejnych oddziałów w całym kraju. Jednak równie poważny jest problem, który dotyczy osób niesłyszących.

Chodzi dokładnie o horrendalną wręcz kolejkę oczekiwania na wymianę jednej z części implantu ślimakowego. Chcąc na nowo słyszeć i móc normalnie funkcjonować, chorzy muszą czekać nawet 4 lata.

Jej córka konała w hospicjum. Mama w tym czasie robiła obrzydliwą i bezczelną rzeczJej córka konała w hospicjum. Mama w tym czasie robiła obrzydliwą i bezczelną rzeczCzytaj dalej

Ministerstwo zdrowia milczy

Implant ślimakowy wszczepiany jest niemalże wszystkim dzieciom, które rodzą się z poważnymi wadami słuchu. Dzięki temu mogą rozwijać się tak samo, jak ich rówieśnicy, którzy nie mają problemów z odbieraniem otaczającego nas świata. Jak donosi portal Onet.pl, tego typu zabiegi przeprowadzane są w naszym kraju od 20 lat i niemalże w całości finansuje je NFZ.

Implant składa się z części wewnętrznej, która połączona jest z uchem wewnętrznym chorego oraz procesora dźwięku, który położony jest za małżowiną uszną. To właśnie on jest problematyczną częścią urządzenia, ponieważ powinien być wymieniany co około 5 lat, a także w razie złego działania lub uszkodzenia.

W tym właśnie momencie pojawia się problem, ponieważ chcąc wymienić procesor dźwięku, trzeba na niego czekać przez 4 lata. Co więcej, starać się o jego wymianę można dopiero w momencie, kiedy przestanie działać. Jak informuje Stowarzyszenie "Słyszeć bez granic" jest to o wiele za długo. Jednym z powodów jest fakt, że osoba pozbawiona słuchu po pół roku zatraca umiejętność mówienia. Czyli bez natychmiastowej wymiany procesora chory musi się uczyć, mówić na nowo.

Stowarzyszenie już od dłuższego czasu stara się porozumieć z ministerstwem zdrowia i wysyła w tej sprawie listy, a także własne propozycje rozwiązania tego problemu. Niestety nie udało im się uzyskać nawet jednej odpowiedzi mimo mijających miesięcy, a problem cały czas się pogłębia.

- Ministerstwo, nie siadając z nami do rozmów, odbiera pacjentom nie tylko zdolność słyszenia, ale też normalnego funkcjonowania w życiu. Dostajemy listy od maturzystów, którzy przestają słyszeć, izolują się od świata. Piszą osoby dorosłe niemogące chodzić do pracy, które uzależniają się od swoich opiekunów - mówi Agnieszka Górska, przedstawicielka stowarzyszenia.

Jest możliwość wymiany procesora prywatnie, ale wiąże się to z kosztami rzędu 40 tysięcy złotych. Dla wielu osób jest to nierealna do osiągnięcia kwota, przez co muszą żyć ze świadomością, że za jakiś czas ponownie wrócą do świata ciszy.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Problem narasta. Największy szpital w Polsce wstrzymał pracę sal operacyjnych
  2. Ich życie wypełnia niewyobrażalny ból. “Nie przesadzaj, że aż tak cię boli”
  3. Nietypowy objaw zwiastujący zawał serca. Nigdy go nie lekceważ

Następny artykuł