Zmarło miesięczne dziecko, które od urodzenia było maltretowane przez rodziców
pixabay.com/Pexels
Autor Barbara Bujar - 26 Lipca 2020

Viktorek nie żyje. Lekarze doszli do strasznych wniosków, natychmiast wezwali policję

Nie żyje miesięczny Viktorek z Rudy Śląskiej. 22 lipca chłopiec trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie zmarł po kilku godzinach. Na jego ciele lekarze znaleźli liczne obrażenia. Rodzice, którzy najprawdopodobniej znęcali się nad dzieckiem od urodzenia, usłyszeli juz zarzuty. 14-miesięczna siostra Viktora trafiła do pogotowia opiekuńczego.

Dramat rozegrał się w ubiegłą środę w Rudzie Śląskiej. 29-letnia Aleksandra Sz. spędzała czas z córką poza domem. W tym czasie jej mąż, 30-letni Mariusz Sz. przebywał w domu z młodszym dzieckiem. W pewnym momencie zadzwonił do żony i poinformował ją, że chłopiec nie oddycha. Kobieta wezwała pogotowie, które przetransportowało małego pacjenta do szpitala. Tam rozpoczęłą się walka o jego życie. Kilka godzin później okazało się, że Viktor nie żyje.

Są komunikaty Ministerstwa dot. wzrostu zachorowań. Dotyczą II fali epidemii, wakacji i ognisk zakażeńSą komunikaty Ministerstwa dot. wzrostu zachorowań. Dotyczą II fali epidemii, wakacji i ognisk zakażeńCzytaj dalej

Nie żyje miesięczny Viktor. Jego rodzice usłyszeli zarzuty

Z doniesień portalu popularne.pl wynika, że syn młodego małżeństwa miał zaledwie miesiąc. Ratownicy, którzy przyjęli wezwanie, zabrali go do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach . Tam lekarze stwierdzili zatrzymanie akcji serca i rozpoczęli akcję ratunkową. Próby przywrócenia funkcji życiowych małego chłopca trwały aż 6 godzin. Niestety, mimo początkowego sukcesu, chłopiec zmarł kilka godzin później. Przyczyna śmierci, którą potwierdził personel szpitala, była przerażająca.

Na ciele Viktora lekarze stwierdzili liczne obrażenia, które zdiagnozowali jako tzw. zespół dziecka maltretowanego. O swoim odkryciu od razu powiadomili policję, która zatrzymała rodziców dziecka. Choć oboje nie przyznają się do winy, prokuratura postawiła im zarzuty. Zebrane dowody jasno wskazują na to, że to właśnie oni doprowadzili do śmierci swojego dziecka. Potwierdziła to rzeczniczka gliwickiej prokuratury, którą cytuje portal.

- Wstępny wynik sekcji zwłok dziecka wskazuje, że przyczyną śmierci był rozległy uraz czaszkowo-mózgowy, będący wynikiem działania osoby trzeciej, najprawdopodobniej jednego z rodziców. Jak wskazywał biegły, przy tego typu rozległych krwiakach i złamaniu kości czaszki u tak małego dziecka nie ma mowy, by doszło do przypadkowego powstania tego urazu, na skutek jego własnego działania - czytamy.

Z powodu aresztowania małżeństwa ich drugie dziecko trafiło do pogotowia opiekuńczego. Okazuje się, że choć na ciele 14-miesięcznej dziewczynki nie widnieją żadne obrażenia, w przeszłości była ona już pacjentką szpitala. Powód jej pobytu była bardzo podobny, jednak wtedy rodzice nie usłyszeli zarzutów i po dwóch miesiącach dziecko znów trafiło pod ich opiekę. Sprawą zajął się MOPS, którego pracownicy przez ten czas nie zauważyli niczego podejrzanego. Teraz sprawa zakończy się inaczej.

Dzisiaj grzeje: 1. W końcu stało się, klamka zapadła. Od jutra tysiące rodzin straci pieniądze na dzieci
2. Szumowski zapowiada możliwy powrót maseczek. Zdradził nawet, kiedy będziemy musieli je ponownie założyć
3. Poważny spór na granicy Polski i Czech. Sprawa może trafić do Brukseli

29-letnia Aleksandra i 30-letni Mariusz staną przed sądem. Jak podaje Fakt24, oboje usłyszeli już zarzuty. Choć żaden z nich nie przyznaje się do winy, prokuratura obwina ich za śmierć miesięcznego chłopca. Kobieta ma odpowiedzieć za znęcanie się nad synkiem ze szczególnym okrucieństwem i pomaganie w pozbawieniu go życia. Z kolei mężczyzna otrzymał zarzut maltretowania oraz zabójstwa Viktorka. Za to wszystko obojgu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Przed chwilą Polsat przekazał pilne ostrzeżenie. Zacznie się jeszcze dzisiaj
  2. Zabezpieczcie zapasy wody. Niedługo wyłączą ją w jednej z części Warszawy. Lepiej się przygotujcie.
  3. Ksiądz Natanek, który twierdzi, że ma numer telefonu do Boga, prowadzi sektę? Nazywają się rycerzami, porażające doniesienia;
  4. Wszyscy myśleli, że to zwykłe przeziębienie. 9-latek odszedł kilka dni po zdiagnozowaniu
  5. W popularnym serze wykryto listerię i gronkowce. GIS ostrzega, aby go nie jeść, jest niebezpieczny dla zdrowia
  6. Niebezpieczny składnik wykryty w dezynfekujących żelach do rąk. Można nawet od niego oślepnąć
  7. Spłonął dom wyremontowany w programie "Nasz nowy dom". "Nie zostawimy ich w potrzebie", obiecuje Katarzyna Dowbor

Następny artykuł