Piotr Fronczewski o swojej chorobie
Autor Karol Zaborowski - 4 Grudnia 2019

Piotr Fronczewski o swoich problemach kardiologicznych. "Nie wiedziałem, którędy mi serce wyskoczy"

Piotr Fronczewski jest doskonale znany nie tylko miłośnikom polskiego kina, ale i muzyki. Jego przeboje nagrywane pod pseudonimem Franek Kimono można wciąż usłyszeć na wielu imprezach. Niestety w ubiegłym roku pojawiły się informacje o pogorszeniu się stanu zdrowia artysty.

Piotr Fronczewski wciąż jest aktywny zawodowo i można go zobaczyć zarówno na deskach teatru, jak i filmach, czy serialach. Jego dorobek artystyczny jest imponujący, a to przekłada się na fakt, że artystę zna zarówno starsze, jak i młodsze pokolenie. Niestety Piotr Fronczewski od wielu lat zmaga się z problemami kardiologicznymi, które w 2018 roku dobitnie dały mu się we znaki.

Początkowo artysta w ogóle nie chciał wspominać o swoim zdrowiu, jednak w końcu postanowił uchylić rąbka tajemnicy podczas jednego z wywiadów udzielonego Radiu Zet. Fronczewski dokładnie przedstawił, jak i kiedy doszło do pogorszenia się jego stanu zdrowia, aby ukrócić pojawiające się medialne doniesienia.

Rozjaśnia przebarwienia i niweluje zmarszczki. Można ją kupić w każdej aptece za kilka złotychRozjaśnia przebarwienia i niweluje zmarszczki. Można ją kupić w każdej aptece za kilka złotychCzytaj dalej

Piotr Fronczewski o swojej chorobie

Artysta w wywiadzie przyznał, że od lat leczy się z powodu arytmii, do której zdążył się już przyzwyczaić. Co więcej, w czasie pogorszenia się jego stanu zdrowia, choroba nie dawała o sobie raczej znać. Niestety była to prawdziwa cisza przed burzą, która miała miejsce w kinie.

- Byłem oswojony ze swoją arytmią, nie miałem w owym czasie napadów. Poszedłem do kina. Oglądałem film i nagle coś zaczęło się dziać. Ale było to zupełnie coś innego niż dotychczas. Nie wiedziałem, którędy mi serce wyskoczy - mówił Piotr Fronczewski.

Aktor, czując, że coś jest nie tak, natychmiast opuścił salę kinową i wsiadł do samochodu. Wiedział, że problem jego arytmii zaczął się pogłębiać, ponieważ to dej pory nigdy nie czuł nic podobnego. Artyście zależało na tym, aby jak najszybciej dostać się do szpitala, więc jak sam przyznaje, jechał nie do końca zgodnie z przepisami.

- Opuściłem salę kinową, wsiadłem do samochodu i zacząłem jechać do szpitala. Jak się dało, trochę po trawniku, trochę po torach - dodaje.

Po przeprowadzeniu badań lekarz przypisał Piotrowi Fronczewskiemu leki, które miały ustabilizować jego stan. Niestety zaproponowana terapia nie przyniosła żadnego rezultatu. Co więcej, aktor przeszedł dwukrotnie zabieg ablacji, który miał na stałe zakończyć jego problemy kardiologiczne. Jest to zabieg, podczas którego umyślnie uszkadza się serce w miejscu, które wywołuje arytmię.

Na szczęście podczas wywiadu aktor potwierdził, że czuje się już dobrze i przytoczył starą zasadę, która tłumaczy, dlaczego wciąż występuje w teatrze. Miejmy nadzieję, że aktor jeszcze przez długi czas będzie się cieszył dobrym zdrowiem.

- Stara zasada mówi, że jeśli aktor nie przychodzi na przedstawienie, to znaczy, że nie żyje - zażartował Fronczewski.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Eksperci ostrzegają. 80% osób chorych na grypę nie ma gorączki
  2. Lekarstwo, o którym wspomina się nawet w Biblii. Może pomóc przy wielu chorobach
  3. Wygląd naszej twarzy dużo mówi o zdrowiu. Niektóre zmiany mogą być objawem raka płuc
  4. Leki na cukrzycę zanieczyszczone rakotwórczą substancją. W Polsce zażywają je 2 miliony pacjentów

Następny artykuł