Ostatnie pożegnianie przerwał telefon od lekarza
pixabay.com/carolynabooth
Autor Barbara Bujar - 16 Lipca 2020

Bliscy żegnali kobietę przed pogrzebem. Nagle zadzwonił jej lekarz, wszyscy pobledli, gdy usłyszeli, co ma do powiedzenia

Pogrzeb 75-latki nie odbędzie się tak, jak planowała to jej rodzina. W chwili ostatniego pożegnania, które bliscy zorganizowali jej w domu, zadzwonił telefon. To, co powiedział lekarz, oburzyło wszystkich obecnych. Pracownik szpitala kazał im zamknąć trumnę i natychmiast opuścić pomieszczenie. Okazało się, że zmarła pacjentka miała koronawirusa. Wcześniej jej wyniki były ujemne.

Jak poinformował Fakt, w szpitalu w Mońkach zmarła niedawno 75-letnia mieszkanka Jasionówki. Pacjentka spędziła w placówce zaledwie dwa dni. Podczas pobytu lekarze wykonali jej testy na obecność koronawirusa, ponieważ wcześniej miała kontakt z osobą zakażoną. Wyniki okazały się ujemne, jednak mimo to kobiety nie udało się uratować. 8 lipca rodzina odebrała jej ciało i zorganizowała ostatnie pożegnanie. Tego, co stało się w trakcie uroczystości, nikt się nie spodziewał. Bliscy 75-latki, którzy planowali pogrzeb, są oburzeni.

Po powrocie do domu zorientowała się, że coś jest nie tak. Błyskawiczna reakcja niani uratowała dziecko.Po powrocie do domu zorientowała się, że coś jest nie tak. Błyskawiczna reakcja niani uratowała dziecko.Czytaj dalej


Rodzina planowała pogrzeb 75-latki. W trakcie ostatniego pożegnania zadzwonił lekarz i kazał im zamknąć trumnę. Bliscy kobiety są oburzeni

Do szokującego zdarzenia doszło 8 lipca, kiedy rodzina zmarłej kobiety postanowiła pożegnać ją w domu. Bliscy zgromadzili się wokół jej trumny, która była otwarta. W pewnym momencie zadzwonił lekarz, który miał im do przekazania bardzo ważną wiadomość. Okazało się, że w sanepidzie doszło do pomyłki. Wynik testów na koronawirusa, które przeprowadzono u 75-latki, wcale nie był ujemny. Rodzina była wstrząśnięta.

Wiadomość lekarza nie kończyła się na informacji dotyczącej zdrowia zmarłej pacjentki. Mężczyzna kazał natychmiast zamknąć jej trumnę, a zebranych poprosił o jak najszybsze opuszczenie pomieszczenia. Każdy z nich musiał bowiem zostać poddany kwarantannie. Ta sytuacja była dla rodziny koszmarem. Nikt z nich nie mógł jej w tym wypadku pożegnać na pogrzebie, który miał odbyć się następnego dnia. Zamiast nich, 75-latkę pochowali pracownicy zakładu pogrzebowego. Opowiedziała o tym córka zmarłej kobiety Agnieszka Roszko, którą cytuje Fakt.

- Mama została pochowana bez obecności bliskich. Bez poświęcenia trumny. Po prostu spadła w dół i została przysypana piachem. To takie upokarzające i bolesne – czytamy.

Pomyłka, do której doszło w sanepidzie, jest dla rodziny zmarłej nie do pojęcia. Bliscy wiedzą, że lekarze wydali im ciało, ponieważ otrzymali ujemne wyniki. Nie rozumieją jednak, dlaczego doświadczeni pracownicy sanitarni, dopuścili się takiego błędu. Z informacji podanych przez córkę kobiety wynika, że nikt z nich w dalszym ciągu nie usłyszał przeprosin.

Dzisiaj grzeje: 1. Nowy objaw koronawirusa. Pojawia się szczególnie u dzieci
2. Bardzo niepokojące słowa niemieckiego ministra. Nie wróżą niczego dobrego również dla Polski

Fakt podaje, że jedynego komentarza, jaki padł w tej sprawie, udzielił Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mońkach, Andrzej Berner.

- Postąpiliśmy zgodnie z procedurami. Ile osób jest na kwarantannie? Nie mam czasu sprawdzać. Mamy dużo pracy. Pogrzeby i wesela to ogniska koronawirusa. Jeśli ktoś chce organizować takie uroczystości, musi się liczyć z konsekwencjami – powiedział.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Uwaga, wycofano popularny lek. Jeśli masz go w domu, natychmiast wyrzuć
  2. Tego jeszcze nie było. Sam obwołał się prezydentem, teraz chce aresztować Łukasza Szumowskiego
  3. Rewolucyjna zmiana weszła właśnie w życie. Dotyczy całej Polski
  4. Pacjent czołgał się z bólu. Oburzające oświadczenie szpitala
  5. Lekarze nie wierzyli własnym oczom. Z ciała kobiety wydobyto ponad metrowego węża [WIDEO]
  6. Aż milion Polaków dostanie wielki prezent. Ich oczekiwanie do lekarza znacznie się skróci

Następny artykuł