Noworodek zginął przez pocałunek
Autor Karol Zaborowski - 7 Października 2019

Lekarze nie wiedzieli, co robić. Noworodek zaraził się przez pocałunek

Noworodek wymaga ciągłej opieki ze strony swojej mamy, ale uważać na niego muszą również inne osoby z otoczenia dziecka. Wszystko dlatego, że nawet pocałunek może być dla niego niebezpieczny.

Noworodek, przychodząc na świat, ma niezwykle słaby układ odpornościowy, jeżeli porównamy go, chociażby z osobą dorosłą. Szczególnie przez pierwsze dni życia dziecka należy unikać wszelkich infekcji i kontaktu z osobami chorymi. Niestety nie każda choroba daje o sobie wyraźnie znać i nawet niewinny pocałunek może okazać się dla dziecka śmiertelnie niebezpieczny.

Presley Trejo podzieliła się z internautami poprzez portal Facebook swoją tragiczną historię. Kobieta straciła swoje dziecko zaledwie 12 dni po jego narodzinach. Przyczyną śmierci noworodka był tak zwany “pocałunek śmierci”, który prowadzi do zakażenia dziecka wirusem, który dla niego może być śmiertelnie niebezpieczny.

Noworodek zmarł przez pocałunek

Choroby mogą przenosić się na wiele sposobów, a w przypadku niektórych z nich wystarczy bezpośredni kontakt śluzówek dwóch osób, który ma miejsce chociażby w chwili pocałunku. Właśnie w ten sposób przenosi się wirus HSV-1, który odpowiedzialny jest za powstawanie opryszczki.

Dla osoby dorosłej jest on niegroźny, choć raczej nieprzyjemny. Niestety dla noworodka stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo ze względu na nierozwinięty układ odpornościowy dziecka, który nie może sobie poradzić z wirusem. To właśnie w taki sposób zostało zarażone dziecko Trejo, chociaż wtedy kobieta nie miała o tym pojęcia.

Stan małej Presley pogarszał się z każdym dniem, a sami lekarze nie mieli pojęcia, co dokładnie jest przyczyną choroby, która wyglądała początkowo jak silniejsze przeziębienie. Zanim postawiono poprawną diagnozę, dziewczynka miała już niewydolność nerek. Niestety było już za późno i noworodek zmarł, ponieważ został zarażony przez nieświadomą tego osobę.

Co więcej, według statystyk wirusem opryszczki zarażonych jest nawet 80% populacji, z czego większość z nas nawet o tym nie wie, ponieważ wirus nie daje żadnych objawów. Trejo przedstawiła swoją historię, aby uchronić inne matki i ich dzieci, co ostatecznie się jej udało.

Jej historię w internecie znalazła Ashley Pool, której dziecko również zostało zarażone opryszczką przez pocałunek kogoś z rodziny. Post Trejo zwrócił jej uwagę i dzięki temu udało się w porę postawić odpowiednią diagnozę. Teraz mały Reagan ma 4 lata, ale cały czas musi przyjmować leki, aby zwalczać wirusa, który nadal w nim jest.

Jak podaje Gazeta Pomorska, teraz obie kobiety walczą o zwiększenie świadomości wszystkich mam na temat wirusa opryszczki, aby pod żadnym pozorem nie dawały nikomu całować ich nowo narodzonych dzieci. W ten sposób chcą uchronić innych przed koszmarem, który same przeżyły.

Następny artykuł