Pacjent zmarł w karetce
pixabay.com/arembowski
Autor Barbara Bujar - 11 Października 2020

Umarł w karetce przed szpitalem. Nie mieli dla niego miejsca

Pacjent zmarł po godzinnej reanimacji w karetce. Lekarze ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego odmówili jego przyjęcia. Okazało się, że szpital jest zapełniony i dla chorego nie ma już miejsca przy respiratorze. To jednak niejedyny problem, z jakim zmaga się placówka. Sytuacja robi się coraz poważniejsza.

Pacjent, u którego testy potwierdzą zakażenie koronawirusem, bardzo często wymaga hospitalizacji. Niestety, w polskich placówkach coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których dla chorych brakuje miejsc. Lekarze skarżą się także na brak respiratorów czy odpowiedniej ilości personelu. Wiele z tych rzeczy wiąże im ręce, a to odbija się na zdrowiu i życiu pacjentów. Do takiego incydentu doszło niedawno w Nysie. Ratownicy medyczni przez godzinę próbowali przytrzymać przy życiu 61-letniego mężczyznę ze stwierdzonym COVID-19. Niestety bezskutecznie.

Fani pogrążyli się w żałobie. Odszedł wspaniały artystaFani pogrążyli się w żałobie. Odszedł wspaniały artystaCzytaj dalej

Pacjent zmarł w karetce. Poważna sytuacja szpitala w Nysie

Jak informuje serwis internetowy Radia Zet, do kolejnej sytuacji, w której zakażony pacjent nie został przyjęty do szpitala, doszło w Nysie. Przypomnijmy, że takich przypadków w Polsce było już wiele. W ciągu ostatnich tygodni o miejsce w placówce walczyła 16-latka, która po sześciu godzinach trafiła w końcu pod opiekę warszawskich lekarzy. Podobny stres przeżył 77-letni pan Włodzimierz. Jego gehenna trwała aż dwa dni. Nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia. W Polsce coraz częściej obserwuje się sytuacje, w których pacjenci umierają, czekając przed szpitalem na przyjęcie.

Jedną z ofiar koronawirusa, która nie doczekała się opieki lekarskiej, był 17-letni Bartek z Sulikowa. Dziś Radio Zet przekazało informacje na temat kolejnego zmarłego pacjenta. Był nim 61-letni mieszkaniec województwa opolskiego, którego ratownicy przewieźli do szpitala w Nysie. Niestety, nie dostali się na tamtejszy Szpitalny Oddział Ratunkowy. W końcu musieli reanimować pacjenta. Bezskuteczna walka o jego życie trwała godzinę.

Dzisiaj grzeje: 1.Wczesne objawy niewydolności serca. Łatwo je przeoczyć
2.Emeryci i renciści zagrożeni? Obecna sytuacja wymaga potężnych cięć
3.Zrozpaczona mama przedstawiła ważny apel. Nie widziała swojego dziecka od 6 tygodni

Z nieoficjalnych informacji lokalnego portalu wynika, że lekarze nie przyjęli pacjenta z powodu braku miejsca przy respiratorze. To problem, z którym w ostatnim czasie zmaga się placówka. Medycy skarżą się także na inne utrudnienia w ich pracy. Jednym z nich jest brak personelu, który codziennie daje o sobie znać. Tylko w piątek z pracy musiało zrezygnować pięciu lekarzy. Wszyscy zostali skierowani na kwarantannę z powodu wcześniejszego kontaktu z osobami zakażonymi.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Podali cztery terminy, dotyczy całej Polski. Tysiące ludzi czekało na ogłoszenie, wiemy, kiedy rozpoczną się ferie
  2. iPhone 12 zadebiutuje w najbliższy wtorek? Wszystko już jasne
  3. Lekarze są załamani. Pomysł Ministerstwa Zdrowia może przynieść opłakane skutki
  4. Jest absolutną podstawą dla osób z chorą tarczycą. Minerał, którego nie może nam zabraknąć
  5. Objawy niedoboru wapnia w organizmie. Jest ich znacznie więcej, niż tylko osłabienie kości
  6. Wystarczy szczypta, by kawa zachwyciła Cię smakiem. Zdrowotne walory też rozkładają na łopatki

Następny artykuł