Nie zyje mężczyzna, który celowo zaraził siemoronawirusem
pixabay.com/geralt
Autor Barbara Bujar - 12 Lipca 2020

30-latek traktował koronawirusa jak żart. Nie żyje

Nie żyje mężczyzna, który nie wierzył w koronawirusa i z tego powodu wziął udział w specjalnej imprezie, zatytułowanej „Covid Party”. 30-latek trafił do szpitala w Teksasie, jednak nawet tam lekarze nie byli w stanie mu pomóc. Aby ostrzec innych ludzi, przekazali jego ostatnie słowa. Powinni je usłyszeć wszyscy, którzy wątpią w siłę zakażeń COVID-19.

Koronawirus atakuje ludzi na całym świecie. W siłę niebezpiecznych zachorowań wierzą niestety tylko niektórzy. Wiele osób odrzuca dane statystyczne i informacje podane przez lekarzy, tłumacząc sobie, że COVID-19 jest jedynie głupim żartem. Jak podaje portal o2.pl, w Teksasie taka grupa społeczeństwa organizuje w związku z tym specjalne imprezy. Podczas „Covid Party” ludzie zarażają się nawzajem i sprawdzają, czy wirus jest faktycznie tak silny, jak mówią o nim medycy.

Karetka czołowo zderzyła się z samochodem osobowym. W środku był pacjentKaretka czołowo zderzyła się z samochodem osobowym. W środku był pacjentCzytaj dalej

Nie żyje uczestnik Covid Party. Mężczyzna chciała sprawdzić, czy koronawirus naprawdę istnieje

Przypadek opisany na portalu jest przerażający. Mężczyzna, który zmarł w teksańskim szpitalu miał zaledwie 30 lat i sam naraził się na śmiertelne zachorowanie. Podczas imprezy, która została zorganizowana z myślą o wszystkich, którzy nie wierzą w koronawirusa, zaraził się chorobą i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Jego tożsamość nie została ujawniona, znane są natomiast słowa, które wypowiedział na chwilę przed śmiercią.

30-latek wziął udział w Covid Party. Wydarzenie organizowane jest w Teksasie przez osobę, która twierdzi, że jest zarażona, ale nie wierzy w siłę koronawirusa. Uczestnicy celowo zarażają się od niej i sprawdzają, czy choroba faktycznie istnieje i ma tak silne działanie na organizm człowieka. Przekonali się o tym znajomi 30-letniego mężczyzny, który po jednym z takich wydarzeń trafił do szpitala.

W teksańskiej placówce medycznej nie udało się uratować życia 30-letniego mężczyzny. Jego objawy pogarszały się z każdą minutą, a lekarze byli bezsilni. Aby ostrzec pozostałych, którzy wątpią w silne działanie wirusa, dyrektorka ds. medycznych w Methodist Healthcare w Teksasie zdradziła jego ostatnie słowa. Tę wypowiedź powinien usłyszeć każdy.

- Myślę, że popełniłem błąd. Sądziłem, że to głupi żart, kaczka dziennikarska, ale to nieprawda – czytamy na portalu o2.pl

Dzisiaj grzeje: 1. Pierwsze objawy zakrzepicy. Lepiej ich nie lekceważyć

2. Late poll: Znamy wyniki wyborów, rośnie różnica

Dr Jane Appleby celowo ujawniła słowa zmarłego pacjenta. Chciała dzięki temu ostrzec wszystkich, którzy biorą udział w podobnych wydarzeniach i śmieją się z publikowanych statystyk.

- Nie chcę wyjść na alarmistkę - po prostu mówię o przypadkach, które mają miejsce w realnym świecie. W ten sposób chcę pomóc społeczeństwu i uświadomić ich, że wirus jest niebezpieczny i łatwo się rozprzestrzenia – powiedziała.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Duże ognisko koronawirusa na Mazowszu. Prawie 300 osób trafiło na kwarantannę
  2. Różnica między Dudą i Trzaskowskim wciąż się powiększa. Wreszcie poznaliśmy wyniki late poll
  3. Wiedza, która może uratować życie. Jak odróżnić zwykły pieprzyk od śmiertelnie niebezpiecznego czerniaka?
  4. Pierwsze objawy raka krtani. Niezwykle łatwo pomylić je z innymi chorobami
  5. Ministerstwo Zdrowia komentuje słowa Dudy. Mocne słowa o szczepionkach
  6. Przygarnął 100-latkę, którą krewni wyrzucili z mieszkania. Wielkoduszny gest taksówkarza

Następny artykuł