nastolatek: udar, brak pomocy
http://wikimedia.org/ public domain
Autor Klaudia Gaicka - 13 Września 2020

Ojciec i brat musieli wnosić go do karetki, ratownicy szli obok nich. Stan nastolatka pogarszał się z każdą minutą

Nastolatek przed dwoma laty nagle zemdlał. Tyle czasu to aż tyle i jednocześnie jedynie. Jego rodzice cały czas nie mogą się pozbierać po jego śmierci. To, w jaki sposób sprawę potraktowali ratownicy i lekarze, jest co najmniej zastanawiające.

Jak podaje portal Onet.pl, Agnieszka i Darek wciąż nie mogą się oprzeć wrażeniu, że Mateusz po prostu wyszedł na trening i zaraz wróci do domu. Cały czas próbują robić dobrą minę do złej gry. Płaczą jedynie w ukryciu, tak aby drugie tego nie widziało.

Zarówno Agnieszka, jak i Dawid, znalazła swój sposób na radzenie sobie ze stratą. Niestety sposoby obojga z nich nie przynoszą im niczego dobrego. Agnieszka praktycznie na dwa lata zupełnie zamknęła się w sobie, a Darek uciekł w świat sportu.

Jutro o 8 rano wchodzi w życie nowy zakaz. Zagrożenie dla życia i zdrowiaJutro o 8 rano wchodzi w życie nowy zakaz. Zagrożenie dla życia i zdrowiaCzytaj dalej

Nastolatek zmarł z powodu udaru. Długo czekał na pomoc

Rodzice Mateusza zdecydowali się opowiedzieć portalowi Onet swoją historię, która sprawia, że włos jeży się na głowie, a serca pękają z żalu i poczucia niesprawiedliwości. Tego feralnego dnia rodzina wstała jak zwykle. Około godz. 6 Agnieszka znalazła Mateusza nieprzytomnego na schodach. Natychmiast wezwali karetkę.

Ratownicy nie chcieli go przebadać tam, gdzie zemdlał, lecz kazali rodzinie przenieść Mateusza do karetki. Sami szli przy okazji obok, w żaden sposób nie pomagając. Funkcjonariusze cały czas imputują rodzinie nastolatka, że na pewno zażył on jakieś środki psychoaktywne. Ich chęć pomocy jest znikoma.

Mateusz odzyskał przytomność dopiero w szpitalu. Bardzo bolała go głowa, w związku z czym lekarz zaczął podejrzewać udar. Niestety w szpitalu nie ma tomografu, który mógłby zweryfikować tę diagnozę. Lekarz dzwoni po innych placówkach, cały czas napotyka jednak opory. Wymówki są najróżniejsze, np. „Proszę zadzwonić później, nie ma w tej chwili ordynatora".

Po dłuższym czasie udało się uzyskać zgodę Centrum Zdrowia Dziecka. Niestety, zanim przybyła karetka z Legionowa minęła kolejna godzina. Stan chłopaka bardzo się pogorszył.

- Przed przyjęciem były oczywiście papiery, bo papiery są najważniejsze. Znakomicie zachował się sanitariusz przewożący syna do placówki. Praktycznie nakrzyczał na personel. „Tu jest pacjent, a papierologię zostawcie na później!”. Na co lekarz z karetki podszedł do niego i powiedział: - Zostaw go, to już nie nasza sprawa, ty już za niego nie odpowiadasz. - wspomina ojciec.

Na miejscu okazało się, że nastolatek miał udar niedokrwienny. W szpitalu nie potraktowano go odpowiednio, początkowo Mateusz był na oddziale, a później od razu pojechał na OIOM.

- Rano chcieliśmy się dowiedzieć, co się dzieje. Dzwoniliśmy dwa razy domofonem na oddział intensywnej terapii, prosząc o krótką rozmowę. Usłyszeliśmy, że syn jest badany. Nie wiem, z kim w końcu porozmawialiśmy, ale padły słowa, że Mateusz jest w krytycznym stanie i nie wiadomo, czy z tego wyjdzie. Syn zapadł w śpiączkę, a lekarze nie zrobili nic, żeby go ratować. Można było przecież wykonać trepanację czaszki, ale powiedziano nam, że w tym przypadku „nie jest to zgodne z europejskimi standardami leczenia” - opowiada Agnieszka.

Rodzice nie mogli uzyskać dokumentacji syna, kiedy w końcu im się udało, znaleźli tam dokument, z którego wynika, że jeśli ustanie krążenie, lekarze nie będą go ratować.

- Gdyby doszło do zatrzymania krążenia / oddychania, należy nie podejmować resuscytacji […] Powody podjęcia takiej decyzji są następujące: Brak przepływu przez naczynia wewnątrzczaszkowe w badaniu CT z 08.09.2018 - czytamy w dokumencie.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje 5-letnia Lilianka z Troszyna. Wszyscy myśleli, że ma zwykłą "jelitówkę", prawda okazała się jednak straszniejsza
2. Obecnie 1,7 mln Polaków ma dostać 2800 zł. We wtorek Rada Ministrów zajmie się sprawą

Lekarz odpiera zarzuty

Na dokumencie powinny być przynajmniej dwa podpisy, jednak na nim był jeden. Lekarki, która od początku podejmowała kontrowersyjne decyzje.

- Kierownik kliniki, profesor Piotrowski, przeprosił nas za to niedopatrzenie, ale doktor B. tego nie zrobiła. Gdy zapytaliśmy, dlaczego nie poinformowała nas, że w przypadku ustania krążenia nie będą ratować syna, odpowiedziała, że sporządzała dokument w nocy. - wspomina Agnieszka.

Gdyby nastolatek od razu trafił do specjalistycznej kliniki bardzo prawdopodobne, że jego organizm udałoby się uratować. Profesor Piotrowski nie zgadza się z zarzutami, że Centrum Zdrowia Dziecka popełniło błędy w leczeniu chłopaka.

– Trepanacja w tego typu przypadku jest niewykonywalna. Nasi neurochirurdzy kategorycznie podkreślają, że nie było wskazań do takiej operacji. Centrum Zdrowia Dziecka zrobiło wszystko, co możliwe, by uratować Mateusza. Myśleliśmy, że pierwsze dwie, trzy konsultacje pomogą nam ustalić przyczynę, ale tak się nie stało, więc szukaliśmy dalej, w genetyce. Nie da się przeskoczyć pewnych rzeczy. Gdyby to był inny narząd, można byłoby pomyśleć np. o przeszczepie, ale tutaj mówimy o mózgu – mówił.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Tragiczna wiadomość z ostatniej chwili. Maria Wojciechowska nie żyje
  2. Kobieta jechała autostradą, nagle inne auta zaczęły ją osaczać. Natychmiast chwyciła telefon, teraz ostrzega innych
  3. Objawy niedoboru potasu. Bez niego nasz organizm nie może sobie poradzić
  4. Rząd rozdaje pieniądze poszkodowanym przez koronawirusa. Można dostać nawet 7 tysięcy euro, o co chodzi?
  5. Kolejna szkoła zamknięta. Koronawirus wykryty u nauczycielki, setki osób poddano kwarantannie
  6. Ewa Drzyzga zastąpiła wielką gwiazdę TVN-u. Kilka lat temu podjęła ważną decyzję, piękne słowa dziennikarki

Następny artykuł