Nie żyje znany skoczek
fot. https://pixabay.com/ ScorpionD
Autor Klaudia Gaicka - 10 Lipca 2020

Media obiegła tragiczna wiadomość. Nie żyje znany skoczek narciarski

Nie żyje znany skoczek narciarski. Zginął, robiąc to, co kochał. Jego fani oraz najbliżsi pogrążeni są w żałobie. Skoczek zginął podczas treningu, okoliczności zdarzenia nie zostały jeszcze do końca wyjaśnione. Mężczyzna miał odpowiedni sprzęt i licencję, a na skoczni Premanon panowały dobre warunki.

Nie żyje były reprezentant Francji w skokach narciarskich. 40-latek zginął podczas treningu na skoczni. Do tragicznych wydarzeń doszło w ostatnią niedzielę. Thomas Lacroix miał fatalny wypadek podczas skoku. Trenował na wysokiej skoczni Premanon. Skoczek został przetransportowany do szpitala uniwersyteckiego Besancon w Doubs.

Pilny alert RCB. Każdy Polak powinien się z nim zapoznaćPilny alert RCB. Każdy Polak powinien się z nim zapoznaćCzytaj dalej

Nie żyje skoczek z Francji. Zginął podczas treningu

Jak podaje serwis Zestadionu.pl, świadkowie całego zdarzenia nie wiedzieli, co się stało. Ich zdaniem na skoczni panowały odpowiednie warunki. Dodatkowo Thomas Lacroix miał odpowiedni sprzęt i aktualną licencję skoczka narciarskiego.

Jednak, kiedy wylądował, od razu stracił przytomność. Po przyjeździe do szpitala okazało się, że jego stan jest poważniejszy, niż mogło się wydawać. Lekarze określili go jako krytyczny i wprowadzili Francuza w stan śpiączki farmakologicznej.

Thomas Lacroix kochał sport, który trenował. Dodatkowo skocznia Premanon zawsze była mu przychylna. To właśnie na niej skoczek osiągał swoje najlepsze wyniki. W 2003 roku wygrał tam jedyne seniorskie zawody w karierze, czyli puchar Francji. To był dla skoczka wyjątkowo dobry rok, ponieważ na wspomnianych zawodach wyprzedził nawet jednego z bardziej znanych francuskich skoczków, Vincenta Descombes Sevoie.

Najlepiej radził sobie w FIS Cup’ie, dzięki czemu udało mu się wyjechać na Igrzyska Olimpijskie. Niestety do Vancouver nie pojechał jako skoczek, lecz jako lekarz reprezentacji. Chociaż nie udało mu się wziąć udziału w Pucharze Świata, wiele razy brał udział w zawodach rangi Pucharu Kontynentalnego, co również jest niebywałym osiągnięciem.

Ostatnie takie sytuacje miały miejsce 12 lat temu. Najpierw w styczniu 2008 roku 14-letni Jermo Ribbers (skoczek z Holandii) trenował na skoczni K-56 i spadł. W wyniku upadku najprawdopodobniej dwukrotnie uderzył głową o bandę. W tym przypadku lekarze niebywale szybko zainterweniowali, jednak mimo tego, nastolatek zmarł.

Dzisiaj grzeje: 1. Wiemy co od września czeka polskich uczniów. Minister Edukacji zabrał głos

2. Znamy pierwsze dane o frekwencji. Do godziny 12 na wybory poszło rekordowo dużo Polaków

Miesiąc po tym tragicznym wypadku, do podobnego doszło w naszym kraju. Wypadek 13-latka miał miejsce w Szczawniku pod Muszyną, podczas skoków amatorów. Nastolatek stracił równowagę i wpadł do pobliskiego potoku, gdzie uderzył głową w betonowy przepust nad wodą. Seria niefortunnych zdarzeń sprawiła, że chłopiec zmarł niedługo po przewiezieniu do szpitala.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Niebezpieczna bakteria w popularnych kanapkach i hamburgerach. Pod żadnym pozorem ich nie jedz
  2. "Wiadomości" TVP przekazały nieprawdziwą informacje? "Dość okłamywania ludzi", Warszawa pilnie interweniuje
  3. Wiedza, która może uratować życie. Jak odróżnić zwykły pieprzyk od śmiertelnie niebezpiecznego czerniaka?
  4. Pierwsze objawy raka krtani. Niezwykle łatwo pomylić je z innymi chorobami
  5. Ministerstwo Zdrowia komentuje słowa Dudy. Mocne słowa o szczepionkach
  6. Przygarnął 100-latkę, którą krewni wyrzucili z mieszkania. Wielkoduszny gest taksówkarza

Następny artykuł