Nowotwór: chora błagała lekarza o pomoc
Autor Karol Zaborowski - 10 Października 2019

Chora na raka błagała lekarza o najprostszą pomoc. "Czułam się dramatycznie upokorzona"

Nowotwór staje się wśród Polaków coraz częstszym problemem, a niestety lekarzy cały czas jest za mało. To prowadzi do sytuacji, kiedy chory musi nie tylko zmagać się z guzem, ale także systemem opieki zdrowotnej, któremu niestety daleko do ideału.

Nowotwór mimo rozwoju medycyny stanowi wciąż poważny problem na całym świecie. Z roku na rok przybywa nowych pacjentów, a kadra lekarska, nawet wyspecjalizowana, niestety nie rośnie w tak szybkim tempie. Tyczy się to również Polski, gdzie już od lat obserwuje się znaczące braki jeśłi chodzi lekarzy specjalistów. Nie sprzyja to pacjentom, którzy w obliczu takiej sytuacji muszą się zmagać nie tylko z chorobą, ale i systemem.

Agnieszka Jastrzębska-Sobolewska dwukrotnie zmagała się z rakiem piersi. Jej pierwsze spotkanie z chorobą miało miejsce 10 lat temu i przebiegło bez większych komplikacji. Niestety, kiedy w czerwcu 2017 roku guz powrócił, pani Agnieszka napotkała poważne utrudnienia.

Chorowała na nowotwór i nawet nie mogła dostać się do lekarza

Kolejki do lekarzy specjalistów to w naszym kraju już niemalże norma, jednak w niektórych przypadkach pacjenci nie mogą czekać miesiącami, ponieważ ich stan wymaga natychmiastowej pomocy i regularnej obserwacji. Jak podaje TVN 24, w przypadku pani Agnieszki problemem było już samo dostanie się do onkologa przed wyznaczonym terminem wizyty kontrolnej, na którą pacjentka miała czekać 2 miesiące.

Kobieta była zdesperowana, ponieważ jej guz bardzo szybko się powiększał i starała się, jak mogła, aby uzyskać jakąkolwiek pomoc. Z tego też względu wprost błagała pod gabinetem lekarza o przyjęcie, by ktoś w końcu jej pomógł. Jak sama przyznaje, było to dla niej potwornie upokarzające.

- Jeździłam, wystawałam pod gabinetem, wpychałam się, wypraszano mnie. Nie dość, że byłam przejęta tamtą sytuacją, że znowu mam guza, to jeszcze czułam się dramatycznie upokorzona tym, że ja tam muszę błagać, być namolna - wspomina Agnieszka Jastrzębska-Sobolewska w rozmowie z TVN 24.

Niestety nie był to jedyny problem, ponieważ pani Agnieszka dowiedziała się, że najbliższy termin na badanie USG ma za dwa miesiące, a na zabieg będzie musiała czekać tyle samo. Ponowne prośby i błagania również nic nie dały. W odpowiedzi na nie lekarz stwierdził, że inni pacjenci również wymagają pilnej interwencji chirurgicznej.

- Na moje rozpaczliwe pytanie i prośbę, że to dla mnie jest naprawdę za długo, że ten guz się bardzo szybko rozwija, pani wzruszyła ramionami i powiedziała, że ona ma samych pacjentów wymagających bardzo pilnej interwencji chirurgicznej - dodaje Agnieszka Jastrzębska-Sobolewska.

W końcu kobieta musiała zmienić swój szpital, gdzie przeszła pomyślnie zabieg, ale nadal musi regularnie widywać się z lekarzem i poddawać badaniom. W grudniu powinna zrobić rezonans magnetyczny, ale najbliższy termin, jaki został jej wyznaczony, przypada na grudzień, ale 2020 roku.

Następny artykuł