NIK ostrzega przed wyciekającym plaiwem z wraków na dnie Bałtyku
pixabay.com/yayrokk
Autor Barbara Bujar - 4 Czerwca 2020

Raport NIK nie pozostawia złudzeń. Bałtyk jest jak bomba z opóźnionym zapłonem, trzeba działać

NIK w swoim najnowszym raporcie opublikowała niepokojące dane. Na dnie Bałtyku zalegają tysiące wraków, z których od lat wycieka ropopochodne paliwo. Zatopione są również składy broni chemicznej. Władza nie podejmuje się próby usunięcia tych pozostałości po II wojnie światowej. Z tego powodu coraz bardziej prawdopodobna jest katastrofa ekologiczna.

Problem wraków, które znajdują się na dnie Morza Bałtyckiego trwa od około siedemdziesięciu lat. Zalegające bomby ekologiczne są pozostałościami niemieckich statków wojennych, które pod wodę trafiły podczas II wojny światowej. Jak podaje TVN24, liczbę wraków szacuje się na prawie pól tysiąca, choć przy dokładnym sprawdzeniu mogłaby ona wzrosnąć aż do trzech tysięcy. W najnowszym raporcie, który sporządziła Najwyższa Izba Kontroli, została opisana obojętność władzy, która nie robi nic w kierunku rozwiązania ekologicznego problemu.

Naukowcy ostrzegają. Syrop na kaszel może wzmacniać namnażanie koronawirusaNaukowcy ostrzegają. Syrop na kaszel może wzmacniać namnażanie koronawirusaCzytaj dalej

NIK opublikowała niepokojący raport

Raport Najwyższej Izby Kontroli był sporządzany przez ponad rok. Potwierdza on niepokojące doniesienia o wycieku ropopochodnego paliwa z niemieckich wraków. Uwzględnia także zalegającą tam broń chemiczną.

- Na dnie Bałtyku tykają ekologiczne bomby. To niemieckie wraki z czasów II wojny światowej, w których zalegają tysiące ton ropopochodnego paliwa i zatopiona po wojnie broń chemiczna –słowa obecnego prezesa NIK, Marian Banasia, przytacza tvn24.pl

Zgodnie z podanymi informacjami, największe zagrożenie stanowią dwa wraki. Jednym z nich jest Franken, który leży zaledwie 20 km od Helu. Statek był tankowcem, co oznacza, że może zawierać dużo więcej paliwa, niż pozostałe wraki. Drugi, leżący 2 km od Gdyni, to Stuttgart, z którego paliwo już wyciekło. Skutki tego mogą być niezwykle niebezpieczne i stwarzają ryzyko katastrofy ekologicznej, w której ucierpią plaże i wszystkie zwierzęta morskie.

NIK podaje, że od dwóch lat, kiedy do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej wystosowano apel z prośbą o rozwiązanie problemu, nic się nie zmieniło. Potwierdził to rzecznik wspomnianej gospodarki, Michał Kania. Tłumaczy jednak, że państwa polskiego nie stać na usunięcie wszystkich wraków z Morza Bałtyckiego. Koszt tego mógłby wynieść nawet 10 miilonów dolarów.

- Państwo polskie nie może sobie pozwolić na to, żeby podatnicy zapłacili za sprawę, która jest sprawą międzynarodową, nie tylko polską – powiedział.

Dzisiaj grzeje: 1. Annę Przybylską zabiła choroba, którą mają tysiące Polaków. Wielu z nich nie wie jak rozpoznać objawy

2. Wyjątkowo smutne wieści, Maryla Rodowicz w żałobie. Straciła najbliższą osobę

TVN 24 podaje jednak, że mimo pojawiających się problemów z rozwiązaniem sytuacji, sprawę monitoruje jedynie Urząd Morski w Gdyni. Dwa razy w tygodniu odbywa się zwiad śmigłowcem, który dzięki specjalnym radarom wykrywa zanieczyszczenia.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Przeogromna zmiana z dnia na dzień w Biedronce. Gigantyczne zaskoczenie po wejściu do sklepu gwarantowane
  2. Natalia Kukulska dziś w nocy dowiedziała się o jego śmierci. Artystkę spotkała prawdziwa tragedia
  3. Stan przedzawałowy. Jak go rozpoznać i co robić, gdy wystąpi?
  4. Glejak to niezwykle groźny nowotwór. Niestety nie jest łatwy do wykrycia, gdyż objawy są niespecyficzne
  5. Pasożyty, którymi możemy się zarazić poprzez jedzenie. Mogą być bardzo niebezpieczne
  6. 1200 zł dla tysięcy matek. Niewiele osób wie, że mężczyźni też mogą pobierać dodatkowe pieniądze

Następny artykuł